Reklama

Reklama

Rafał Trzaskowski: Zrobię wszystko, by przywrócić rządowy program in vitro

"Jeżeli zostanę prezydentem Rzeczypospolitej, to będę robił wszystko, co w mojej mocy, żeby przywrócić rządowy program in vitro" - zapowiedział w Lublinie kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski.

Trzaskowski przebywa we wtorek (23 czerwca) na Lubelszczyźnie. Odwiedził Urszulin, gdzie spotkał się z Kołem Gospodyń Wiejskich i mieszkańcami, następnie udał się do Lublina, gdzie na Placu Łokietka powitał go prezydent miasta Krzysztof Żuk. 

Reklama

Podczas swojego przemówienia w Lublinie Trzaskowski przypomniał, że we wtorek obchodzony jest Dzień Ojca

"Nie każdy, niestety, w Polsce miał tę szansę, żeby zostać ojcem i niektórzy zostali tej szansy pozbawieni - albo przez ideologię, albo przez zwykły upór i dzisiaj chciałem wam powiedzieć, że jeżeli zostanę prezydentem Rzeczypospolitej, to będę robił wszystko, co w mojej mocy, żeby przywrócić rządowy program in vitro" - zadeklarował i dodał, że z tego programu urodziło się 22 tys. Polek i Polaków. "I wszyscy powinniśmy być z tego dumni" - podkreślił.

"Dzisiaj trzeba jasno powiedzieć, że ten program rządowy jest jednym z najważniejszych programów, jaki można sobie wyobrazić i jeżeli dziś ktoś chce nas uczyć czym jest rodzina, to musi stanąć w prawdzie i powiedzieć jasno, że szansę trzeba dać wszystkim i to dzisiaj państwu obiecuje i to dzisiaj państwu gwarantuje" - mówił kandydat KO.

"Polacy mają dość jałowych sporów"

Trzaskowski przekonywał też w wystąpieniu, że Polska potrzebuje silnego prezydenta, który będzie patrzył obecnej władzy na ręce i pobudzał rząd do działania. 

"Potrzeba nam prezydenta, który będzie stał przy wszystkich tych, którym się dzieje się krzywda, będzie stał przy wszystkich tych, którym jest w danym momencie trudno, będzie sprzeciwiał się dzieleniu nas, obrażaniu nas, bo wszyscy tego mamy dość" - podkreślił kandydat KO.

Jak dodał, prezydent musi sprzeciwiać się próbie uwłaszczania się na państwie. "Musi się jasno sprzeciwiać naruszaniu niezależności instytucji, ale prezydent musi również sobie zdawać sprawę co się w państwie dzieje, musi sobie zdawać sprawę z najważniejszych problemów, bo dzisiaj największym problemem debaty publicznej w Polsce jest to, że przez cały czas rządzący szukają tematów zastępczych. I tego też mamy dość" - oświadczył Trzaskowski.

Kandydat KO przekonywał, że Polacy mają dość jałowych sporów i roztrząsania tego, co było i o czym już dawno zadecydowano.

"Nowa polityka i politycy nowej generacji różnią się tym od tych, którzy prowadzą przez cały czas te same bitwy, że są w stanie powiedzieć: tak, wsłuchujemy się w głos obywatela i w związku z tym podejmujemy decyzje na tej podstawie. Ba, nawet jesteśmy w stanie się przyznać do błędu, jesteśmy w stanie się przyznać, że dzisiaj wyciągnęliśmy ze wszystkiego konsekwencje" - zaznaczył.

Obietnica w sprawie "500 plus" i wieku emerytalnego

Trzaskowski po raz kolejny zapewnił też o woli utrzymania programu "500 plus" i obecnego wieku emerytalnego - 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. 

"Dzisiaj możemy się wreszcie zająć tym, co naprawdę najważniejsze, bo nie wybieramy prezydenta na ostatnie pięć lat, a na kolejne pięć lat. Musimy dzisiaj patrzeć w przyszłość, musimy patrzeć na to, co naprawdę dzisiaj jest istotne, musimy dzisiaj stawiać czoła najważniejszym wyzwaniom, które stoją przed nami, przed Polską, przed Unią Europejską, a czasami nawet przed całym światem" - podkreślał Trzaskowski.

Dodał, że to jest dzisiaj zadanie dla prezydenta RP - patrzeć w przód, a nie przez cały czas patrzeć w tył.

"Takie wybory zdarzają się raz na pokolenie"

Trzaskowski na spotkaniu z mieszkańcami Lublina przekonywał, że na ostatnie dni kampanii wyborczej konieczna jest mobilizacja. 

"Dzisiaj musimy się zmobilizować, bo takie wybory zdarzają się raz na pokolenie. Sam tego nie zrobię; mogę to zrobić tylko z wami" - zwracał się do lublinian kandydat KO. "Jestem absolutnie pewien, że wygramy i będzie silny prezydent" - oświadczył. Dodał, że silny prezydent potrzebny jest po to, by zajmował się rzeczywistymi problemami, a nie problemami, które są "tylko i wyłącznie wyimaginowane".

Trzaskowski stwierdził, że obecnie Polakom nie udaje się budować - koniecznej do właściwego funkcjonowania państwa - wspólnoty. Jako przykład podał wyjazd prezydenta Andrzeja Dudy do Stanów Zjednoczonych. 

"Andrzej Duda wybiera się do Stanów Zjednoczonych, tylko nikt nie wie dlaczego i po co. Nie było rozmów w parlamencie, nikt nie poinformował opinii publicznej, dlaczego pan prezydent jedzie do Waszyngtonu" - mówił Trzaskowski. Jak ocenił, o sprawach bezpieczeństwa kraju należy "rozmawiać razem". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje