Reklama

Reklama

Palec a onkologia, czyli złe dobrego początki?

Środkowy palec Joanny Lichockiej w Sejmie przyniósł rekordowe zasięgi w mediach społecznościowych, dzięki czemu w dyskusjach o ochronie zdrowia i TVP biorą udział nawet ci, którzy na co dzień nie interesują się polityką. Wbrew pozorom mogą one przerodzić się w wartość dodaną dla wielu obywateli.

Przeciągnęła palcem po swędzącym policzku lub po prostu pokazała opozycji środkowy palec - gest posłanki PiS Joanny Lichockiej ciągle budzi kontrowersje. Dyskusja na temat jej zachowania toczy się równolegle z dyskusją dotyczącą stanu polskiej onkologii. Przypomnijmy, że środkowy palec Lichockiej pojawił się po głosowaniu w Sejmie, w którym zdecydowano, że niemal 2 mld zł trafią na konto TVP i Polskiego Radia, a nie, jak proponowała opozycja, na walkę z rakiem.

Reklama

Zabieg Platformy Obywatelskiej - by powiązać sprawę pieniędzy dla mediów publicznych z onkologią - okazał się prawdopodobnie skuteczniejszy, niż sami politycy tej partii oczekiwali. 

PO miała przygotowaną strategię komunikacyjną - TVP doinwestowana kosztem onkologii. Gest posłanki PiS okazał się natomiast prezentem, z którego opozycja nie mogła w tym kontekście nie skorzystać. Dostała pożywkę, którą może się karmić jeszcze długo. Lichocka zdynamizowała przekaz PO, a co za tym idzie, całą kampanię.

Gra pt. "onkologia" może przynieść wymierne efekty niezależnie od tego, kto tę grę będzie najlepiej prowadził i kto ją wygra. W krótkim czasie Polacy są świadkami czwartej z rzędu kampanii wyborczej. Dotychczasowe były w zasadzie "mową trawą" i festiwalem obietnic toczonych w atmosferze ideologicznego sporu. Ideologicznego, czyli takiego, do którego nie można przekonać wszystkich i w ślad za którym nie mogą pójść konkretne rozwiązania. Teraz może być inaczej, bo przedmiot debaty jest namacalny, żywy i konkretny.

Jeśli nie wydarzy się nic spektakularnego, kwestie onkologiczne mogą zdominować przekaz tej kampanii. Dlaczego? Miliony Polaków mają w rodzinach lub znają kogoś, kto choruje albo chorował na raka. Miliony Polaków wiedzą, jak duży to problem. Prawdopodobnie wiedzą też, że według naukowców będzie on tylko postępował.

Co interesujące, w tej grze każdy ma szansę na zwycięstwo. Platforma Obywatelska zainicjowała dyskusję, a twarzą sztabu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jest Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia. Z jednej strony doskonale zna temat i od lat krytykuje działania obecnego rządu, a z drugiej jego przeciwnicy już wysuwają argument pt. "a co PO zrobiła w kwestii onkologii gdy rządziła"?

O ile Prawo i Sprawiedliwość przespało pierwszy moment na reakcję po geście Lichockiej, to z tej rozgrywki może wyjść zwycięsko. Wszystko dzięki Narodowej Strategii Onkologicznej. To program, który partia rządząca miała gotowy, a którym nie posłużyła się w pierwszych chwilach po geście Lichockiej. Ten moment został przespany, ale NSO powoli wychodzi z cienia. Choćby wczoraj minister zdrowia Łukasz Szumowski przypomniał, że "Narodowy Fundusz Zdrowia w tym roku ma na ten cel przeznaczonych 11,2 mld zł, czyli o ponad 3 mld zł więcej niż w 2015".

Druga onkologiczna rozgrywka toczy się natomiast w Brukseli. Co roku w UE raka diagnozuje się u 3,5 mln osób, a 1,3 mln chorych umiera na tę chorobę. Według wyliczeń UE można zapobiec ponad 40 proc. zachorowań na raka. Dlatego też ma powstać Europejski Plan Walki z Rakiem. W prace tego zespołu zaangażowani są też parlamentarzyści z Polski. Ostatnio na posiedzeniu komisji o szczegóły projektu dopytywała Joanna Kopcińska z PiS.

- Plan dopiero startuje, ale ja pytam i reaguję już teraz. To ważne, aby pacjenci wiedzieli, że nie są sami również na poziomie UE - mówi Interii Kopcińska.

Co ciekawe, w komisji zdrowia publicznego, czyli tej zajmującej się Europejskim Planem Walki z Rakiem, zasiadają też m.in. Bartosz Arłukowicz i Ewa Kopacz z PO. Wobec tego również na tym polu należy spodziewać się ich wzmożonej aktywności.

Wracając jednak na poziom krajowy, kampania może być o tyle ciekawa, że onkologia jest tematem, który pasuje... wszystkim sztabom. Zarówno PiS i PO, ale też np. Lewicy, która z definicji domaga się wzrostu nakładów na służbę zdrowia. Z kolei PSL-Koalicja Polska jeszcze przed poprzednimi wyborami zaproponowała podpisanie porozumienia ponadpartyjnego dotyczącego wspólnej pracy na rzecz służby zdrowia.

Tymczasem do ofensywy przeszła Platforma Obywatelska. W środę zaprezentowała spot, w którym domaga się weta od prezydenta wobec ustawy o dwóch miliardach dla mediów publicznych. To niejako odpowiedź na wtorkową konferencję ministra zdrowia. Również w środę odbędzie się w Senacie specjalna konferencja prasowa dedykowana problemom w onkologii.

Wielce prawdopodobne, że właśnie wokół tych tematów będzie toczyć się kampania prezydencka. I abstrahując od tego, kto wygra 10 maja, pośrednim wygranym kampanii jak i samych wyborów mogą okazać się chorzy na raka.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy