Reklama

Reklama

Wybory 2020. Gdzie finał kampanii Trzaskowskiego? Sztabowcy ujawniają

Dolny Śląsk, Mazowsze i Śląsk - to te regiony w najbliższym czasie ma odwiedzić kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski. Na Śląsku spodziewany jest też piątkowy finał jego kampanii. Polityk zamierza zarówno mobilizować swych obecnych zwolenników, jak i powalczyć o nowych wyborców.

Z rozmów PAP ze sztabowcami Trzaskowskiego wynika, że kandydat ma pracować praktycznie do samej ciszy wyborczej, która rozpocznie się o północy z piątku na sobotę. Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się w najbliższą niedzielę.

Reklama

Od poniedziałku, kiedy to doszło do korespondencyjnego pojedynku na "debaty" między Trzaskowskim (spotkał się z dziennikarzami 20 redakcji w wielkopolskim Lesznie), a urzędującym prezydentem Andrzejem Dudą (audycja TVP w Końskich w Świętokrzyskiem), polityk Platformy Obywatelskiej postawił na odwiedziny w tych regionach, gdzie poparcie dla niego było wyższe, a więc na zachód od Wisły. Był w Wielkopolsce, na Pomorzu Zachodnim i w Kujawsko-Pomorskiem. W środę znów na krótko zawitał do Wielkopolski (do Trzcianki), następnie udał się do Gorzowa Wielkopolskiego (woj. lubuskie). Po południu ma być jeszcze w Szczecinie.

W najbliższych dniach Trzaskowski planuje jechać m.in. na Dolny Śląsk, Mazowsze i na Śląsk. Tam również - jak poinformował w środę - zamierza zakończyć kampanię. 

"Śląsk ma znaczenie absolutnie kluczowe, przede wszystkim dlatego, że Śląsk był tak a nie inaczej traktowany przez obecną władzę. Obecna władza przez cały czas zwodziła i oszukiwała Ślązaków" - powiedział polityk dziennikarzom w Trzciance. Przypomniał, że Śląsk to również region, z którego pochodzi jego żona Małgorzata.

Celem kandydata KO jest zarówno dotarcie do tych wyborców, którzy nie przekonali się jeszcze do jego wizji Polski, jak i mobilizowanie tych części kraju, gdzie już w pierwszej turze miał wyższe poparcie, po to by - jak tłumaczył - zyskać duży zapas głosów mogący wyrównać ewentualne straty w regionach, w których przeważają zwolennicy obecnego prezydenta. 

"Trzeba przekonywać zarówno tych, którzy jeszcze nie są przekonani, jak i mobilizować te regiony, w których jest szansa na wygraną z dużym marginesem" - powiedział Trzaskowski.

"Potrzebna jest po prostu pełna mobilizacja"

Szef sztabu kandydata KO Cezary Tomczyk uważa natomiast, że potencjalni wyborcy obecnego prezydenta stolicy muszą dostać okazję do przekonania się, jaki jest naprawdę. "Objeżdżamy Polskę, trzeba dotrzeć do jak największej liczby miejscowości po to, żeby ludzie mogli poznać Rafała Trzaskowskiego, po to, żeby też pokazać, że propaganda TVP jest po prostu nieprawdziwa i że w telewizji publicznej regularnie kłamie na temat kandydata, dlatego jeździmy" - wyjaśnił poseł Koalicji Obywatelskiej.

Dodał, że celem spotkań zarówno w miastach, takich jak Leszno, Gniezno czy Gorzów Wielkopolski, ale też w mniejszych, typu Trzcianka oraz wsiach jak Łagiewniki Kościelne w Wielkopolsce, jest prezentacja programu Trzaskowskiego. "A na końcu potrzebna jest po prostu pełna mobilizacja" - zaznaczył szef sztabu Trzaskowskiego.

Sam kandydat KO przekonywał w środę w Trzciance, że niedzielne wybory będą kluczowe dla przyszłości Polski. Przestrzegał też, że ewentualna wygrana Andrzeja Dudy może oznaczać dalsze upolitycznianie wymiaru sprawiedliwości, niszczenie samorządów i niezależnych mediów. "Te wybory są o tym, czy będzie wreszcie ktoś tej nieodpowiedzialnej władzy patrzył na ręce w bardzo trudnych czasach. I warto postawić na prezydenta, który będzie niezależny i który będzie współpracował z rządem, ale będzie też sprawdzał, co rząd planuje" - podkreślił Trzaskowski.

W jego ocenie jeśli opozycji nie uda się wygrać w niedzielę, o wyborczy sukces w przyszłości może być bardzo trudno. "Będę się starał w tych ostatnich dniach dotrzeć do wszystkich i jasno zakomunikować to, że taka szansa, żeby wygrać z PiS-em, może się w najbliższych latach nie powtórzyć" - zaznaczył prezydent Warszawy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje