Reklama

Reklama

Wybory 2020. Rafał Trzaskowski: Zdecydujemy, czy w Pałacu będzie niezależny prezydent

"My zdecydujemy, czy w Pałacu Prezydenckim będzie niezależny prezydent, czy prezydent, który w nocy odbiera telefony od prezesa, żeby podpisywać po ciemku wszystkie ustawy, które prezes mu podeśle" - mówił kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski w Obornikach Śląskich (woj. dolnośląskie).

Trzaskowski na spotkaniu z mieszkańcami i samorządowcami z Obornik Śląskich powiedział, że "można sobie taki kraj i taką Polskę wyobrazić, w której największy patron partii opozycyjnej i patron prezydenta nie odmawia polskiej duszy swojemu konkurentowi".

"Panie premierze, panie prezydencie i przede wszystkim panie prezesie, bo chyba do pana prezesa się tylko i wyłącznie powinienem zwracać: to nie pan decyduje, kto jest patriotą, to nie pan decyduje, jak wygląda polska rodzina, i to nie pan będzie decydował, kto ma polską duszę, a kto nie ma polskiej duszy, dlatego, że właśnie dlatego zmieniliśmy Polskę" - podkreślił. Zgromadzeni w Obornikach Śląskich skandowali: "Polska cała na Rafała".

Reklama

Trzaskowski nawiązywał też do wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który w czwartek (9 lipca) w Radiu Maryja wskazał, że kandydat KO "ma wątpliwości, co do tego, czy Polska powinna płacić odszkodowania za bezspadkowe mienie żydowskie". "Ktoś, kto ma choćby kawałek polskiej duszy, polskiego serca i polskiego umysłu, może coś takiego powiedzieć? Pan Trzaskowski najwyraźniej chyba tego nie ma, skoro mówi, że to jest sprawa do rozmowy" - ocenił Kaczyński.

"Wystarczy te 15 godzin wysiłku"

Trzaskowski mówił na wiecu w Obornikach Śląskich, że najważniejsze jest to, żeby "przez te najbliższe 15 godzin pracować nad tym, żebyśmy mogli ten nowy etap w polityce wcielić w życie, żebyśmy mogli naprawdę przeprowadzić zmianę, której chce absolutna większość Polek i Polaków, żebyśmy wreszcie mogli wprowadzić bezpiecznik do polskiej polityki, kogoś, kto będzie tę władzę kontrolował, tę całkowicie zdemoralizowaną władzę, która tylko i wyłącznie myśli o sobie".

Jak mówił, "wystarczy te 15 godzin wysiłku, żeby przekonywać wszystkich nieprzekonanych". "Ja jestem absolutnie przekonany, jak na was tutaj patrzę, na waszą pozytywną energię, że zwyciężymy". Mieszkańcy Obornik Śląskich krzyczeli: "Zwyciężymy".

Zwracając się do nich powiedział: "Dzisiaj nie ma żadnego ja, my zdecydujemy, czy w Pałacu Prezydenckim będzie niezależny prezydent, czy będzie silna pierwsza dama, która się nie boi mówić o prawach kobiet, która się nie boi zabierać głosu, czy w Pałacu Prezydenckim będzie rodzina, która w nocy śpi, czy będzie prezydent, który w nocy odbiera telefony od prezesa, żeby biec szybko w kapciach i podpisywać po ciemku wszystkie ustawy, które prezes mu podeśle". "O tym będziecie decydować" - wskazał. Tłum skandował: "Chcemy zmiany".

Trzaskowski pewny swego

"Ja jestem absolutnie przekonany, że zwyciężymy, bo dawno nie widać było takiego pospolitego ruszenia. Gdziekolwiek jesteśmy tysiące haseł, setki, tysiące wyprodukowanych własnym sumptem transparentów, bez przerwy setki, niesamowitych, cudownych wypowiedzi pozytywnych w internecie, które mówią o tym, że wszyscy potrzebują zmiany. Na nowo obudziliśmy społeczeństwo obywatelskie z życzliwością, z uśmiechem, z chęcią do działania i przez te kilka tygodni zrobiliśmy tyle, ile inni nie zrobili przez lata" - mówił kandydat KO na prezydenta.

Mówiąc do zgromadzonych na spotkaniu, powiedział: "Albo teraz, albo nigdy, dlatego, że ten PiS-owski walec będzie próbował rozjechać wszystko i w kolejnych wyborach może być bardzo trudno, dlatego albo teraz, albo nigdy". "Musimy iść do tych wyborów" - zaznaczył.

"Grupa nieprawdopodobnych hipokrytów"

Zdaniem Trzaskowskiego obecnie rządzący "cały czas mijają się z prawdą". "Jest to grupa nieprawdopodobnych hipokrytów, którzy próbują nas uczyć, czym jest rodzina, patriotyzm, a zabierają in vitro, uważają, że nie ma żadnego problemu z przemocą domową, kiedy wszyscy eksperci widzą, jak zabierane są pieniądze organizacjom pozarządowym" - podkreślił. "Nawet jak przychodzi do najgorszych, niewyobrażalnych przestępstw przeciwko rodzinie, to oni wolą bronić pedofila, zamiast ofiar pedofilii. To jest właśnie zakłamanie rządzących" - dodał.

Do tego - przekonywał - rząd "opowiada, że chce wspierać mniejsze miejscowości, a widzimy, co się dzieje". W tym kontekście wskazał m.in. na zamykanie oddziałów szpitalnych, likwidowanie połączeń komunikacyjnych oraz likwidację gimnazjów, które, jak mówił Trzaskowski, "miały wyrównywać szanse".

"A my chcemy zupełnie innej Polski. Takiej, w której rozmawia się o prawdziwych problemach, w których prezydent nie ucieka od rozmowy o służbie zdrowia" - zaznaczył. Dlatego - dodał - "potrzebny jest ten nowy etap, nowa solidarność i potrzebna jest rozmowa o przyszłości".

"Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie taki kraj, w którym jesteśmy razem, a prezydent podejmuje decyzje racjonalnie" - przekonywał Trzaskowski. Jak dodał, on zapowiada "racjonalną zmianę". "A to PiS bez przerwy chce rewolucji, to prezes PiS Jarosław Kaczyński ją zapowiada - on będzie decydował o aborcji, o wolnych mediach, o samorządzie i o wszystkim w tym kraju" - podkreślił.

O słowach Jarosława Kaczyńskiego

Trzaskowski mówił, że w ostatnim dniu kampanii potrzebna jest mobilizacja. "Zostało nam kilkanaście godzin, by przekonać wszystkich, którzy potrzebują przekonania" - powiedział.

"Wczoraj stała się rzecz, na którą wszyscy czekaliśmy z niecierpliwości, ponieważ Jarosław Kaczyński się nam objawił, zrobił małe posiedzenie rządu w Telewizji Trwam, bo niestety rząd nie zbiera się przez ostatni miesiąc, bo wszyscy pracują w kampanii prezydenta Dudy, wielka PiS-owska maszyna ruszyła. W związku z tym mogliśmy się kilku istotnych rzeczy wczoraj dowiedzieć" - mówił kandydat KO.

"Po pierwsze, że nie mam duszy Polaka. Ale tutaj chyba nie chodzi o mnie, dlatego że prezes Kaczyński bardzo się boi i jest obrażony na połowę społeczeństwa, bardzo obrażony i bardzo zdenerwowany. Niestety, to nie najlepiej wróży na przyszłość, jeżeli kandydat pana prezesa miałby wygrać, bo jak pan prezes jest zły, to jest w bardzo złym humorze, a jak jest w złym humorze, to mówi prawdę" - podkreślił Trzaskowski.

Według niego, prezes PiS "chce nam zafundować dokręcanie śruby". "Jasno mówi o tym, że jeżeli jego kandydat przegra wybory, to się zabierze za samorząd, bo (...) nie ma w słowniku pana prezesa czegoś takiego, że ktoś zawdzięcza coś sobie, samorządowi, ciężkiej pracy. Wszystko wszyscy mają zawdzięczać panu prezesowi i PiS" - ironizował kandydat KO.

Na spotkaniu z kandydatem w Obornikach Śląskich zjawiło się kilkaset osób. Obok sympatyków byli też działacze PO, m.in. były przewodniczący partii Grzegorz Schetyna. 

Trzaskowski na Dolnym Śląsku spotka się jeszcze w piątek z mieszkańcami Świdnicy i Kłodzka. Potem uda się na Opolszczyznę i Górny Śląsk.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama