Reklama

Reklama

Wybory 2020. Robert Biedroń przestrzega przed wyborem "mniejszego zła"

Zasługujemy na prezydenta, który zabierze nas w XXI wiek; będę takim prezydentem - zadeklarował w środę w Sztumie (woj. pomorskie) kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń. Przestrzegał też przed wyborem "mniejszego zła" w niedzielnych wyborach prezydenckich.

Lider Wiosny przebywa w środę w woj. pomorskim. Po południu spotkał się z mieszkańcami Sztumu.

W swym wystąpieniu Biedroń krytykował m.in. ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudę, któremu zarzucił dzielenie Polaków "na lepszy i gorszy sort". "To jest jeden z powodów, dla których zdecydowałem się kandydować na urząd prezydenta RP. Wiem, że mieszkańcy małych miejscowości, średnich miast zasługują na więcej, bo oni mają też swoją dumę, bo państwo macie swoją godność, o której powinien pamiętać prezydent RP, a nie ich obrażać" - mówił Biedroń. Zaapelował o głos w niedzielnych wyborach prezydenckich.

Reklama

Chwalił jednocześnie samorządowców, od których - jak mówił - możemy uczyć się dobrego gospodarowania i tego jak doprowadzić do sytuacji, żeby Polska "stała nowoczesnymi technologiami". "Słyszałem o inwestycjach w energię słoneczną, o tym wszystkim, co robi pan burmistrz (Sztumu Leszek Tabor). To inspiruje wielu samorządowców w Polsce, co tutaj w Sztumie państwo robicie, ale chciałbym, żeby po erze wspaniałych burmistrzów, inwestycji w odnawialne źródła energii, nastąpiła era bardzo dobrego prezydenta RP" - podkreślił kandydat Lewicy.

Przekonywał, że prezydent nie powinien "gadać o tym, że mamy węgla pod dostatkiem, wystarczy go na 200 lat i że Polska powinna opalać węglem na co dzień i truć ludzi". "Zasługujemy na prezydenta, który zabierze nas w XXI wiek, da nam nowoczesne technologie odnawialnych źródeł energii. Takim będę prezydentem" - zadeklarował Biedroń.

Biedroń przestrzegł przed wyborem "mniejszego zła"

Lider Wiosny przestrzegał jednocześnie, by nie głosować "na mniejsze zło". "Ostrzegam was, bo jako samorządowiec pamiętam, jak oni zamykali szkoły, prywatyzowali szpitale, zamykali połączenia autobusowe i kolejowe, kiedy młodych ludzi nie było stać na to, żeby kupić sobie mieszkanie. To jeden z nich mówił: 'zmień pracę, weź kredyt'. A ludzie zmieniali pracę, a kredytu nie mogli wziąć, bo mieli głodowe pensje" - mówił Biedroń, nawiązując do rządów PO-PSL i wypowiedzi z kampanii wyborczej byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego w 2015 roku.

Przekonywał, że nie możemy wrócić "do tego, co było". "Musimy wybrać przyszłość" - apelował Biedroń.

"Proszę, aby w najbliższych wyborach zagłosować za realną zmianą. Żebyśmy w końcu rozliczyli Kościół, który przez lata nas spowiadał. A wiemy, że Kościół jest grzeszny. Pora wyspowiadać grzeszny Kościół z jego grzechów, grzechu pedofilii. Pora wyspowiadać Kościół z braku płacenia sprawiedliwych podatków. Bo jak wy płacicie podatki, to księża też muszą zacząć płacić podatki. Bo na tym polega elementarna sprawiedliwość" - mówił polityk Lewicy.

Prawa kobiet

Jak podkreślił, pora też na to, aby "politycy przestali kluczyć w sprawie praw kobiet". "Żaden z polityków dzisiaj w Polsce, oprócz mnie, nie ma odwagi powiedzieć jasno i wyraźnie: mamy 2020 rok, jesteśmy w sercu Europy. I w 2020 r. w sercu Europy kobiety mają prawo decydować o swoim życiu i ciele" - zaznaczył.

Jego zdaniem polskie kobiety mają prawo do nowoczesnej antykoncepcji, której "PiS zakazał".

"Gdyby viagra była na receptę, to księża ręka w rękę z biskupami i z politykami wyszliby na ulice demonstrować przeciwko. Ale jak jest 'pigułka dzień po', to milczą, bo mają sojusz tronu i ołtarza. Gdyby to faceci rodzili, to aborcja byłaby ogólnodostępna i bez żadnych problemów. Kobiety w Polsce, obok Watykanu i Malty, mają najbardziej restrykcyjne prawo dotyczące przerywania ciąży. I jestem jedynym kandydatem który od lat walczy, żeby to w końcu się zmieniło. Koniec piekła kobiet" - zadeklarował Biedroń.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy