Reklama

Reklama

Wybory 2020. Rafał Trzaskowski i Szymon Hołownia o ponadpartyjnej prezydenturze

W środę po południu (1 lipca) odbyła się rozmowa byłego kandydata na urząd prezydenta RP Szymona Hołowni i kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego na temat czterech punktów minimum ponadpartyjnej prezydentury, które we wtorek (30 czerwca) ogłosił Hołownia. Z którymi postulatami zgodził się Trzaskowski?

Przebieg rozmowy można było śledzić na profilach Hołowni i Trzaskowskiego na Facebooku.

Reklama

"Polacy w ostatnią niedzielę zdecydowali, jak będzie wyglądała druga tura. Ja wczoraj powiedziałem wyraźnie, jak zachowam się w drugiej turze wyborów, że zagłosuję przeciwko wizji prezydenta Andrzeja Dudy. Powiedziałem też wprost, że nie mam swojego kandydata" - przypomniał na początku Szymon Hołownia. Nawiązał do przedstawionych przez siebie postulatów bezpartyjnej prezydentury i poprosił o odniesienie się do nich Rafała Trzaskowskiego.

Cztery kryteria bezpartyjnej prezydentury

Przypomnijmy - przedstawione przez Szymona Hołownię kryteria bezpartyjnej prezydentury to: zatrudnienie w Kancelarii Prezydenta osób, które nie należały do partii politycznych, utworzenie doradczego ciała z samorządowców, wniosek do Najwyżej Izby Kontroli o kontrolę dotyczącą zatrudniania w spółkach i samorządzie według klucza partyjnego oraz trzy "weta".

Trzy "weta" zaproponowane przez Hołownię to: "weto demokratyczne", czyli zobowiązanie prezydenta, że nie podpisze żadnej ustawy, która nie przeszła normalnego cyklu legislacji, z konsultacjami społecznymi oraz oceną skutków, prawną i finansową, "weto zielone", czyli oczekiwanie, że prezydent "zawetuje każdą ustawę, która oddali nas od celu, jakim jest neutralność klimatyczna Polski w 2050 r., pogłębi kryzys wodny lub będzie naruszała czy wręcz dewastowała nasz skarb, jakim jest nasze środowisko naturalne" i "weto samorządowe", czyli oczekiwanie, że prezydent zawetuje każdą ustawę, która będzie dokładała zadań samorządu bez wskazania środków, z których mają być zrealizowane lub ustawę, która zabiera samorządom.

Odpowiedź Trzaskowskiego na trzy "weta"

"Potwierdzam - będę wetował wszystkie rozwiązania, które będą łamały konstytucję, będą łamały reguły praworządności" - zaznaczył Trzaskowski, nawiązując do "weta demokratycznego" zaproponowanego przez Hołownię. "Chodzi o to, żeby nie było przepychania ustawodawstwa nocą" - podkreślił kandydat KO, dodając, że jego ideałem jest "próba wsłuchania się we wszystko, co mówią kandydaci opozycyjni". 

Według Hołowni, poparcie dla "weta demokratycznego" to ważna deklaracja z ust Trzaskowskiego. "Dobrze, że dostrzega pan chęć powrotu do kultury legislacji" - zwrócił się Hołownia do kandydata KO.

Trzaskowski zgodził się również z propozycją określaną jako "weto zielone".

"Walka z kryzysem klimatycznym to jeden z najważniejszych postulatów w moim programie. Absolutnie uwzględniam pana postulat" - powiedział. "Uważam, że nie ma miejsca na polityka w Polsce, który odwraca się od katastrofy klimatycznej. W Warszawie robię wszystko, żeby walczyć z ociepleniem klimatycznym - przez program wymiany kotłów, zazieleniania ulic oraz wszystkie pogramy, które pomagają w przechodzeniu na odnawialne źródła energii" - mówił.

"Jeśli chodzi o samorządy, tu sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Sam jestem samorządowcem, współpracuję z samorządami, to jedna z moich najważniejszych motywacji do startu w wyborach. Jestem przekonany, że rząd PiS i prezydent będą chcieli niszczyć samorządy i już to robią" - odpowiedział, pytany przez Hołownię o "weto samorządowe". 

Zdaniem Trzaskowskiego, "trzeba wzmacniać samorządy". "Gdyby nie samorządy, to nie było sukcesu w przeciągu ostatnich 30 lat" - powiedział. "Myślę, że będzie tu zgoda co do każdego przecinka" - stwierdził.

Jaka byłaby kancelaria Trzaskowskiego?

Hołownia dociekał również, czy, jeśli Trzaskowski zostanie prezydentem, to w swojej kancelarii na cztery najważniejsze stanowiska - szefa kancelarii, szefa BBN oraz prezydenckich ministrów ds. prawnych i ds. zagranicznych - powoła ludzi, którzy niezwiązani są z jego politycznym środowiskiem.

"Oczywiście jestem członkiem PO. Ale jestem też samorządowcem, uzyskałem poparcie samorządowców. Moje najbliższe otoczenie polityczne od samego początku kampanii wyborczej w Warszawie było złożone z bardzo wielu ludzi, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z polityką, część z nich, gdy jeszcze nie startowałem w kampanii, wsparła pana kampanię, bo mają w sobie taki 'gen społecznika', którzy przyszli do polityki niedawno - dokładnie tak jak w moim otoczeniu, w ratuszu - są osoby związane z polityką, ale olbrzymia większość w zarządzie czy wśród moich najbliższych doradców, z polityką nie ma nic wspólnego" - mówił prezydent Warszawy. Zapewnił, że "dokładnie tak samo" będzie w jego kancelarii.

"Nie podlegałem nigdy żadnym naciskom. Jestem politykiem stuprocentowo niezależnym. Nie ma nikogo w PO i KO, kto mógłby mi cokolwiek kazać" - zapewnił. Dodał, że nie chce mówić dziś o stanowiskach, bo nie chce "dzielić skóry na niedźwiedziu", a o kancelarii będzie myślał, gdy zostanie prezydentem. Jak zaznaczył, "na pewno szef BBN musi być ekspertem apolitycznym".

Hołownia odpowiedział, że "przyjemnie się tego słucha" i on sam nie ma powodu, by Trzaskowskiemu nie wierzyć. Jednak - zaznaczył - zdarza się, że słowa i obietnice mają "okres przydatności do spożycia", szczególnie w sytuacji nacisków i oczekiwania spłaty długu wdzięczności wobec własnej partii. Podkreślił, że wierzy, że Trzaskowski chciałby być osobą otwartą na różne środowiska, ale wolałby usłyszeć jasne zapewnienie, które przerodzi się "w coś więcej niż słowa" - w zobowiązanie. Zauważył, że obecnie sprawa wygląda tak, że Trzaskowski nie jest w stanie podjąć takiego zobowiązania, do którego on go wzywa.

Trzaskowski powtórzył, że nigdy nie ulegał żadnych naciskom i nikt nawet nie zadzwonił, by spróbować coś mu kazać. Powiedział, że politycy w kampanii często nieodpowiedzialnie "rzucają" zobowiązaniami. "Ja dzisiaj nie chcę ustalać na twardo, kto będzie pełnił jakąś funkcję - np. że nie będę współpracować z ekspertem, który kiedyś należał do partii politycznej lub dziś jest związany z partią polityczną, dlatego że najważniejsza w kancelarii (...) jest równowaga" - powiedział.

Podkreślił, że niektórzy politycy mają "naprawdę sporo" cennego doświadczenia - jako przykład takiej osoby wskazał szefa sztabu Hołowni - Jacka Cichockiego, który był ministrem w rządzie PO-PSL.

"Zapewniam pana, na pewno na najwyższych stanowiskach w kancelarii będą osoby kompletnie nie związane z partią polityczną, tylko ja nie chcę dziś decydować, kto na jakim stanowisku, na to jest za wcześnie" - oświadczył Trzaskowski. Jak dodał, jeśli wygra wybory, najważniejsza będzie dla niego wiarygodność i przyszła współpraca. 

Kontrola w państwowych spółkach

Hołownia pytał też o złożenie przez Trzaskowskiego ewentualnego wniosku do Najwyżej Izby Kontroli o kontrolę dotyczącą zatrudniania w spółkach i samorządach osób w jakiś sposób związanych z rządem. "To dziś zdarza się na masową skalę" - podkreślał były kandydat na prezydenta, określając to zjawisko mianem "patologii".

"Jeżeli chodzi o to, co się dzieje w spółkach skarbu państwa, to przede wszystkim mamy do czynienia z tym, że niestety te przepisy, które myśmy przyjmowali, które mówiły jasno o ograniczeniach finansowych, są obchodzone. Widzimy, że w spółkach skarbu państwa ludzie zarabiają olbrzymie pieniądze, czasami głównie za kierowanie pustej łąki" - powiedział Trzaskowski.

Zastrzegł jednocześnie, że zupełnie inaczej pod względem zarobków jest w spółkach samorządowych. "Te zarobki mieszczą się w tych wszystkich ograniczeniach prawnych i nie są tak szokujące, jak zarobki w skarbie państwa" - powiedział kandydat KO. Przyznał, że w spółkach tych (np. w ich radach nadzorczych) pracują osoby powiązane z partiami politycznymi, ponieważ są ekspertami. "Nie wszyscy eksperci muszą od razu rzucać legitymacją partyjną. Ważne, żeby to były osoby doświadczone, osoby, którym się ufa" - zaznaczył polityk.

Żartował też, że jeśli chodzi o spółki warszawskie, to są one obecnie najbardziej kontrolowanymi spółkami na świecie. "Dzisiaj w ten sposób postępuje rząd PiS" - dodał Trzaskowski.

Zobowiązał się jednak, że jeśli wygra wybory, zwróci się do Najwyższej Izby Kontroli o audyt zarówno w spółkach skarbu państwa, jak i podległych samorządom. "Zapewniam pana, że to w spółkach skarbu państwa znajdziemy najwięcej tego typu rażących przykładów, takich, które naprawdę doprowadzają naszą krew do wrzenia, niż jeżeli chodzi o spółki miejskie" - powiedział kandydat Koalicji Obywatelskiej. Dodał, że od kiedy został prezydentem Warszawy, w stołecznych spółkach zaszły bardzo niewielkie zmiany.

Rada samorządowa przy prezydencie

Trzaskowski obiecał też Hołowni powołanie rady samorządowej przy prezydencie RP. "Wszystkie te postulaty samorządowe są tym, co od początku najmocniej mi w duszy grało. Dokładnie miałem takie same plany" - odpowiedział. "Duszy samorządowców na pewno nie trzeba mnie uczyć" - mówił. "Zobowiązuję się, że wszystkie pana postulaty uwzględnię w programie, który będzie programem mojej prezydentury. Musimy współpracować w przyszłości. Będę robił wszystko, żeby zbudować to zaufanie między nami w przyszłości" - zwrócił się do Hołowni.

Sam Hołownia na koniec rozmowy zauważył, że Trzaskowski przyjął trzy jego postulaty w całości, a czwarty warunkowo. "Wierzę, że ta rozmowa pomoże wielu wyborcom, którzy oddali na mnie głos w podjęciu dobrej decyzji 12 lipca. Tę decyzję trzeba ostatecznie zostawić im" - powiedział, dodając, że nie otrzymał propozycji rozmowy z Kancelarii Andrzeja Dudy na temat jego postulatów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama