Reklama

Reklama

Rafał Trzaskowski odpowiada na zarzuty agitacji w stołecznym ratuszu

Jestem prezydentem m.st. Warszawy. To jest całkowicie naturalne, że wszystkim swoim współpracownikom musiałem wyjaśnić obecną sytuację i motywacje - podkreślił kandydat na prezydenta RP Rafał Trzaskowski pytany o mail do urzędników, w związku z którym jeden z radnych PiS zarzucił mu agitację.

Treść wiadomości prezydenta Warszawy do urzędników opublikował w środę na swoim Twitterze radny województwa mazowieckiego Wojciech Zabłocki (PiS). Trzaskowski zaznaczył w niej m.in., że idzie się bić o demokrację i samorządy.

Zapytany o to na czwartkowej konferencji prasowej Trzaskowski tłumaczył, że wszystkim swoim współpracownikom musiał wyjaśnić obecną sytuację, co, jak mówił, "jest całkowicie naturalne".

"Wszystkich, którzy pracują w m.st. Warszawa, traktuję po partnersku i mają oni, oczywiście, obowiązek ode mnie uzyskać informację na temat moich motywacji" - podkreślił.

Reklama

W wysłanej wiadomości prezydent stolicy przekonywał, że decyzja o starcie w wyborach prezydenckich była dla niego trudna, a obecną funkcję traktuje jako olbrzymi zaszczyt. "W normalnych warunkach, nie wyobrażałbym sobie odejścia z Ratusza przed końcem kadencji. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy pracy przekonałem się, jak wiele dobrego możemy zrobić dla naszego miasta. Ale w ciągu tych ostatnich miesięcy sytuacja stała się dramatyczna" - napisał.

W mailu Trzaskowski wskazał m.in., że walkę o fotel prezydenta kraju podejmuje po to, "aby samorządy nadal były silne i niezależne, aby mogły realizować swoje zadania i priorytety".

Zdaniem Wojciecha Zabłockiego, wiadomość ta jest formą agitacji. "Szok. Agitacja wyborcza Rafała Trzaskowskiego wśród 8 tys. urzędników, ze służbowego e-maila, w godzinach pracy.. nawet platformersi łapią się za głowę" - napisał na swoim Twitterze radny.


***

#POMAGAMINTERIA

Fundacja Centaurus - największy w Europie azyl dla koni walczy o przetrwanie swoje oraz podopiecznych. Z powodu epidemii COVID z dotacji wycofują się kolejne upadające firmy i tracący pracę darczyńcy. Na to wszystko nakłada się susza, która spowodowała dwukrotny wzrost cen siana. Sytuacja jeszcze nigdy nie była tak dramatyczna. Organizacja walczy o swoje być albo nie być. Pomóż i ocal setki zwierząt od śmierci! Sprawdź szczegóły >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy