Reklama

Reklama

​Prezydent: To moja satysfakcja

Prezydent Andrzej Duda przekonywał w sobotę w Tarnowskich Górach, że jego zwycięstwo w wyborach jest gwarancją realizacji polityki "nastawionej na człowieka" - programów społecznych i poprawy jakości życia. Jeżeli prezydentem zostanie ktoś inny, nie ma pewności, że "te dobre zmiany będą kontynuowane" - mówił. "To moja satysfakcja, że tematy, który były w kampanii pięć lat temu, dziś już w zasadzie nie występują" - dodał.

Podczas wizyty na Śląsku zaapelował też o szacunek m.in. wobec konkurentów politycznych. "Ten szacunek musi w Polsce być. On jest nam potrzebny" - podkreślił.

"Ostatnie lata to dla mnie był czas bardzo wytężonej służby dla Rzeczypospolitej (...) Te pięć lat, jeżeli spojrzymy na nie, to rzeczywiście czas wielu zrealizowanych zobowiązań" - oświadczył prezydent, dziękując za poparcie w trakcie poprzedniej kampanii i podczas mijającej kadencji.

"To moja satysfakcja"

Jak podkreślał w poprzedniej kampanii wyborcy domagali się m.in. obniżenia wieku emerytalnego i ten postulat został spełniony. "Mimo protestów, mimo zobowiązań, które przecież Donald Tusk podejmował w czasie kampanii wyborczej w 2011 r. - do kamery mówił wprost, ze nie będzie podwyższenia wieku emerytalnego, po czym zaraz po wyborach wiek emerytalny podniósł. To było ewidentne oszustwo, kłamstwo wyborcze" - powiedział Duda.

Reklama

Prezydent podkreślił, że dla niego priorytetem było podniesienie jakości życia Polaków, dlatego m.in. przed kilkoma dniami podpisał ustawę o trzynastej emeryturze. Jak wspominał, gdy kilka lat temu mówił o rozszerzeniu polityki prorodzinnej, m.in. w ramach programu 500 plus, to niewielu jego rozmówców wierzyło w te deklaracje. "To moja satysfakcja, że tematy, który były w kampanii pięć lat temu, dziś już w zasadzie nie występują" - mówił Andrzej Duda, który ocenił, że "tym razem zdecydowana większość, w każdym razie tych najważniejszych, obietnic wyborczych, została wykonana".

W swoim wystąpieniu przypomniał też m.in. i nakładach na bezpieczeństwo - m.in. na policję, na straż pożarną i armię. Przypomniał m.in. o kontrakcie na zakup myśliwców F-35 i obecności wojsk NATO z innych krajów Sojuszu w Polsce. Jak zaznaczył, obecność wojsk USA ma symboliczne znaczenie. "Tam gdzie jest armia amerykańska, tam nie ma rosyjskiej strefy wpływów" - zaznaczył. Przypomniał też o planowanych na wiosnę ćwiczeniach Defender Europe i Anakonda z udziałem kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy z kilkunastu państw. Jak podkreślił, będą one miały charakter "absolutnie obronny" i taki jest cel istnienia NATO. Za "wspólne osiągnięcie" w polityce na arenie międzynarodowej zaliczył też zniesienie obowiązku wizowego przy wyjazdach Polaków do USA. Mówił też o amerykańskich inwestycjach w Polsce dobrych stosunkach z USA.

"Ja chcę, żeby ta polityka, która jest nastawiona na człowieka, na to, by w Polsce wszędzie można było godnie żyć, by rozwijały się nie tylko wielkie miasta - niech się dalej rozwijają bardzo dobrze, ale my chcemy, żeby rozwijały się te miasta mniejsze i żeby rozwijała się polska wieś" - oświadczył i zapewnił, że będą realizowane programy, których celem jest podnoszenie jakości życia, także na prowincji. "To także dalsze reformowanie służby zdrowia, to dalsze reformowanie także wymiaru sprawiedliwości - wszystko to, co rozpoczęliśmy, a co wymaga dokończenia" - powiedział prezydent.

"Będę podpisywał dobre ustawy"

"Mam pewność, że jeżeli zostanę wybrany na urząd prezydenta ponownie, na drugą kadencję, to będzie kolejne pięć lat czasu na dalsze realizowanie tych pozytywnych zmian, na dalszy kierunek wsparcia dla zwykłego człowieka, dla rodziny, na myślenie o tych sprawach jednostkowych, na myślenie o tych, którzy do tej pory byli pokrzywdzeni, o tych, którzy do niedawna jeszcze nie widzieli dla siebie szans, a którzy w tej chwili je dostrzegają" - powiedział prezydent.

Zadeklarował, że będzie podpisywał "dobre" ustawy, która podnoszą jakość życia i naprawiają państwo. Jak ocenił, jeżeli ktoś inny zostanie prezydentem, nie ma pewności, że "te dobre zmiany będą kontynuowane". "Wręcz przeciwnie - ponieważ już kiedyś zostaliśmy zostać oszukani w kampanii wyborczej" - dodał.

Duda przekonywał, że jego reelekcja jest "nie tylko gwarancją kontynuacji, to jest także gwarancją tego, że to, co Polacy już otrzymali w ciągu ostatnich prawie pięciu lat: 500 plus, obniżony wiek emerytalny, 300 plus, wszystkie inne świadczenia, że to zostanie utrzymane".

"Nie ma żadnej pewności, że te zmiany będą utrzymane, gdyby się okazało, że kto inny będzie prezydentem Rzeczpospolitej. Ja państwu gwarantuję, że tych elementów nie pozwolę ani zlikwidować, ani zmienić na gorsze. Na lepsze - tak, ale nie na gorsze" - deklarował prezydent Duda.

"Jeżeli będą chcieli zmienić ustawę o dodatkowym świadczeniu dla emerytów i rencistów w taki sposób, że powstanie czternasta emerytura, a potem, daj Boże, np. piętnasta emerytura czy szesnasta, to proszę bardzo - ale jak będą chcieli zlikwidować trzynastą emeryturę wypłacaną co roku, to na pewno usłyszą moje "nie"" - zadeklarował.

Andrzej Duda mówił, że chce uczestniczyć "w procesie zmieniania Polski na lepsze", aby - jak mówił - była państwem uczciwym, sprawiedliwym, solidarnym.

Apel prezydenta

Jak przekonywał prezydent, realizacja programów społecznych jest możliwa dzięki uczciwemu zbieraniu podatków. "50 mld zł podatku VAT ginęło co roku za czasów Platformy Obywatelskiej i PSL, gdy oni rządzili. Tymczasem okazało się, że kilkoma zmianami można spowodować to, że podatki będą trafiały tam, gdzie powinny, czyli do Skarbu Państwa, po to, by je rozdzielić między ludzi" - mówił Andrzej Duda.

Na koniec swojego przemówienia prezydent zaapelował o to, by nawet w najtrudniejszych momentach nie dać się ponieść emocjom. Prosił również, by do konkurentów politycznych, ludzi o innych poglądach, zawsze podchodzić z szacunkiem. "Ten szacunek musi w Polsce być. On jest nam potrzebny" - podkreślił.

"Jesteśmy jednym narodem, mamy nasz jeden, wspólny hymn. +Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy+. My - nie ma podziału: on, ja. Nie. My. Pamiętajmy o tym zawsze. Nie dajmy się ponosić nawet emocjom" - powiedział prezydent i zaapelował o to, by trzymać klasę nawet w najtrudniejszych momentach.

Podczas spotkania w Tarnowskich Górach prezydent wspominał swoją wizytę sprzed kilku lat w Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku w pobliskim Radzionkowie. Jak zaznaczył, ciągle niewiele osób wie o Tragedii Górnośląskiej - wywózkach i innych represjach, którym poddawani byli Górnoślązacy po wkroczeniu Armii Czerwonej.

Prezydent przypomniał też o obchodach stulecia odzyskania niepodległości i stulecia powstań śląskich. Jak podkreślał, dzięki tym trzem zrywom oraz bohaterstwu uczestnikom powstań Śląsk stał się polski. "To był wielki czyn, to był wielki pokaz polskości i woli przynależności tej ziemi do Polski. Ludzie tej ziemi chcieli mieszkać w odradzającej się Rzeczypospolitej, byli gotowi oddać za to życie (...)" - mówił. Jak podkreślił Górny Śląsk był bardzo ważny, dzięki temu regionowi i jego przemysłowi państwo polskie "mogło się wtedy podnosić z popiołów I wojny światowej".

Duda przypomniał, że z okazji stulecia I powstania śląskiego to w Katowicach zorganizowano ostatnią defiladę z okazji Święta Wojska Polskiego - po to, by podkreślić wagę tamtych wydarzeń.

Reklama

Reklama

Reklama