Reklama

Reklama

Ofensywa Gowina

Po przespanych pierwszych trzech miesiącach nowego rządu, Porozumienie przechodzi do ofensywy. W bliskim otoczeniu Andrzeja Dudy znalazło się dwoje ludzi Jarosława Gowina. W przyszłym tygodniu partia szykuje minikonwencję.

Po jesiennych wyborach parlamentarnych polska polityka płynnie przeszła w kolejną kampanijną fazę - tym razem przed wyborami prezydenckimi. I o ile po wyborach parlamentarnych aktywniejsi byli inni koalicjanci Zjednoczonej Prawicy, czyli Solidarna Polska, to teraz pałeczkę chcą przejąć politycy Porozumienia.

Reklama

Porozumienie w ostatnich wyborach wprowadziło do Sejmu 18 posłów - więcej niż cztery lata temu, więc i pozycja negocjacyjna z PiS tym razem była łatwiejsza. Partia Gowina w ramach podziału stanowisk otrzymała dwa ministerstwa, a kilka innych osób dostało funkcje wiceministrów. To jednak nie wszystko, bo prawdziwa ofensywa dopiero się zaczyna.

Po nieco przespanych pierwszych trzech miesiącach nowego rządu "gowinowcy" ruszają do ataku. Pierwszy wyraźny sygnał, że Porozumienie ma silną pozycję w Zjednoczonej Prawicy widać było w środę, kiedy to do sztabu Andrzeja Dudy weszły dwie osoby związane z Gowinem - Adam Bielan (rzecznik kampanii) i Jolanta Turczynowicz-Kieryłło (szefowa sztabu). Biorąc pod uwagę, że sztab prezydenta to 10 osób, dwie osoby wśród nich z Porozumienia to znaczący kapitał. Czy jednak ten fakt oznacza, że pozycja Gowina w Zjednoczonej Prawicy jest coraz mocniejsza?

- Już po wyborach parlamentarnych rola Porozumienia wzrosła ze względu na rozkład sił w Zjednoczonej Prawicy. Nie jestem jednak przekonany, czy miejsca w prezydenckim sztabie są przeznaczone na rzecz konkretnego ugrupowania. Być może osobiste doświadczenia niektórych ludzi łączą ich w trakcie kampanii. Ich obecność w sztabie interpretowałbym raczej w kategoriach operacyjnych a nie symbolicznych - uważa dr Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego.

Zwrot w stronę centrum?

- Nie wiem, czy to świadczy o tym, że Gowin rośnie w siłę. Być może jest tak, że liderzy PiS chcą wykonać gest w kierunku wyborców centroprawicowych, a jednocześnie odciągnąć uwagę od tego, co obniża popularność prezydenta Dudy w politycznym centrum, czyli od działalności ministra Ziobry - uważa z kolei dr Olgierd Annusewicz.

Nie da się ukryć, że zdecydowany zwrot w kierunku wyborcy centrowego może okazać się kluczowy w tych wyborach. Na prawo od PiS jest w zasadzie jeden kandydat (Krzysztof Bosak z Konfederacji), a poza Robertem Biedroniem (Lewica) wszyscy pozostali kandydaci wydają się bliżej lub bardziej związani z centrum. To Małgorzata Kidawa-Błońska (KO), Szymon Hołownia (niezależny) i Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL-Koalicja Polska).

Sam Gowin podkreślał, że w kampanii prezydenckiej nie można już polaryzować społeczeństwa. Wicepremier wolałby postawić na spokojniejszą kampanię, bardziej wyważoną. Wobec faktu, że bliskimi współpracownikami Dudy zostali Turczynowicz-Kieryłło i Bielan, można się spodziewać, że w tę właśnie stronę będzie zmierzała narracja PiS.

- Pani Turczynowicz-Kieryłło nie podejmuje decyzji i to nie ona będzie kierowniczką tego wszystkiego. Dużo poważniejszym nazwiskiem jest Adam Bielan, ale też z racji innych kompetencji, a nie dlatego, że jest w partii Gowina - uważa z kolei dr Anna Materska-Sosnowska.

Mini-konwencja Porozumienia

W przyszłym tygodniu Porozumienie organizuje mini-konwencję wyborczą, która ma przebiegać w formie tweetupu. Ma się na niej pojawić sam wicepremier, ministrowie, posłowie i najważniejsi politycy ugrupowania. Tematem wydarzenia będą plany Porozumienia na najbliższe miesiące, a spotkanie odbędzie się pod hasłem #DrużynaGowina.

Po konwencji Solidarnej Polski ze Zbigniewem Ziobrą na czele, która była elementem autopromocji, kolejny koalicjant PiS decyduje się na podobne wydarzenie. Po co? Po to, by wyraźnie podkreślić swoją odrębność i pokazać, że Zjednoczona Prawica to nie tylko PiS, a sam Andrzej Duda nie jest kandydatem wyłącznie PiS-u.

- Gowin próbuje zachować odrębną tożsamość i chce wyraźnie pokazać, że jego ugrupowanie jest samodzielnym podmiotem politycznym, sojusznikiem a nie wasalem - podkreśla dr Gendźwiłł.

- On też systematycznie buduje wpływy w rządzie z wykorzystaniem swoich ludzi, zasiadają oni w istotnych resortach. Z pewnością jest tak, że w trakcie kampanii, która jest jednak mocno zdominowana przez największe partie, Gowin nie chce dopuścić, by jego Porozumienie zostało zmarginalizowane. Dlatego w trakcie kampanii musi być obecne medialnie - zauważa Gendźwiłł.

Czy na tym ofensywa Gowina się skończy? Prawdopodobnie więcej będzie wiadomo po przyszłotygodniowej konwencji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje