Reklama

Reklama

Wniosek o wotum zaufania dla rządu. Wystąpienie premiera w Sejmie

Polacy nie potrzebują jałowych dyskusji, które wzbudzacie. Polacy potrzebują stabilizacji i spokoju działania dla dobra RP - powiedział w Sejmie premier Mateusz Morawiecki, informując o wniosku o wotum zaufania dla jego rządu i prosząc - na koniec wystąpienia - o jego poparcie. To niespodziewany ruch, tuż po nagłym czwartkowym spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą. Marszałek Elżbieta Witek potwierdziła, że taki wniosek wpłynął do Sejmu i że będzie rozpatrywany w czwartek.

"Polacy nie potrzebują waszych awantur i tematów zastępczych. Waszego pieniactwa" - mówił w Sejmie premier Mateusz Morawiecki, zwracając się do opozycji.

Jak dodał, Polacy zdecydowali w ostatnich wyborach, żeby złożyć los Polski na ręce Zjednoczonej Prawicy. "Ponad 8 mln głosów to silny mandat. Przestańcie jątrzyć" - mówił premier. "Dajcie nam działać, nie przeszkadzajcie. Przestańcie wymyślać tematy zastępcze - raz odwoływanie pana premiera Sasina, dzisiaj ministra Szumowskiego, a zapowiadacie odwoływanie pana ministra Ziobry, pana ministra Kamińskiego" - mówił.

Reklama

Zdaniem premiera, prezydent zaproponował, żeby przeciąć festiwal awantur i powiedzieć "sprawdzam". Morawiecki mówił też o osiągnięciach rządu. "Pięć lat temu doszło do fundamentalnej zmiany, do której drzwi otworzył Andrzej Duda. Ta zmiana była realizowana w ramach nowej polityki społecznej i gospodarczej" - stwierdził. Podziękował Porozumieniu Jarosława Gowina i Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobry.

Przypomniał o działaniach Ziobry ukierunkowanych na reformę sprawiedliwości. O Porozumieniu mówił, że "dba o małe i średnie przedsiębiorstwa".

"Próby przykrycia prawdy o walce z epidemią są próbą zamazania rzeczywistości"

Nawiązując do epidemii koronawirusa, znowu zwrócił się bezpośrednio do opozycji: "Próby przykrycia prawdy o walce z epidemią są próbą zamazania rzeczywistości. Kłamiecie bezczelnie. Twarde fakty przemawiają za nami".

"W momencie gdy cały świat zmagał się z pandemią, nie było nikogo kto dałby dobrą radę. W tym czasie musieliśmy podejmować decyzje z godziny na godzinę. Postępowaliśmy błyskawicznie, zamknęliśmy granice, imprezy masowe. To jest sztuka podejmowania właściwych decyzji we właściwym czasie. Prawda jest taka, że odnieśliśmy ogromny sukces w walce z koronawirusem. Sukces dostrzegany w innych krajach" - mówił premier.

Zwracając się do opozycji premier zaznaczył, że jeśli chodzi o walkę z koronawirusem, przytaczali oni model szwedzki.

"Przeczytajcie sobie wczorajszą wypowiedź głównego epidemiologa Szwecji, jak przyznaje się do błędu, przyznaje się do winy. Mówi: dzisiaj już wiem, że nasze działania powinny być szybsze. Były spóźnione i przez to umarło w Szwecji za wiele osób" - mówił premier.

"Popatrzcie na Hiszpanię i na Włochy, gdzie osoby były chowane w samotności, bez bliskich. Popatrzcie na Stany Zjednoczone, gdzie w Nowym Jorku niestety musiały być przygotowywane mogiły zbiorowe, w Brazylii podobnie. Nawet na bliskiej nam Ukrainie przygotowywane były takie mogiły" - mówił Morawiecki. Dodał, że są też kraje świata, gdzie z powodu braku trumien ludzi musiano chować w kartonach.

Zdaniem Morawieckiego, państwa znacznie bogatsze poradziły sobie z epidemią o wiele gorzej, niż Polska, biorąc choćby pod uwagę liczbę zgonów na 1 milion mieszkańców. "To, że u nas nie zabrakło łóżek, mieliśmy ich nadmiar to wynik skutecznej polityki rządu Zjednoczonej Prawicy".

Premier ocenił też, że rady opozycji, aby testować wszystkich Polaków były błędne. Wypomniał przy tym niekonsekwencję m.in. w sprawie wyborów listownych oraz odmrażania gospodarki. Przekonywał, że uratowano już miliony miejsc pracy, wydano 60 miliardów złotych w ramach tarczy antykryzysowej, a w planach są kolejne. Jak mówił, politycy Platformy po cichu przyznają, że tarcza antykryzysowa jest dobra.

Przypomniał też epidemię świńskiej grypy z 2009 roku, w czasie której - w jego opinii - ówczesny premier Donald Tusk i Ewa Kopacz nie reagowali właściwie na wzrost zachorowań.

Wykorzystał to też do ataku na opozycję. "Nie ma konsekwencji w Platformie Obywatelskiej, nie było konsekwencji w walce z kryzysem 12 lat temu i nie ma konsekwencji w waszym podejściu dzisiaj. Jest tylko próba zamieszania, liczenia na to, że ludzie mają krótką pamięć, ale nie bójcie się, Polacy mają dobrą pamięć i są w stanie sobie przypomnieć, jak wyglądały wasze rady" - mówił premier podczas wystąpienia w Sejmie.

O świńskiej grypie sprzed ponad 10 lat mówił: "Kiedy w Polsce zachorowań było już ponad 130 tys., rada ówczesnej pani minister Ewy Kopacz była: 'nic nie róbcie, cieszcie się wiosną', mniej więcej w ten sposób. A ówczesny premier Tusk mówił o tym, że to histeria globalna, a wtedy umierali ludzie" - mówił premier.

Jak podkreślił, po stronie PO nie było wówczas właściwej reakcji. "Po stronie partii pana przewodniczącego Budki, pana byłego przewodniczącego Schetyny i pana Rafała Trzaskowskiego" - wymieniał.

Premier porównał również obecny kryzys gospodarczy z tym na przełomie lat 2008-2009. "W tamtym kryzysie jeden z głównych ideologów PO Janusz Lewandowski powiedział w następujący sposób: 'na szczęście byliśmy odporni na wołanie ze strony gospodarki, żeby wdrożyć pakiety stymulacyjne tak jak w innych krajach' - to jest mniej więcej jego cytat. A więc szanowni państwo, drodzy przedsiębiorcy, Platforma na pewno byłaby odporna na wasze wołanie o pomoc" - ocenił premier. "My na szczęście my nie byliśmy odporni" - podkreślił Morawiecki.

"Mówicie o nauce obcych języków, nauczcie się jednego, najważniejszego języka. Języka polskich interesów. Jak jeździcie za granicę, dbajcie o polskie interesy, a nie walczcie z rządem".

Problemy w innych krajach

Szef rządu wskazywał na problemy w innych krajach - w Europie, Stanach Zjednoczonych, związane z pandemią - trudną sytuację w służbie zdrowia i kryzys gospodarczy, "kiedy już nie miliony, ale miliardy osób na świecie drżą o miejsca pracy".

"W takiej sytuacji potrzebujemy jedności między władzą wykonawczą, ustawodawczą, Sejmem, Senatem, prezydentem, rządem i samorządami. Bardzo tego potrzebujemy" - oświadczył premier.

Morawiecki: Kilka podstawowych liczb

W swym wystąpieniu premier przedstawił "kilka podstawowych liczb", jak mówił, które świadczą o sukcesach rządu, a które opozycja próbuje "zakrzyczeć". "To są liczby, które bardzo łatwo sprawdzić i które przemawiają na rzecz skutecznych rządów PiS" - przekonywał.

Zwracał uwagę, że bezrobocie spadło do poziomu drugiego najniższego w UE. "Ta zmora III RP, modelu neoliberalnego, który wy wdrażaliście, odeszła w niepamięć" - powiedział. "Dziś dla nas jest ona potężnym wyzwaniem na skutek epidemii" - dodał.

Mówił o wzroście PKB o 4,2 pkt proc. w ostatnich kilku latach. "Dwa razy szybciej niż w krajach UE, trzy razy szybciej niż w państwach strefy euro, tego się nie da zakrzyczeć" - podkreślał. Wyprzedzaliśmy także wzrostem gospodarczym państwa Grupy Wyszehradzkiej - dodał.

Zwracał uwagę na wzrost minimalnej pensji o blisko 50 proc., wzrost średniej pensji w gospodarce narodowej o ponad 1000 zł w ciągu ostatnich 4 lat. "Nigdy wcześniej w czterolatkach nie było tak szybkiego wzrostu wynagrodzeń Polaków jak w czasach Zjednoczonej Prawicy, rządów PiS" - przekonywał.

Przypominał obniżenie podatku CIT, podatku PIT, "poprzez matrycę VAT obniżenie także podatku VAT". "Wreszcie te wszystkie wielkie programy społeczne, które zmieniły życie dziesiątek milionów Polaków, 500 plus, emerytura plus, obniżenie wieku emerytalnego, czy wreszcie zerowy podatek dla młodych, po to żeby tu zostawali, wykorzystywali swoje talenty" - mówił. "A nie oferta, którą wy mieliście - weź kredyt, zmień pracę albo wyjedź sobie za granicę" - dodał Morawiecki.

"To jest miara naszego sukcesu, realna miara gospodarcza, którą poprzez uszczelnienie systemu podatkowego, usprawnienie instytucji wprowadziliśmy" - powiedział. "Doprowadziliśmy do elementarnego usprawnienia tych instytucji, tak jeszcze przed nami daleka droga, ale idziemy ku coraz bardziej sprawnym instytucjom" - dodał.

Morawiecki mówił też o współpracy z Andrzejem Dudą: "Z inspiracji prezydenta zrodził się wielki program inwestycyjny; wszystkie gminy i powiaty będą objęte programem, który przygotowuje PiS z prezydentem".

Przekonywał, że Centralny Port Komunikacyjny jest potrzebny, tak samo jak przekop Mierzei Wiślanej. "Po to żeby przyciągać handel, rozwijać polski eksport" - powiedział.

"Doprowadzimy do tego, że dzieci będą chronione"

Morawiecki przekonywał, że "warto bardzo mocno podkreślić, co się działo w czasach, kiedy na świat spadł kryzys finansowy lat 2008-2009".

Przypomniał, że została wówczas utworzona przez Platformę Obywatelską i PSL rezerwa w budżecie, którą nazwano rezerwą solidarności społecznej, i było w niej ponad miliard złotych. Zwrócił uwagę, że 1 mld zł to "nie jest zbyt dużo pieniędzy na rosnące gwałtownie wówczas bezrobocie" i zaznaczył, że nawet tę kwotę zmniejszył ówczesny rząd Donalda Tuska.

"Po niespełna pół roku zlikwidował tę rezerwę, zmniejszył ją z ponad miliarda na około 1 mln zł. Na ubóstwo, na bezrobotnych, nie było wówczas pieniędzy. Taka była walka Platformy z tamtym kryzysem" - podkreślił.

Według niego, "to dlatego zmora III Rzeczypospolitej - bezrobocie - wtedy urosło z ponad 8 proc., z powrotem do ponad 14 proc. w ciągu kilku lat", co oznaczało - jak mówił - dramaty setek tysięcy osób i ponownie wielką, kolejną emigrację ludzi.

"Nie było pieniędzy dla tych, którzy najbardziej wtedy ich potrzebowali, nie było pieniędzy na 500 plus, nie było pieniędzy na politykę rodzinną, nie było planu dla rodzin" - przypomniał.

Premier ironizował, że Platforma Obywatelska ma teraz plan dla rodzin, który nazwał umownie "Planem Rabieja i Trzaskowskiego". "To jest plan ataku na rodziny, to jest plan, który grozi polskim rodzinom. A my mówimy bardzo wyraźnie, my mówimy bardzo jednoznacznie, że podniesienie ręki na dzieci, na dzieci w polskich rodzinach, jest niedopuszczalne, że granica pomiędzy rodziną a waszą ideologią, waszymi eksperymentami ideologicznym, musi być postawiona twardo" - oświadczył.

Jak zapewniał, "my jesteśmy gwarantem, że nie będzie ingerencji, w całej Polsce nie będzie takiej ingerencji, jak już odbywa się w niektórych miastach rządzonych przez Platformę Obywatelską".

"I doprowadzimy do tego, że dzieci będą chronione, chronione przed waszymi różnymi ideologicznymi eksperymentami, przed światopoglądowymi różnymi fanaberiami. Bo dzieci są świętością" - podkreślił. "Bo rodzina jest dla nas właśnie świętością. Rodzina jest jednym z najważniejszych paradygmatów całej polityki. Po to jesteśmy w polityce, żeby była silna rodzina polska i silne państwo" - zaznaczył. Tymczasem - jak dodał - w przypadku Platformy Obywatelskiej nie było żadnego działania, które mogłoby pomóc wówczas polskim rodzinom.

Morawiecki przypomina słowa Kaczyńskiego

W swoim wystąpieniu premier ocenił, że przed 2015 r. Polska chorowała na "taką chorobę, którą prezes Jarosław Kaczyński określił 'imposybilizmem'".

"Nic się nie udawało, pamiętacie, nie udawały się duże projekty, nie udawała się polityka społeczna, nie było środków. Jak bezrobotny, to znaczy, że chyba leniwy, więc niech on sobie z tego lenistwa gdzieś sam wychodzi; rolnicy, jak cierpią biedę, to nie radzą sobie najwyraźniej" - mówił premier.

"Dzięki drodze, którą utorował prezydent Andrzej Duda, pięć lat temu zaczęliśmy przełamywać ten imposybilizm" - wskazał premier. Podkreślił, że dzisiaj grozi nam inna choroba - immobilizm.

"Immobilizm, czyli groźba pewnego klinczu, paraliżu, paraliżu pomiędzy poszczególnymi głównymi władzami w państwie. Ten immobilizm w czasie koronawirusa może być niezwykle groźny, bo może doprowadzić do marazmu, do paraliżu instytucji państwa i przez to instytucje nie będą mogły realizować tej wizji rozwoju, którą zaproponował pan prezydent Andrzej Duda i którą rząd Zjednoczonej Prawicy chce realizować" - podkreślił.

Zdaniem premiera wkrótce Polacy będą wybierać między "polityką 'dojutrkowości', polityką marazmu, polityką immobilizmu, a polityką nadziei na przyszłość".

Morawiecki wskazał, że 28 lat temu Jan Olszewski zadał "znamienne pytanie" o to, "czyja ma być Polska". "To pytanie jest do dziś aktualne, nie tylko aktualne, ale co więcej - ono dzisiaj się rozstrzyga. Czy ta Polska ma być ma być Polską elit, które chcą po kompradorsku wysługiwać się zagranicą czy Polską wszystkich Polaków?" - pytał.

"Poradziliśmy sobie całkiem nieźle z pandemią koronawirusa, radzimy sobie coraz lepiej z kryzysem od strony gospodarczej, dzisiaj musimy sobie poradzić z pandemią politycznej nieodpowiedzialności" - podkreślił premier. Cytując Stanisława Barańczaka, Morawiecki zaapelował: "Spójrzmy w oczy Polsce i Polakom".

"Polsce i Polakom chcemy powiedzieć: Mimo kryzysu, mimo tych wszystkich kłamstw, które padają z tamtej strony, my będziemy dalej prowadzić Polskę ku ambitnym celom, ku lepszemu podziałowi dóbr, ku Polsce sprawiedliwej i będziemy to robić, póki starczy sił, póki starczy życia" - powiedział.

Następnie premier zwrócił się do Sejmu o udzielenie wotum zaufania dla rządu.

Pilne spotkanie prezydenta z premierem

Wcześniej, w czwartek do południa, doszło do pilnego spotkania Andrzeja Dudy z Mateuszem Morawieckim. Ustalono na nim, iż zostanie złożony wniosek o wotum zaufania.

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości, to ma być jasny i pozytywny sygnał ze strony większości sejmowej w związku z działaniami władzy w walce z pandemią koronawirusa i odmrażaniem gospodarki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy