Reklama

Reklama

Wybory 2020. Decyzja Sejmu

W czwartek, 7 maja, posłowie zdecydowali o odrzuceniu sprzeciwu Senatu w sprawie ustawy o organizacji wyborów prezydenckich w 2020 roku. Za odrzuceniem stanowiska izby wyższej opowiedziało się 236 posłów. Przeciw było 213, a 11 wstrzymało się od głosu. Teraz ustawa trafi do prezydenta.

We wtorek wieczorem (5 maja) Senat odrzucił ustawę w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich 2020. Ustawa wróciła do Sejmu. Tego dnia również marszałek Sejmu Elżbieta Witek zwróciła się z pytaniem do Trybunału Konstytucyjnego o możliwość przesunięcia terminu wyborów prezydenckich.

Do odrzucenia w Sejmie stanowiska Senatu wymagana była bezwzględna większość głosów - o jeden głos więcej, niż wszystkich pozostałych głosów (przeciw i wstrzymujących się). W czwartkowym głosowaniu wzięli udział wszyscy posłowie (460).

Za odrzuceniem uchwały Senatu opowiedziało się 236 posłów, przeciwko było 213, a 11 wstrzymało się od głosu.

Reklama

Jak głosowały poszczególne kluby?

Za odrzuceniem uchwały Senatu zagłosował cały klub PiS (235). Przeciw głosowało 133 ze 134 posłów Koalicji Obywatelskiej. Inaczej niż cały klub zagłosował Jerzy Borowczak.

Przeciw byli także politycy klubu Lewicy (49) i PSL-Kukiz'15 (30), a także poseł niezrzeszony.

Wstrzymali się natomiast wszyscy posłowie koła Konfederacji (11).

Borys Budka: To upadek obecnej władzy

"Mamy do czynienia z upadkiem obecnej władzy" - stwierdził Borys Budka (KO) po czwartkowym głosowaniu w Sejmie. 

"Upadek, to, co mówicie, to jest zupełnie co innego niż to, co zrobiliście. Przed chwilą daliście marszałek Sejmu możliwość przesunięcia terminu wyborów, wprowadziliście możliwość, żeby minister aktywów państwowych Jacek Sasin je przeprowadził. Mówicie o demokracji, o uczciwości, a wykluczyliście na dziś kilkaset tysięcy Polaków za granicą z głosowania" - podkreślił przewodniczący PO.

"Dzisiaj nie zdaliście egzaminu z elementarnej przyzwoitości, obiecaliście równe, wolne, powszechne wybory, a zrobiliście wybory kopertowe (...). To jest upadek, ale upadek, z którego się nie podniesiecie, wcześniej czy później, oszukujecie i będziecie oszukiwali, bo to jest wpisane w wasze geny polityczne" - mówił do większość rządzącej Budka.

Michał Wypij: Polacy zyskują wolne wybory

Poseł Michał Wypij (Porozumienie) powiedział z kolei, że bardzo się cieszy, iż "znalazła się większość, znaleźli się ludzie, którzy potrafili znaleźć dobry kompromis dla Polski". 

"Żałuję, że odrzuciliście państwo wyciągniętą rękę Zjednoczonej Prawicy, żeby w sposób rozsądny ustabilizować sytuację polityczną w naszym kraju" - mówił do posłów opozycji.

Wypij przekonywał, że "Polacy zyskują wybory, które w pełni będą wolne, demokratyczne, państwo zyskuje stabilizację polityczną". "I za ten kompromis, za tę dojrzałość polityczną, której nie zdali wszyscy, którzy siedzą na tej sali, w tak trudnym momencie dla Polski, chciałbym serdecznie podziękować naszym partnerom, zwłaszcza prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiego. Wygrała Polska" - powiedział polityk Porozumienia.

Robert Biedroń: Lewica domaga się komisji śledczej

"Lewica będzie domagać się powołania niezależnej komisji śledczej, która zbada, dlaczego doszło do kryzysu państwa i nie mogły się odbyć wybory prezydenckie 10 maja" - poinformował kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń.

Dodał, że Lewica będzie się także domagać postawienie przed Trybunałem Stanu premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jacka Sasina za doprowadzenie do sytuacji, w której nie mogą odbyć się wybory.

"Za to, co zrobił pan premier Morawiecki z ministrem Sasinem, musi ich spotkać Trybunał Stanu. Doszło do wielkiego przestępstwa na niespotykaną dotąd skalę po 1989 r. W systemach współczesnych państw nieznany jest tego typu kryzys, kryzys nie tylko demokratyczny, ale kryzys braku zaufania do instytucji państwa" - mówił Biedroń.

Polityczne targi do ostatniej chwili

Bój o wybory korespondencyjne toczył się od ostatniej chwili. Jarosław Gowin od początku sprzeciwiał się majowemu terminowi. Jeszcze w środę, 6 maja, przed południem zarówno sam lider Porozumienia, jak i niektórzy jego członkowie zapowiadali, że zagłosują za odrzuceniem ustawy (kto i jak miał głosować - o tym więcej TUTAJ). 

Późnym wieczorem sytuacja zmieniła się o 180 stopni. 

Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin we wspólnym komunikacie oświadczyli, że PiS oraz Porozumienie przygotowały rozwiązanie, które zagwarantuje Polakom możliwość wzięcia udziału w demokratycznych wyborach. Poinformowali, że "po 10 maja 2020 r. oraz przewidywanym stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, marszałek Sejmu ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie". Dodali, że wybory odbędą się w trybie korespondencyjnym, a Porozumienie poprze ustawę o głosowaniu korespondencyjnym i jednocześnie przedstawi, w uzgodnieniu z PiS, propozycję jej nowelizacji.

W czwartek, przed posiedzeniem Sejmu, Jarosław Gowin wraz z politykami Porozumienia wydał oświadczenie. "W naszej ocenie termin 10 maja był nierealny. Wczoraj wypracowaliśmy rozwiązanie, które jest dobre dla Polski. Wybory nie odbędą się w maju" - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie.

***

#POMAGAMINTERIA

Na Farmie Życia w Więckowicach mieszka 10 osób z autyzmem. Żadna z nich nie jest samodzielna, wymagają wsparcia w codziennych czynnościach życiowych. Jeśli Farma nie przetrwa, alternatywą dla jej mieszkańców pozostaje szpital psychiatryczny, koniec czułej opieki, przywiązani pasami do łóżka stracą poczucie bezpieczeństwa, stracą swój dom. Możesz im pomóc! Sprawdź szczegóły.

W ramach akcji naszego portalu #POMAGAMINTERIA łączymy tych, którzy potrzebują pomocy z tymi, którzy mogą jej udzielić. Znasz inicjatywę, która potrzebuje wsparcia? Masz możliwość pomagać, a nie wiesz komu? Wejdź na pomagam.interia.pl i wprawiaj z nami dobro w ruch!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy