Reklama

Reklama

Robert Biedroń: Mateusz Morawiecki jest w Brukseli na kolanach

- W negocjacjach budżetowych w UE premier Mateusz Morawiecki jest "na kolanach"; Polska dzisiaj jest poza stołem negocjacyjnym - podkreślił w piątek na konferencji prasowej w Poznaniu kandydat Lewicy na prezydenta, europoseł Robert Biedroń.

Biedroń odniósł się do trwającego w Brukseli nadzwyczajnego szczytu UE, podczas którego szefowie państw i rządów próbują wypracować kompromis w sprawie unijnego budżetu na lata 2021-2027. Europoseł poinformował, że w czwartek odbył w Brukseli szereg spotkań m.in. z premierami państw unijnych i komisarzami UE.

"Mogę powiedzieć coś, co chyba pokazuje obraz Polski. Jarosław Kaczyński i premier Morawiecki powiedzieli, że Polska wstaje z kolan, kilka lat temu. Otóż dzisiaj, w negocjacjach, premier Morawiecki jest na kolanach. Polska dzisiaj jest poza stołem negocjacyjnym" - zaznaczył polityk.

Reklama

"Słyszymy zresztą dzisiaj prośby premiera Morawieckiego, że Polska powinna mieć większy budżet, żeby nie obcinać nam funduszy - jak państwo wiecie, UE planuje Polsce obciąć fundusze. Fundusz spójności, fundusz wsparcia dla rolnictwa, sprawiedliwej transformacji, nie uczestniczy w programie nowego Zielonego Ładu. Więc ten budżet nie tylko jest ambitniejszy od wcześniejszych, ale po prostu przez działalność PiS-u, przez ich nieporadność, przez ich butę, przez ich ignorancję tego, jak ważny jest dialog w Unii Europejskiej - rząd PiS-u jest tam na kolanach" - dodał europoseł.

"Polska gra 26:1"

Biedroń zapewnił jednak, że jako członek komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego i jako "jeden z liderów europejskiej lewicy" zrobi wszystko, "żeby doprowadzić do tego, żeby Polska otrzymała odpowiednie środki".

"Rozmawiałem o tym z premierką Finlandii, z wicekanclerzem Niemiec, z wiceszefem KE Fransem Timmermansem. Rozmawiałem także z płatnikami netto w tym budżecie. Warunek jest jeden i zgodność co do tego warunku jest ponad podziałami krajowymi, otóż Polska gra 26:1, jeśli chodzi o powiązanie funduszy europejskich z praworządnością. Przestrzeganie reguły praworządności będzie warunkiem sine qua non. I takie jest jednoznaczne stanowisko wszystkich postępowych sił w Unii Europejskiej, wszystkich premierów, zaczynając od Portugalii i Hiszpanii, na Danii, Finlandii i Szwecji kończąc, bo z nimi wszystkimi rozmawiałem. Przestrzeganie praworządności będzie warunkiem sine qua non otrzymania środków unijnych" - zaznaczył Biedroń.

"Nie na kolanach, ale z podniesioną głową"

Według Biedronia jeżeli polski rząd nie zobowiąże się do przestrzegania zasady praworządności, to Unia Europejska "wprowadzi skuteczne mechanizmy, które będą nas dyscyplinować". "To będzie jeden z warunków dalszych negocjacji na temat budżetu" - ocenił.

"Nie może być tak, że przez rząd Prawa i Sprawiedliwości tracimy fundusze unijne. Nie może być tak, że na koniec to Polki i Polacy zapłacą za nieudolność, za niekompetencję tego rządu, który jak słoń w składzie porcelany porusza się na salonach Unii Europejskiej. Ale to też lekcja dla nas wszystkich. Musimy wybrać sobie prezydenta, który nie będzie się obrażał, który nie będzie dzielił, który nie będzie bał się mówić w obcych językach, żeby załatwiać polskie interesy. Który będzie załatwiał polskie interesy z godnością, nie na kolanach, ale z podniesioną głową" - podkreślił Biedroń.

W piątek i w sobotę Robert Biedroń uczestniczy w spotkaniach w Wielkopolsce; w piątek odwiedził Leszno i Poznań, w sobotę spotka się z mieszkańcami Gniezna, Konina i Kalisza. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje