Reklama

Reklama

Krzysztof Bosak o wypowiedziach polityków PiS o LGBT: Próbują uwodzić konserwatywny elektorat

Konserwatywny zwrot w polskim społeczeństwie jest ciągle możliwy mimo blokady informacyjnej nałożonej na to środowisko przez media tradycyjne - w tym duże telewizje - powiedział w Opolu kandydat Konfederacji na prezydenta Krzysztof Bosak. Skomentował też wypowiedzi polityków PiS o LGBT.

W niedzielę na placu Wolności w Opolu z wyborcami i sympatykami spotkał się kandydat Konfederacji na prezydenta Krzysztof Bosak. Na wiec przyszło ponad tysiąc osób - głównie osób młodych, urodzonych po 1989 r.

Reklama

Pytany o przyczyny, dla których na jego spotkaniach jest widoczny tak duży odsetek ludzi z młodego pokolenia, Bosak zapewniał, że jest to wynik wiarygodności i ideowości członków jego ugrupowania oraz ciężkiej pracy polegającej na przekonywaniu do swoich racji mimo blokady informacyjnej, jaką - zdaniem Bosaka - prowadzą wobec niego przede wszystkim duże stacje telewizyjne, takie jak TVN i TVP. Jej przejawem ma być unikanie przedstawiania jego wystąpień na antenach i brak zaproszeń do indywidualnych wywiadów, w których trakcie m.in. mógłby przedstawić swój program wyborczy przedstawicielom starszego pokolenia, dla którego telewizja nadal jest jednym z głównych źródeł wiadomości.

"Dlaczego tylu młodych? Pokolenie dwudziesto- i trzydziestolatków czerpie wiedzę z sieci, a nie z mediów tradycyjnych - prasy drukowanej i dużych telewizji, dzięki czemu unika blokady medialnej. Młode pokolenie myśli odważnie i niezależnie. Z czasem będziemy docierać także do starszego pokolenia. Jest możliwy konserwatywny zwrot w polskim społeczeństwie" - powiedział Bosak.

Wypowiedzi polityków PiS o LGBT? "Próbują uwodzić konserwatywny elektorat"

Kandydat odniósł się do dyskusji na temat środowisk LGBT i do wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości na ten temat.

"Wydaje mi się, że Prawo i Sprawiedliwość, po pięciu latach bezczynności w sprawie ekspansji kulturowej lewicy w całym kraju i na wszystkich poziomach, teraz próbuje uwodzić konserwatywny elektorat kontrowersyjnymi wypowiedziami. Są to wypowiedzi z topornością charakterystyczną dla neofitów, którzy nigdy nie reprezentowali poglądów konserwatywnych, a teraz próbują to nadrobić ostrością wypowiedzi. (...) Idea praw obywatelskich nie ma żadnego związku z seksualnością i sedno argumentacji konserwatywnej jest właśnie takie, żeby nie różnicować praw obywatelskich w zależności od upodobań seksualnych. (...) Chciałbym, żeby pisowcy przestali przynosić wstyd środowiskom konserwatywnym, bo nikogo do konserwatywnych poglądów tymi wypowiedziami nie przekonają, a jedyne co robią, to skupiają na sobie uwagę medialną i myślę, że o to im chodzi. Społeczeństwo polskie jest zarazem tolerancyjne w rozsądnym zakresie i zarazem jest konserwatywne. To znaczy, że nie chce, by środowiska kulturowej lewicy weszły nam na głowę i zmieniały nam kulturę, prawo, język i edukację. Tak trzeba o tym mówić: w sposób rozsądny, spokojnie, a nie prowokować opinię publiczną radykalnymi wypowiedziami, jak robił to poseł Czarnek, czy jak wczoraj w Opolu robił to prezydent Duda" - uważa Bosak.

"Pilnuj wyborów"

Na konferencji prasowej Bosak wspólnie z Łukaszem Fomiczem z fundacji "Pilnuj wyborów" zachęcał do uczestnictwa w akcji monitorowania przebiegu wyborów, niezależnie od poglądów politycznych. "Chodzi o to, żebyśmy mieli przekonanie, że te wybory zostały przeprowadzone rzetelnie, w sposób uporządkowany, prawidłowo policzone, uczciwie, i że nie będzie żadnych później dyskusji co do tego, w jaki sposób zostały zorganizowane" - podkreślił Bosak.

"Cytując klasyka: nieważne, kto głosuje. Ważne, kto liczy głosy. (...) Akcja 'Pilnuj wyborów' przy pomocy informatyków przygotowała własny program pozwalający zliczać wyniki wyborów równolegle do PKW. Jesteśmy w stanie pobierać protokoły ze wszystkich komisji obwodowych, w których będą nasi sympatycy. Z tych komisji będziemy się starali te wyniki zbierać, sumować i porównywać z wynikami pokazywanymi przez PKW. Nasz system pozwala także na potwierdzenie oddania głosu. Jest to szczególnie ważne w przypadku tak dużej ilości głosów oddawanych korespondencyjnie. Musimy dopilnować, by ktoś za nas nie wybierał osób, które w naszym kraju rządzą" - wyjaśnił Fomicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje