Reklama

Reklama

Wybory 2020. Zaplecze Dudy ostro o programie Rafała Trzaskowskiego

"Program Rafała Trzaskowskiego to zlepek luźnych kartek i pomysłów" - ocenił wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. "Program jest nierealny, to absolutne rozdawnictwo" - ocenił z kolei prezydencki minister Andrzej Dera.

Program "Nowa solidarność" kandydata KO ukazał się w czwartek wieczorem na stronie trzaskowski2020.pl. Są w nim m.in. takie propozycje jak weto dla zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, inicjatywa ws. ustawy o związkach partnerskich, przywrócenie refundacji in vitro, plan naprawy sądownictwa. Kandydat KO na prezydenta optuje też za zwiększeniem nakładów na wojsko i rolnictwo.

Reklama

W programie napisano też, że "decydując się na agresję na Ukrainę, a wcześniej Gruzję, Rosja zamknęła sobie drogę do kształtowania w Europie polityki opartej na zaufaniu i zasadach prawa międzynarodowego". 

"Dzisiaj Rosja przechodzi dodatkowo głęboki kryzys gospodarczy. Polska i Rosja nauczyły się żyć obok, lecz bez siebie. Polacy i Rosjanie zawsze byli i są sobie bliscy. Jako prezydent zadeklaruję, że będę zawsze otwarty na rozmowę o tym, jak poprawić nasze kontakty z Rosją, bo dwa wielkie narody stać na o wiele więcej niż trwanie w ciągłym klinczu" - zadeklarował w programie Trzaskowski. 

Mucha: Wiele błędów

O ten program w piątek 26 czerwca na antenie Radia Plus był pytany wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. "Przeglądałem ten dokument i już jest masa krytycznych sygnałów, że jest to zlepek luźnych kartek i pomysłów. Zawiera też bardzo wiele błędów" - powiedział Mucha, dodając, że zwrócił na to uwagę choćby minister kultury Piotr Gliński, pisząc o kwestii opodatkowania twórców.

"Pan Trzaskowski chce przywrócenia 50 proc. kosztów uzyskania przychodu dla artystów, bo "to był błąd PO". Tak, p. Trzaskowski to był błąd Pana i Pana partii. Ale powinien Pan wiedzieć, jak się Pan próbuje o kulturze wypowiadać, że błąd ten został już przez PiS i PAD naprawiony" - napisał Gliński na Twitterze.

Mucha zauważył też, że w programie Trzaskowskiego jest wiele elementów, które pokazują, że są to po części jego niespełnione obietnice jako prezydenta Warszawy, a po części jest to nietrafione kopiowanie rozwiązań, w tym tych, które już są wprowadzone.

"To nie jest poważne tratowanie wyborców" - dodał Mucha, zwracając uwagę, że program został opublikowany dopiero w czwartek. "Tego rodzaju podejście do wyborów, kiedy mówi się w ostatnich godzinach kampanii, o tym jakie są plany na prezydenturę, to taka dezynwoltura właściwa dla Rafała Trzaskowskiego" - ocenił.

Dera: Absolutne rozdawnictwo

Z kolei prezydencki minister Andrzej Dera w Programie Pierwszym Polskiego Radia powiedział, że dla niego po pierwsze jest to "lekceważenie wyborców, bo niepoważnym jest, żeby kandydat na prezydenta o programie mówił właściwie w przededniu decyzji wyborczych". "To jest lekceważenie absolutne" - powiedział.

Ocenił, że jest to program, który jest "bardzo wygodny dla kandydata, bo właściwie dominujące słowo, które jest w tym programie to "będę domagał się od rządu"".

Dodał, że jeżeli teraz ktokolwiek z Platformy powie o rozdawnictwie pieniędzy, to on będzie odsyłał do programu Rafała Trzaskowskiego, bo to jest - według niego - "absolutne rozdawnictwo, nierealny program i słowo "domagam się od rządu" jest bardzo bezpieczne dla Rafała Trzaskowskiego, bo później powie, ewentualnie gdyby został, nie daj Boże, prezydentem: "przecież domagałem się, a to, że się nie nie udało to nie moja wina"".

Prezydencki minister zaznaczył, że jesteśmy w czasach kryzysu i - jak mówił - to nie jest "czas na to, żeby się domagać, rywalizować z rządem, potem mówić, że nic się nie udaje, bo jest spór między prezydentem a rządem, tylko jest potrzebne ścisłe współdziałanie prezydenta RP z premierem, rządem, z większością parlamentarną, bo tylko wtedy polskie sprawy będziemy popychać, tylko wtedy będziemy skutecznie wychodzić z kryzysu". "Rafał Trzaskowski tego nie gwarantuje" - uważa Dera.

"Ewidentny kierunek w stronę Rosji"

Odnosząc się do zawartego w programie kandydata KO na prezydenta sformułowania, że "Polacy i Rosjanie zawsze byli i są sobie bliscy" powiedział, że dla niego to jest "wskazanie wektorów, w którą stronę będzie ewentualna polityka zagraniczna szła".

Jak mówił, "jest to taki ewidentny kierunek w stronę Rosji, która jest w tej chwili na cenzurowanym świecie, z uwagi na aneksję Krymu, zajęcie okręgów na Ukrainie, bardzo imperialną politykę". "Widać, że to panu Rafałowi Trzaskowskiemu nie przeszkadza" - dodał.

Wskazał, że "faktem jest, że jest jakaś bliskość, ponieważ jesteśmy Słowianami, jeżeli chodzi korzenie nas i Rosjan, natomiast problem polega na tym, że władza, która jest w Rosji, od wieków zawsze była nieprzychylnie nastawiona do Polski".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy