Reklama

Reklama

Stanisław ​Karczewski: Jeszcze mnie tak w życiu nikt nie oszukiwał

"Głosowanie ws. ustawy o wyborach korespondencyjnych było nagle i niespodziewane" - powiedział wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski (PiS). "Jeszcze mnie tak w życiu nikt nie oszukiwał, jak oszukuje mnie marszałek Grodzki" - dodał.

Senat we wtorek wieczorem odrzucił ustawę ws głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich 2020 r. Teraz stanowisko Senatu trafi do Sejmu.

Karczewski powiedział, że wynik głosowania ws. ustawy o głosowaniu korespondencyjnym był do przewidzenia, ponieważ minimalną, ale jednak przewagę w izbie posiada Koalicja Obywatelska.

"Wynik był, można powiedzieć, z góry przesądzony, natomiast tryb prowadzenia całych obrad od poranka do godzin wieczornych jest skandaliczny. Senatorowie Platformy Obywatelskiej z marszałkiem Grodzkim na czele przechodzili już sami siebie, gwałcili wszelkie możliwe zasady parlamentaryzmu. Głosowanie było nagle, niespodziewane, wbrew zapewnieniom marszałka Grodzkiego, wbrew zapewnieniom, na Konwencie Seniorów mówił wyraźnie, że głosowanie ws. tej ustawy będzie jutro po południu" - powiedział Karczewski.

Reklama

"Jeszcze mnie tak w życiu nikt nie oszukiwał"

Dodał, że marszałek Grodzki nie dotrzymuje słowa i wprowadził senatorów PiS w błąd i oszukał. "Jeszcze mnie tak w życiu nikt nie oszukiwał, jak oszukuje mnie marszałek Grodzki" - powiedział Karczewski.

"Burzy to wszelkie zasady parlamentaryzmu, jeśli człowiek mówi, że będzie głosowanie jutro po południu, a w zaciszu gabinetów ustalają, że głosowanie będzie nagłe, odrzucają wniosek klubu PiS o krótką przerwę, tak żeby pozwolić naszym zaskoczonych senatorom przybyć na głosowanie. To jest zupełnie niezrozumiałe, tym bardziej, że mają większość, więc zademonstrowali brak kultury politycznej" - powiedział Karczewski.

Zając wstrzymał się od głosu

PAP zapytała też, jak wicemarszałek Senatu ocenia wstrzymanie się od głosu senatora z klubu PiS Józefa Zająca. Karczewski ocenił, że senator Zając "stoi okrakiem między Zjednoczoną Prawicą a chyba panem Jarosławem Gowinem". Dopytywany, czy to głosowania może mieć wpływ na przyszłość polityczną senatora Zająca w szeregach klubu PiS, odparł: "będziemy podejmowali decyzje po głosowaniu (ws. wyborów korespondencyjnych), które będzie miało miejsce w Sejmie".

Jak głosowano?

Za odrzuceniem ustawy było 50 senatorów, przeciw opowiedziało się 35, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Jak wynika z informacji na stronie Senatu za odrzuceniem ustawy było 42 senatorów Koalicji Obywatelskiej; trzech senatorów koła Koalicji Polskiej-PSL; dwóch senatorów Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy, dwóch senatorów koła senatorów niezależnych oraz jeden senator niezrzeszony.

Przeciw odrzuceniu ustawy głosowało 34 senatorów PiS i jeden z KO - Władysław Komarnicki. Od głosu wstrzymał się senator z klubu PiS Józef Zając, należący do wchodzącego w skład Zjednoczonej Prawicy Porozumienia Jarosława Gowina. Głosowało łącznie 86 senatorów. Udziału w głosowaniu nie wzięło 13 senatorów PiS i Lida Staroń należąca do Koła Senatorów Niezależnych.

Do odrzucenia w Sejmie stanowiska Senatu wymagana jest bezwzględna większość głosów - o jeden głos więcej, niż wszystkich pozostałych głosów (przeciw i wstrzymujących się). Obecnie klub PiS liczy 235 posłów, spośród których 18 to posłowie koalicyjnego Porozumienia.

Ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r. została uchwalona przez Sejm 6 kwietnia z inicjatywy PiS i przewiduje, że głosowanie w tegorocznych wyborach prezydenckich ma być tylko korespondencyjne. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje