Reklama

Reklama

Łódź: Poseł Trela chciał głosować w wyborach - happening SLD

Poseł Lewicy Tomasz Trela przyszedł w niedzielę do jednej z łódzkich szkół, która podczas wyborów jest zwyczajowo siedzibą komisji obwodowej, aby oddać swój głos w wyborach prezydenckich. W ten sposób polityk chciał zademonstrować niezadowolenie z sytuacji politycznej w kraju.

Szef sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Roberta Biedronia oraz działaczka łódzkiej Lewicy, wiceprezydent miasta Małgorzata Moskwa-Wodnicka zorganizowali w niedzielę przed południem happenig. Zaprosili media na konferencję prasową przed jedną ze szkół, która podczas wyborów jest siedzibą obwodowej komisji wyborczej. Zaprezentowali wydrukowane przez siebie karty wyborcze i chcieli oddać głos w wyborach prezydenckich na kandydata Lewicy Roberta Biedronia. Pytali, dlaczego nie mogą głosować 10 maja, w dniu wyborów prezydenckich.

"Komisja jest zamknięta, czyli ktoś odwołał wybory. Ani nie wiadomo kto, ani nie wiadomo na jakiej podstawie" - mówił podczas happeningu poseł Lewicy.

Reklama

Jak powiedział Trela, wybory nie odbywają nie dlatego, że ktoś tych wyborów nie przygotował; wyborów nie przeprowadziła Państwowa Komisja Wyborcza, bo "została ograbiona z przepisów prawa".

"Dzisiaj nie ma komu w Polsce zorganizować wyborów" - alarmował szef sztabu Roberta Biedronia.

"Lewica chciała uchronić Polskę"

Zapytany, dlaczego teraz Lewica krytykuje rządzących, że wybory się nie odbyły, choć domagała się ich odwołania, poseł Trela odpowiedział, iż Lewica chciała "uchronić Polskę przed tymi wszystkimi błędami, wprowadzając stan klęski żywiołowej". Jak wyjaśnił poseł, wtedy wybory zgodnie z prawem mogłyby się odbyć później niż w maju, kiedy jest stan epidemii koronawirusa.

Trela uważa, że teraz Sąd Najwyższy nie będzie miał możliwości wydać jakiegokolwiek orzeczenia w sprawie tych wyborów, bo one się nie odbyły.

Wybory prezydenckie, zgodnie z zarządzeniem marszałek Sejmu, miały się odbyć 10 maja. W czwartek Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że w związku z tym, że obowiązująca regulacja prawna pozbawiła PKW instrumentów koniecznych do wykonywania jej obowiązków, głosowanie w niedzielę nie może się odbyć; nie mogą mieć zastosowania przepisy Kodeksu wyborczego związane z głosowaniem, w tym: nie będzie obowiązywać cisza wyborcza, a lokale wyborcze pozostaną zamknięte.

Wybory będą przeprowadzone korespondencyjnie

Dzień wcześniej ogłoszono, że PiS i Porozumienie przygotowały rozwiązanie dotyczące tegorocznych wyborów prezydenckich. Jak poinformowano "po upływie terminu 10 maja 2020 r. oraz przewidywanym stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, Marszałek Sejmu RP ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie".

Zostaną one przeprowadzone korespondencyjnie, a ustawa w tej sprawie, która weszła w sobotę w życie, ma zostać znowelizowana.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL