Reklama

Reklama

Kandydaci na urząd prezydenta reagują na decyzję w sprawie wyborów

"Dobrze, że rządzący przyznali się do błędu, że nie są w stanie przeprowadzić wyborów" - mówił kandydat PSL na urząd prezydenta, Władysław Kosiniak-Kamysz, komentując oświadczenie liderów PiS i Porozumienia. "O wyborach w Polsce decyduje nie Trybunał Konstytucyjny, nie większość parlamentarna, nie PKW, ale prezes PiS Jarosław Kaczyński. To pokazuje, w jakiej jesteśmy patologii" - ocenił z kolei kandydat Lewicy, Robert Biedroń.

Władysław Kosiniak-Kamysz w środę wieczorem (6 maja) po debacie prezydenckiej w TVP był pytany przez dziennikarzy o wspólne oświadczenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i lidera Porozumienia Jarosława Gowina w sprawie wyborów.

Według lidera PSL, "dobrze, że rządzący przyznali się do błędu, że nie są w stanie przeprowadzić wyborów". 

"Nieudaczna władza, nieudolna, nieudaczni rządzący pokazali niestety ruinę organizacyjną państwa" - ocenił.

Nawiązując do zakończonej debaty, stwierdził, że nie wiadomo, których wyborów będzie dotyczyła. "Smutne, szkoda" - dodał Kosiniak-Kamysz.

Reklama

Kandydat na prezydenta zaznaczył, że był przygotowany na wybory w terminie 10 maja. 

"Władza nie była w stanie ich przeprowadzić i muszą za to Polaków przeprosić" - powiedział lider ludowców.

Biedroń: To pokazuje, w jakiej jesteśmy patologii

Kandydat Lewicy na prezydenta, Robert Biedroń, w rozmowie z dziennikarzami również odniósł się do wspólnego oświadczenia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i lidera Porozumienia Jarosława Gowina.

"Skoro prezes przemówił to szanowni państwo - dzisiaj to jest jedyny drogowskaz dla Polek i Polaków" - ironizował. "Mam nadzieję, że po tych wyborach prezydenckich to się zmieni" - dodał.

Według polityka, "słowo prezesa jest tym słowem, które będzie w sprawie wyborów nadawało kierunek". "Nie Trybunał Konstytucyjny, nie większość parlamentarna, nie PKW będzie decydowała, ale prezes Jarosław Kaczyński - jak przemówi, jak zdecyduje, to tak będzie" - podkreślił.

Jak stwierdził, "to pokazuje, w jakiej jesteśmy patologii". "Ja jestem po to, żeby to zmienić" - zapewnił.

Bosak: Bezprawna próba przerwania wyborów

"Właściwym środkiem konstytucyjnym dla odsunięcia wyborów w sytuacji nadzwyczajnej, jaką mamy w tej chwili jest wprowadzenie stanu nadzwyczajnego" - podkreślił natomiast Krzysztof Bosak, kandydat Konfederacji w wyborach. Polityk wskazał na konstytucję, która według niego "jasno wskazuje, że gdy zwykłe środki konstytucyjne dla ochrony zdrowia i praw obywateli, także praw politycznych obywateli nie są wystarczające". "Należy wprowadzić stan nadzwyczajny, a stan nadzwyczajny powoduje automatyczne wydłużenie kadencji urzędującego prezydenta i automatyczne odsunięcie wyborów o trzy miesiące" - powiedział. Przypomniał, że takie rozwiązania zaproponował jako pierwszy, przekonując, że jest ono "najprostsze i najwłaściwsze w tej sytuacji".

"Próba przerwania trwających wyborów, unieważnienia ich i rozpoczęcia ich od nowa jest bezprawna, jak również zapowiedź tego, co zrobi Sąd Najwyższy jest oczywistym złamaniem i niezależności Sądu Najwyższego, i naruszeniem praworządności" - ocenił. Jak zauważył, "przecież to nie spotkanie panów Gowina i Kaczyńskiego jest miejscem ustalania orzeczeń Sądu Najwyższego - nie mają żadnego prawa ustalać jego orzeczeń, zanim one zapadną". Jego zdaniem, "podawanie do publicznej wiadomości, co postanowił Sąd Najwyższy, jest oczywistym naruszeniem praworządności".

Polityk ocenił, że "spory wewnątrz obozu rządzącego przekładają się na pogłębiający się chaos w państwie i paraliż normalnych procedur demokratycznych". "Czekamy na potwierdzenie podanych informacji, będziemy obserwować, jakie decyzje będą podejmować najważniejsze osoby w państwie. Na razie to są tylko zapowiedzi, więc będę obserwować uważnie" - stwierdził.

Wspólne oświadczenie Kaczyńskiego i Gowina

Kaczyński i Gowin w przesłanym Polskiej Agencji Prasowej wspólnym komunikacie oświadczyli, że PiS oraz Porozumienie przygotowały rozwiązanie, które zagwarantuje Polakom możliwość wzięcia udziału w demokratycznych wyborach. Poinformowali, że "po 10 maja 2020 r. oraz przewidywanym stwierdzeniu przez SN nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, Marszałek Sejmu ogłosi nowe wybory prezydenckie w pierwszym możliwym terminie". Dodali, że wybory odbędą się w trybie korespondencyjnym, a Porozumienie poprze ustawę o głosowaniu korespondencyjnym i jednocześnie przedstawi, w uzgodnieniu z PiS, propozycję jej nowelizacji.

Komentując to oświadczenie politycy PiS i Porozumienia, w tym członkowie rządu, określali je jako "wiadomość dnia" i dowód na to, że Zjednoczona Prawica potrafi osiągnąć porozumienie w sprawach najważniejszych dla państwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy