Reklama

Reklama

Wybory 2020. Tomasz Grodzki: Senat wykonał swoją pracę. Farsa 10 maja się nie odbędzie

"Nie traktuję porozumienia między Jarosławem Kaczyńskim a Jarosławem Gowinem w kategoriach totalnej porażki. Senat przez to, że porządnie wykonał swoją pracę legislacyjną, przyłożył się do tego, że farsa wyborcza 10 maja się nie odbędzie" - mówił w czwartek, 7 maja, marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

W środę wieczorem (6 maja) ogłoszono, że PiS i Porozumienie Jarosława Gowina przygotowały rozwiązanie dotyczące tegorocznych wyborów prezydenckich. Jak poinformowano, "po upływie terminu 10 maja 2020 r. oraz przewidywanym stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, marszałek Sejmu RP ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie". 

Reklama

Wybory mają odbyć się korespondencyjnie.

"To też jest sukces"

Marszałek Senatu w programie Onet Rano przyznał, że ma "mieszane uczucia", jeżeli chodzi o to porozumienie. 

"Z jednej strony coś, co określano wyborami, a myśmy nazywali farsą wyborczą i udowodniliśmy w Senacie, że to jest farsa wyborcza, 10 maja się nie odbędzie. To jest sukces Senatu i samorządowców. Od początku twierdziliśmy, że wybory ma organizować PKW, to również ma być wykonane, (...) zatem to też jest sukces" - powiedział Grodzki.

"Od początku mówiliśmy, że te wybory mają być demokratyczne, zgodne z konstytucją, bezpieczne i uczciwe i tu już możemy dyskutować, bo mają być tylko w formie korespondencyjnej, a jednym z atrybutów wolności jest prawo wyboru, one powinny być również dostępne internetowo, a dla tych, którzy by chcieli, znając ryzyko, pójść do lokalu wyborczego, również dostępne, tego ma nie być" - dodał marszałek Senatu.

Zarazem podkreślił, że niepokoi go stan polskiej demokracji, bo "jeżeli dwaj liderzy partyjni, ale de facto szeregowi posłowie, coś ustalają i jeszcze proroczo mówią, co uchwali Sąd Najwyższy, to znaczy, że praca, którą wykonują dla wzmocnienia polskiej demokracji jest jeszcze przed nimi i musi być wykonywana". "Jestem dumny, że Senat Rzeczpospolitej, senatorowie demokratycznej większości w Senacie, są awangardą tej walki o wzmocnienie polskiej demokracji" - powiedział Grodzki.

"Rzecz niewyobrażalna i skandaliczna"

Marszałek Senatu zwrócił uwagę, że prezes PiS "musiał ustąpić". "Wybory miały być 10 maja w formie absolutnie nieakceptowalnej i się nie odbędą. Mam wrażenie, że skromny udział w tym odegrał Senat RP, udowadniając w poważnej, rzetelnej pracy legislacyjnej, że to jest po prostu niemożliwe ze względów konstytucyjnych, logistycznych. (...) To jest może drobniejszy kroczek, niż moglibyśmy oczekiwać, ale ja to odbieram jednak w kategoriach pewnego drobnego zwycięstwa" - powiedział marszałek Grodzki.

Jak mówił, "nie jest zachwycony i ma mieszane uczucia wobec tego, co się stało wczoraj wieczorem". "Ale nie traktuję tego w kategoriach totalnej porażki, raczej twierdzę, że Senat przez to, że porządnie wykonał swoją pracę legislacyjną, przyłożył się do tego, że ta farsa wyborcza 10 maja się nie odbędzie i jestem przekonany, że się nie odbędzie" - dodał.

Zaznaczył, że ustawa w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich 2020 w roku w obecnym kształcie "to jest rzecz niewyobrażalna i skandaliczna".

Komentarz do wyborczej debaty

Grodzki pytany, czy patrząc na środową telewizyjną debatę prezydencką, patrząc na sytuację kandydatki KO na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, dobrze by było, gdyby nie można było już zmienić kandydatów w wyborach prezydenckich, odpowiedział: "Z tego co wiem, to też nie jest do końca zdecydowane".

"Pani Małgorzata Kidawa-Błońska wypadła w tej debacie, w mojej ocenie, doskonale. Poza tym jest naszym kandydatem na prezydenta i nie ma w tej materii tematu" - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy