Reklama

Reklama

Wybory 2020. Deklaracja Szymona Hołowni w kwestii zbiórki podpisów

Jeśli nie będzie innej możliwości, zbiorę podpisy na nowo - zadeklarował w środę na konferencji w Warszawie przed Ministerstwem Edukacji Narodowej kandydat na prezydenta Szymon Hołownia. Według niego państwo nie powinno traktować nauczycieli jak katorżników.

Hołownia pytany o poprawkę proponowaną w pracach Senatu, żeby wszyscy kandydaci jeszcze raz zbierali 100 tys. podpisów pod kandydaturami w wyborach powiedział, że według niego PiS zrobiło z prawa wyborczego mielonkę, którą serwuje według swoich potrzeb - "nie wiemy, kiedy wybory się odbędą, według jakich zasad".

"Ustawa, którą widziałem ostatnio mówi, że podpisy muszą zebrać tylko nowi kandydaci, ale co z Sejmu czy Senatu wyjdzie za dzień lub dwa, zobaczymy" - powiedział kandydat.

"Moim celem jest to, żeby te wybory wygrać, niezależnie od tego, czy będę musiał zbierać podpisy jeszcze raz czy nie. Jeśli nie będzie innej możliwości, to będę zbierał podpisy, tak samo, jak rozumiem inni kandydaci w tej sytuacji" - zapewnił.

Reklama

Popiera akcję "Bez testu nie wchodzę na testy"

Powiedział, że popiera akcję nauczycieli i tegorocznych maturzystów "Bez testu nie wchodzę na testy". 

"Jeżeli musimy robić egzaminy maturalne, to musimy przetestować wszystkich, którzy będą brali w nich udział i zrobić to rzetelnie, żeby nie doszło do jakiejś tragedii" - mówił. Podkreślił, że szkoły nie dysponują takimi możliwościami i powinien to być obowiązek państwa.

"Ministrze Piontkowski, jeżeli naprawdę chce pan robić to profesjonalnie i uparliście się, żeby robić to teraz, to przynajmniej zapewnijcie testy wszystkim, którzy będą w nich uczestniczyć" - mówił przed siedzibą MEN Hołownia.

Według niego państwo - skoro upiera się, by te egzaminy w takich warunkach przeprowadzić - powinno zapewnić rzetelne testy tym, którzy będą zdawać egzaminy i będą egzaminować.

Zaapelował, do nauczycieli z grupy ryzyka zakażenia koronawirusem, by nie brali udziału w tych egzaminach i żeby nie było delegowania do innych szkół - by trafiali tam urzędnicy, spychający odpowiedzialność na dyrektorów czy samorządy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy