Reklama

Reklama

Wiceszef MSZ: Wybory prezydenckie za granicą prawdopodobnie z rekordową frekwencją

Wybory prezydenckie za granicą zyskają, jak się wydaje, rekordową frekwencję. Liczba zarejestrowanych osób do głosowania jest rekordowa - mówił wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk, który we wtorek (16 czerwca) udzielał informacji senackiej komisji emigracji i łączności z Polakami za granicą.

Przed przedstawieniem informacji, wiceszef MSZ pytany przez senatorów o skargi docierające do nich i dotyczące braku kontaktu telefonicznego z polskimi placówkami dyplomatyczno-konsularnymi, odparł, że są to jedynie incydenty.

"Cieszymy się z tego, że wybory organizowane w niełatwym okresie, jak się wydaje, zyskają rekordową frekwencję, jeśli chodzi o uczestnictwo Polaków mieszkających poza granicami kraju. Z tym większym zdziwieniem spotkaliśmy się ze sformułowanymi publicznie zarzutami o brak możliwości rejestracji do tych wyborów, skoro liczba zarejestrowanych osób jest rekordowa" - mówił Szynkowski vel Sęk.

Reklama

"Wydaje mi się, że statystyka przeczy tym formułowanym zarzutom, co nie znaczy, że nie mamy świadomości, że przy takiej skali przedsięwzięcia i przy tak wielkim wyzwaniu, jak kwestia zorganizowania w trakcie pandemii w ponad 160 obwodach zarówno osobistego, jak i korespondencyjnego głosowania, jak i niekiedy tylko korespondencyjnego, jest przedsięwzięciem bezprecedensowym" - dodał wiceszef MSZ.

Szynkowski vel Sęk oceniał, że przy takiej skali przedsięwzięcia zdarzają się sytuacje, "które ciężko przewidzieć", stąd mogły incydentalnie zdarzyć się sytuacje takie, jak brak możliwości dodzwonienia się do konsulatu czy czasowe opóźnienia w kontakcie mailowym.

Wiceszef MSZ, nawiązując do różnych dostępnych form głosowania, podkreślał, że jest to uzależnione od sytuacji epidemicznej w danych krajach oraz bezpośrednich rekomendacji i obostrzeń w poszczególnych państwach, które podejmowały decyzje o ewentualnym umożliwieniu głosowania Polonii. Nawiązywał również do sytuacji w Peru, gdzie władze nie zezwoliły ze względu na panującą pandemię, na udział mieszkającej tam Polonii w wyborach.

Wybory prezydenckie odbędą się niedzielę 28 czerwca, ewentualna druga tura 12 lipca.

Szczegółowe dane

Według danych MSZ przekazanych we wtorek rano, chęć głosowania za granicą w wyborach prezydenckich zgłosiło dotychczas 330 tys. Polaków. Z kolei szef MSZ Jacek Czaputowicz mówił we wtorek po południu w kontekście obywateli polskich mieszkających za granicą i rejestrujących się, by zagłosować w wyborach, że jest to "380 tys. obywateli".

W 21 krajach głosowanie będzie odbywało się wyłącznie korespondencyjnie, w 14 krajach wyłącznie osobiście, w 52 krajach będzie możliwe głosowanie korespondencyjne lub osobiste, a w 6 krajach Polacy w ogóle nie będą mogli zagłosować.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra spraw zagranicznych, w wyborach prezydenckich 2020 r. zostanie utworzonych 169 obwodów do głosowania za granicą.

Na I turę w wyborach prezydenckich w 2015 roku zarejestrowało się 196 tys. osób, a na II turę 257 tys.

Zgodnie z przekazaną przez MSZ już wcześniej informacją, we wszystkich obwodach za granicą głosowanie w wyborach prezydenckich odbędzie się w niedzielę 28 czerwca w godz. 7-21, z wyjątkiem obwodów do głosowania utworzonych w krajach Ameryki Płd. i Ameryki Płn., gdzie odbędzie się ono w sobotę 27 czerwca w godz. 7-21 czasu lokalnego.

Jeśli żaden z kandydatów w pierwszej turze wyborów nie uzyska więcej niż połowy ważnie oddanych głosów, wówczas - 12 lipca - odbędzie się druga tura wyborów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy