Reklama

Reklama

Oburzeni senatorowie pytają o podstawę prawną przekazania danych PP

Senatorki Lewicy i KO Gabriela Morawska-Stanecka i Joanna Sekuła oraz senator niezależny Wadim Tyszkiewicz określili w środę (29 kwietnia) decyzję Ministerstwa Cyfryzacji o udostępnieniu Poczcie Polskiej danych z bazy PESEL mianem "skandalicznej" i dopytywali o jej podstawę prawną.

O tym, że Poczta Polska 22 kwietnia, za zgodą ministra cyfryzacji, otrzymała dane z rejestru PESEL, potrzebne do przygotowania wyborów prezydenckich, napisała w poniedziałek na swych stronach internetowych "Rzeczpospolita". Ministerstwo Cyfryzacji wyjaśniło, że Poczta Polska na mocy decyzji Ministra Spraw Wewnętrznych z 8 września 2014 r. posiada dostęp do rejestru PESEL, w trybie teletransmisji, danych do realizacji zadań ustawowych. Dlatego też - jak dodano - Departament Zarządzania Systemami Ministerstwa Cyfryzacji wydał spółce dane, o które ta zwróciła się w związku z wyborami prezydenckimi do resortu 20 kwietnia. Podstawą - jak napisano - był art. 99 tzw. specustawy COVID.

Reklama

Decyzja o przekazaniu informacji z bazy PESEL oburzyła senatorów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy oraz Wadima Tyszkiewicza (niezależny).

"Pytamy, jaka była podstawa prawna wydania danych"

"Z bardzo dużym zaniepokojeniem przyjęliśmy informacje o tym, że Ministerstwo Cyfryzacji wydało dane z bazy PESEL Poczcie Polskiej. (...) Przypominam, że zgodnie z art. 7 konstytucji organy państwa działają na podstawie i w granicach prawa, w związku z czym pytam, jaka była podstawa prawna wydania danych osobowych milionów obywateli Poczcie Polskiej" - pytała wicemarszałek Sejmu Gabriela Morawska-Stanecka z Lewicy.

Joanna Sekuła (KO) oświadczyła, że senatorowie mówią "zdecydowanie 'nie'" działaniom rządu, które - jej zdaniem - mają obchodzić prawo i "stworzyć nam alternatywną rzeczywistość". Skrytykowała przy tym kształt specustawy w sprawie COVID-19, która - jak mówiła - zmieniła brzmienie kilkudziesięciu czy nawet stu przepisów, wprowadzając chaos prawny. "Nasze dane z bazy PESEL przekazane przez Ministerstwo Cyfryzacji Poczcie Polskiej jako doręczycielowi pakietów do głosowania, bo postanowiliśmy nie mówić o wyborach, zostały wydane w trybie niezrozumiałym" - uznała senator Koalicji Obywatelskiej. Decyzję resortu cyfryzacji nazwała "skandalem".

Kto organizuje wybory?

Wadim Tyszkiewicz pytał z kolei, kto jest właściwie organizatorem wyborów prezydenckich - "rząd, partia Prawo i Sprawiedliwość czy Poczta Polska S.A.". Dopytywał też, czy ludzie, którzy podjęli się organizacji wyborów i wydali w tej sprawie decyzje, staną przed wymiarem sprawiedliwości. "Mnie osobiście, jako Wadima Tyszkiewicza, mało interesuje Trybunał Stanu. Mnie interesują sądy powszechne i prokuratorzy, którzy - mam nadzieję - przepytają osoby, które dzisiaj w sposób ewidentny łamią prawo" - zaznaczył senator niezależny.

Podczas środowej konferencji prasowej padło też pytanie czy senacka większość (w Senacie tworzą ją senatorowie KO, Lewicy, PSL-Kukiz15 oraz cześć niezależnych) ostatecznie zdecyduje się na odrzucenie czy też wprowadzenie poprawek do ustawy o wyborach korespondencyjnych. Tyszkiewicz przypomniał, że zgodnie z opinią prawników, ustawa w siedmiu punktach łamie przepisy konstytucji. "Próbę naprawy tego bubla można byłoby porównać do próby wyklepania samochodu, po którym przejechał walec drogowy. Myślę, że tego się nie da zrobić" - ocenił senator.

Morawska-Stanecka również stwierdziła, że uchwalone z inicjatywy PiS prawo "nie nadaje się niczego poza odrzuceniem".

Ustawa zbyt ważna by się spieszyć?

Wicemarszałek Senatu zaprotestowała jednocześnie przeciwko zarzutom o opóźnianie prac nad ustawą o wyborach korespondencyjnych. Przypomniała, że zgodnie z konstytucją Senat ma 30 dni na rozpatrzenie uchwalonej przez Sejm ustawy. Zwróciła ponadto uwagę, że posłowie pracowali nad nią cztery godziny. "Senat na pewno w ciągu czterech godzin, pięciu godzin, dwóch dni nie będzie procedował nad ustawą od której zależy, czy najważniejsza osoba w państwie zostanie wybrana w sposób legalny czy w sposób nielegalny" - podkreśliła Morawska-Stanecka.

We wtorek trzy senackie komisje: ustawodawcza, praw człowieka, praworządności i petycji oraz komisja samorządu terytorialnego i administracji państwowej zajęły się ustawą dotyczącą głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich. Wysłuchały opinii ekspertów i przedstawicieli różnych instytucji, m.in. Państwowej Komisji Wyborczej. Przewodniczący PKW Sylwester Marciniak ocenił, że na podstawie tej ustawy 10 maja nie uda się przeprowadzić wyborów. Komisje mają zająć stanowiska 4 maja. Posiedzenie plenarne Izby zaplanowane jest na 5-6 maja. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje