Reklama

Reklama

Lewica zwróciła się do NIK w sprawie druku kart wyborczych

Zwróciliśmy się do NIK o kontrolę nadzwyczajną w Ministerstwie Aktywów Państwowych i w spółkach mu podległych - Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych i Poczcie Polskiej - w sprawie m.in. druku kart wyborczych - poinformowali w środę posłowie Lewicy. W ich ocenie, wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin, zlecając druk kart, "złamał prawo".

Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska, odnosząc się na konferencji prasowej do słów wicepremiera i szefa MAP o tym, że Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych już rozpoczęła druk kart wyborczych oraz, że wzór kart określiła Państwowa Komisja Wyborcza jeszcze w lutym tego roku, powiedziała, że zdaniem polityków Lewicy minister Jacek Sasin "łamie prawo".

Według niej, "PKW w lutym żadnych wzorów kart nie przygotowywała, choćby dlatego, że nie było wówczas wiadomo, ilu ostatecznie kandydatów na prezydenta zostanie zarejestrowanych przez PKW". 

"To jest po prostu nieprawda" - powiedziała. Stwierdziła też, że "'wybory kopertowe' pana ministra są po prostu nielegalne". 

Reklama

"Naszym zdaniem, wyszedł on poza swoją delegację ustawową jako ministra, ponieważ nie ma takiego uprawnienia, żeby wzór kart do głosowania przedstawić i żeby zarządzić druk bez pełnomocnictwa ustawowego" - powiedziała Żukowska, przypominając, że ustawa, która daje takie kompetencje ministrowi aktywów państwowych, jest w Senacie i jej przepisy staną się obowiązującym prawem dopiero po podpisie prezydenta i wejściu ustawy w życie.

Żukowska podkreślała, że taka sytuacja nie miała dotąd miejsca. "Naszym zdaniem, nie jest możliwe, żeby w tej chwili drukować jakiekolwiek karty wyborcze. PKW została tych kompetencji pozbawiona, natomiast pan minister Sasin jeszcze tego prawa nie nabył, więc to, co robi w tej chwili, jest po prostu nielegalne" - powiedziała rzeczniczka Lewicy.

"Piłkarski poker"

Szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski również ocenił, że "tryb przygotowania wyborów, które mają się odbyć 10 maja, prezentowany przez wiceprezesa Rady Ministrów, jest nielegalny". Według niego, w perspektywie najbliższych tygodni "nie ma żadnych podstaw prawnych do rozpoczęcia przygotowania druku kart wyborczych, czy wdrożenia mechanizmów pozwalających na powołanie komisji obwodowych".

"Dzisiejsza wypowiedź poranna ministra Sasina pokazuje, że rząd rozpoczął proces drukowania wyborów, tyle, że chce wydrukować te wybory w taki sposób, jak w 'Piłkarskim pokerze'. To ma być druk wyborczych kart, które nie zostały opisane" - mówił Gawkowski.

Dodał, że "PiS chce przekształcić święto demokracji w święto tańca z chorobą, nie liczy się ze zdrowiem obywateli, robi wszystko, żeby obywatele polscy byli narażeni na zarażenia, bo liczy się tylko dojście do politycznego celu - ponownego wyboru na funkcję prezydenta Andrzeja Dudy".

Wniosek do NIK i marszałek Sejmu

Gawkowski poinformował też, że w środę posłowie Lewicy zwrócili się do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o wprowadzenie do porządku obrad najbliższego posiedzenia "informacji Prezesa Rady Ministrów na temat przygotowań wyborczych i procedur, jakie zostały podjęte i na jakiej podstawie podjęto te procedury".

Przekazał także, że Lewica zwróciła się o kontrolę nadzwyczajną do Najwyższej Izby Kontroli, która miałaby ją wszcząć w Ministerstwie Aktywów Państwowych i w spółkach podległych ministerstwu - Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych i Poczcie Polskiej". "Dlatego, że według wypowiedzi ministra Sasina te dwie instytucje pracują nad kalendarzem wyborczym, drukując m.in. karty, które miały być wykorzystane 10 maja" - powiedział Gawkowski.

Zapowiedział też, że Lewica proponuje odrzucenie w Senacie ustawy o głosowaniu korespondencyjnym, wprowadzenie stanu klęski żywiołowej i rozpoczęcie procedury, która doprowadzi do przeprowadzenia wyborów prezydenckich jesienią.

Specustawa w sprawie głosowania korespondencyjnego

Ostatnia nowelizacja Kodeksu wyborczego - autorstwa posłów PiS - uchwalona w marcu jako element rządowej "tarczy antykryzysowej" - zakłada rozszerzenie możliwości głosowania korespondencyjnego o osoby mające ponad 60 lat i te, które znajdują się w kwarantannie.

Później Sejm uchwalił specustawę autorstwa PiS, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. mają zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Przepisy stanowią też, że w stanie epidemii marszałek Sejmu może zarządzić zmianę terminu wyborów, określonego wcześniej w postanowieniu. Zgodnie z tą ustawą, minister aktywów państwowych ma m.in., po zasięgnięciu opinii PKW, określić wzór karty do głosowania, zlecić sporządzenie pakietów wyborczych, określić szczegółowy tryb doręczania pakietów wyborczych przez operatora wyznaczonego do wyborcy i odbierania kopert zwrotnych a następnie sposób postępowania z kopertami zwrotnymi dostarczonymi do właściwej gminnej obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania.

Ustawa w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich 2020 trafiła do Senatu. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki (KO) zapowiedział, że Senat wykorzysta w pełni przysługujące mu 30 dni na pracę nad ustawą.

Ponadto ustawa o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, która weszła w życie 17 kwietnia, zawiera przepis mówiący, że w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii przy przeprowadzaniu wyborów prezydenckich zarządzonych w 2020 r. nie stosuje się przepisów Kodeksu wyborczego, dotyczących m.in. wydawania zaświadczeń o prawie do głosowania, głosowania przez pełnomocnika, ustalania przez PKW wzoru karty do głosowania i zarządzania przez nią druku tych kart. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy