Reklama

Reklama

Wybory 2020. Krzysztof Bosak o bonie turystycznym: Serwują "kiełbasę wyborczą"

"Apeluję, aby rząd przestał serwować 'kiełbasę wyborczą' w postaci tzw. bonu turystycznego i w pierwszej kolejności zlikwidował ograniczenia branży turystycznej" – powiedział w niedzielę (31 maja) w Gdyni kandydat Konfederacji na prezydenta Krzysztof Bosak.

Na konferencji prasowej na Skwerze Kościuszki w Gdyni, Krzysztof Bosak, wokół którego zebrało się ok. 200 sympatyków, podkreślił, że turystyka to filar gospodarki, szczególnie w regionach nadmorskich.

Reklama

"Jesteśmy tuż obok basenu portowego portu jachtowego. To tutaj jako 17-latek zrobiłem uprawnienia żeglarskie, sternika jachtowego. To tutaj, niedaleko, nad Zatoką Pucką, gdzie dziś także pojedziemy, od lat spędzałem wakacje. To tutaj są jedne z najlepszych w Europie akweny do nauki windsurfingu, kitesurfingu, żeglarstwa i innych sportów wodnych. Chcemy te sporty promować, promować spędzanie czasu nad wodą" - mówił polityk.

Kandydat na prezydenta dodał, że potrzebny jest "patriotyzm konsumencki", polegający na tym, że wszyscy, którzy w tym roku będą udawać się na wakacje, pomogą "rozkręcić" branżę turystyczną.

"Chciałbym skrytykować rząd i prezydenta Andrzeja Dudę za to, że mami nas bonem turystycznym. Jest opowiadanie, że każdy dostanie tysiąc złotych na wakacje. Tymczasem nic w sprawie tego programu realnie nie jest przygotowane. Rząd nie ma koncepcji, w jaki sposób te pieniądze w rzeczywisty sposób skierować do branży turystycznej. Apelowałbym o uczciwość wobec wyborców i zrobienie tego, co jest możliwe" - ocenił polityk Konfederacji.

Przyznał, że ma wielu znajomych w branży żeglarskiej i turystycznej. "Oni od tygodni nie mogą się dowiedzieć, kiedy będą mogli wrócić na 100 procent do pełnej aktywności" - zaznaczył kandydat.

"To, w jaki sposób rząd uchyla ograniczenia nałożone na gospodarkę, jest skandalem. To nie odbywa się z żadnym przewidywalnym planem umożliwiającym planowanie gospodarcze. Apeluję do rządu, aby przestał serwować kiełbasę wyborczą w postaci tzw. bonu turystycznego i w pierwszej kolejności, po prostu, zlikwidował te ograniczenia. Przestał na ludzi prowadzących działalność gospodarczą nasyłać policję i różne inspekcje" - mówił Bosak.

W połowie maja wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz zapowiedziała utworzenie bonu turystycznego, czyli dopłaty do wakacji spędzonych w Polsce. Bon miał mieć wartość 1000 zł i miał przysługiwać pracownikom zarabiającym mniej niż 5,2 tys. zł brutto miesięcznie. Weekendowa "Gazeta Polska Codziennie", powołując się na rzecznika rządu Piotra Müllera, podała, że bon turystyczny w zaproponowanej formie nie do końca akceptuje branża turystyczna i są rozważane również inne sposoby pomocy turystyce.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje