Reklama

"Rz": Ułaskawiony przez prezydenta nigdy nie przyznał się do winy

"Ułaskawiony mężczyzna nigdy nie przyznał się do winy. Ale sąd nie miał wątpliwości" - informuje w poniedziałek (6 lipca) "Rzeczpospolita". Nie milkną echa decyzji prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawieniu mężczyzny w zakresie uchylenia zakazu kontaktowania się i zbliżania do ofiar - matki i jej córki.

Dziennik przytacza wyroki, które zapadły w tej sprawie. Jak czytamy, "sądy dwóch instancji, które w 2013 roku skazywały mężczyznę za wieloletnie znęcanie się na córką i molestowanie jej od 11. roku życia, nie miały wątpliwości co do jego winy. Mimo to sam sprawca nigdy nie przyznał się do zarzutów i nie okazał skruchy. Przed sądami bronił się, że konkubina i córka kłamią".

W uzasadnieniu prawomocnego wyroku z 2013 roku, wydanego przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku i cytowanego przez "Rzeczpospolitą", można przeczytać, że "oskarżony bezsprzecznie był agresorem w domu, wykorzystując przewagę fizyczną, często stosował wobec nich przemoc, znieważał je i zastraszał".

Reklama

Dziennik przypomina również, że obrońca mężczyzny złożył apelację, całkowicie odrzucając dowody jego winy.

O co dokładnie chodzi w tej sprawie, pisaliśmy tutaj.

W niedzielę portal tvp.info opublikował rozmowę z rodziną ułaskawionego mężczyzny. "Myślałyśmy, że wszystko będzie dobrze, a tu nagle takie 'bum'" - powiedziały Telewizji Polskiej jego partnerka i córka. Jak stwierdziły, są wdzięczne prezydentowi za uchylenie zakazu kontaktowania się i zbliżania, bo to "umożliwia pojednanie rodziny".

"Chcemy żyć spokojnie. To był apel do prezydenta o ułaskawienie z zakazu zbliżania się, żadnego innego. Tylko to wyłącznie, o nic innego nie prosiłyśmy: żeby zniósł zakaz zbliżania się, żebyśmy mogli być rodziną. O to prosiliśmy i pan prezydent to spełnił, dostaliśmy to" - powiedziała partnerka ułaskawionego mężczyzny.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy