Reklama

Reklama

Wybory 2020. Władysław Kosiniak-Kamysz: Będę walczył do końca

"Budowa Koalicji Polskiej na bazie tradycji przynosi efekty" - ocenił prezes PSL i kandydat na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz w wywiadzie dla czwartkowej (25 czerwca) "Rzeczpospolitej". Zapewnił też, że do ostatniego dnia będzie walczył o wejście do drugiej tury wyborów.

Kosiniak-Kamysz był pytany przez "Rz", jakie byłyby jego trzy pierwsze decyzje jako prezydenta Polski, odparł m.in., że jest jedynym kandydatem, który ma szczegółowo opisany program zdrowotny. 

Reklama

"Wdrożenie 'Paktu na rzecz zdrowia', czyli oddłużenie szpitali, dofinansowanie leczenia, odbiurokratyzowanie ochrony zdrowia i podniesienie wynagrodzeń to cztery główne zadania do wykonania przy równoczesnym odbudowaniu przemysłu farmaceutycznego" - wskazał prezes PSL.

"Widziałem szansę na trochę normalności"

Pytany o ocenę działania PiS w czasie pandemii, odpowiedział, że mógłby pochwalić rząd za pierwsze tygodnie, "za szybkie reakcje oraz próby budowania szerszego porozumienia, wspólnego podejmowania decyzji".

"To był dobry moment, gdy widziałem szansę na trochę normalności. Ale to pękło w jednej chwili, gdy pojawiła się tarcza 1.0 i nocna wrzutka o głosowaniu korespondencyjnym oraz zamach na Radę Dialogu Społecznego. Od tego momentu wróciło typowe partyjniactwo PiS. Raz maseczki są potrzebne przez dwa lata, bo o dwa lata trzeba przesunąć wybory. Za chwilę maseczki w ogóle nie są potrzebne, bo wybory muszą się odbyć w czerwcu" - wskazał Kosiniak-Kamysz.

"Jeżeli chodzi o gospodarkę, to część rozwiązań funkcjonuje, dla części przedsiębiorców decyzje PFR są szybko podejmowane, ale są też takie, które muszą być wiele razy poprawiane. Kompromitująca jest pożyczka z urzędu pracy, która wynosi pięć tysięcy złotych, a powinna wynosić 50 tysięcy. Kompromitujące jest zwolnienie z ZUS na trzy miesiące i nieprzedłużanie go dla branży turystycznej na kolejne miesiące" - ocenił.

"Dzisiaj te relacje są przyjacielskie, nie partnerskie"

Pytany z kolei dokąd udałby się w pierwszą zagraniczną wizytę jako prezydent, odpowiedział, że byłyby to: Paryż, Berlin, Londyn, ale też Kijów i Waszyngton.

Podkreślił, że relacje ze USA powinny być nie tylko przyjacielskie, ale przede wszystkim partnerskie. "Dzisiaj te relacje są przyjacielskie, nie partnerskie. Im silniejsza Polska w UE, tym bardziej pojawia się w tej relacji partnerstwo. Polska musi być po środku, rozmawiać z obydwiema stronami, ale do tego potrzebne są też dobre relacje z Niemcami i całą Unią" - ocenił.

"Kryzys emerytalny się zwiększa"

Kosiniak-Kamysz był także pytany o kwestię wieku emerytalnego. Na uwagę, że "jeżeli nie zmienimy struktury demograficznej, to obecny system emerytalny jest nie do utrzymania", przyznał, że kryzys emerytalny się zwiększa.

"Na podstawie analiz tego zjawiska pojawiła się propozycja zmiany wieku emerytalnego, która w wyborach 2015 roku została zanegowana przez obywateli i do tego nie ma powrotu, ponieważ głos społeczny jest najważniejszy. Ale prawdą jest, że kryzys emerytalny się zwiększa. Od pięciu lat nie było żadnych propozycji, jak podnieść świadczenia" - stwierdził lider PSL.

Zwrócił uwagę, że liczba osób na emeryturze się zwiększa, a liczba osób pracujących się zmniejsza. 

"Gdyby nie pracownicy z Ukrainy, te skutki byłyby odczuwalne już teraz. Potrzebujemy zachęt do aktywności zawodowej, dlatego w swoim programie proponuję ich kilka: emerytura bez podatku, możliwość aktywności zawodowej doceniana po osiągnięciu wieku emerytalnego i zwolnienie emerytów z podatków za pracę. To daje szansę na wydłużenie aktywności zawodowej, ale to musi być decyzja indywidualna każdej osoby, która tworzy system emerytalny, czyli nas wszystkich" - zastrzegł.

"To przynosi efekty"

Pytany, czy zgodnie z obietnicami udało mu się zbudować nowe wydanie PSL jako ugrupowania kojarzonego nie tylko ze środowiskiem rolniczym, ale partii chadecko-centrowo-ludowej, odpowiedział. że obrano dobrą drogę, która przynosi efekty.

"Namacalnym tego dowodem jest budowa Koalicji Polskiej oraz rosnące poparcie wielu różnych osób z różnych środowisk. (...) To pokazuje, że strategia budowy Koalicji Polskiej na bazie tradycji, ale patrząc w przyszłość, polegająca nie na wykluczaniu, ale włączaniu przynosi efekty. Moja kandydatura i kampania to umacniają" - podkreślił.

Pytany, co radziłby swoim wyborcom, gdyby nie udało mu się wejść do drugiej tury, podkreślił że do ostatniego dnia będzie o to walczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy