Reklama

Reklama

Grzegorz ​Schetyna odcina się od Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. "Nie jestem ojcem tej kandydatury"

"Nie jestem ojcem kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na prezydenta, to jest decyzja konwencji, kilkuset członków Platformy Obywatelskiej, szefów struktur" - powiedział we wtorek (28 kwietnia) były szef PO Grzegorz Schetyna.

Jak podawał dzień wcześniej "Wprost", powołując się na anonimowego informatora, podczas jednego z ostatnich spotkań kierownictwa PO Borys Budka oświadczył, że Kidawa-Błońska nie jest jego kandydatką, ale Schetyny.

Były szef PO pytany w Polsat News, czy jako ojciec kandydatury Kidawy-Błońskiej czuje się odpowiedzialny za jej notowania, odparł: "Nie jestem ojcem kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, to jest decyzja konwencji, kilkuset członków Platformy Obywatelskiej, szefów struktur".

"Czuję się odpowiedzialny"

Reklama

Przypomniał, że w prawyborach Kidawa-Błońska pokonała prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. "Ja byłem zwolennikiem całej procedury wyborczej prawyborów wtedy jesienią, żeby wszyscy członkowie Platformy Obywatelskiej, Koalicji Europejskiej mogli oddać swój głos i wybrać kandydata na prezydenta" - tłumaczył.

Zdaniem Schetyny, potrzebna była wtedy pełna debata między kandydatami Platformy Obywatelskiej. "Decyzja była inna, skróciliśmy ten termin i wtedy wybraliśmy Małgorzatę Kidawę-Błońską. Czuję się odpowiedzialny, bo byłem wtedy przewodniczącym i będę trwał przy kandydaturze Małgorzaty Kidawy-Błońskiej" - zapowiedział były szef PO.

"Ta kampania trwa"

Jego zdaniem, kiedy Kidawa-Błońska będzie mogła prowadzić kampanię, tak jak robiła to przed pandemią, jeśli chodzi o spotkania, rozmowy z ludźmi, wtedy jej poparcie będzie wyglądać zupełnie inaczej.

Pytany, czy przesunięcie wyborów prezydenckich oznaczałoby też nowe otwarcie, jeśli chodzi o kandydata Platformy, odparł, że "te wybory muszą mieć swój początek". "Ta kampania trwa, nie wiadomo, kiedy się odbędą (wybory), nie wiadomo na jakich zasadach".

"Ta sytuacja jest anormalna"

"Platforma Obywatelska jako największa partia opozycyjna musi mieć ważny, potrzebny głos w tej kampanii wyborczej" - wskazał polityk. Dodał, że "kandydat PO jest predystynowany do tego, żeby walczyć o zwycięstwo, to jest oczywiste".

"Ale ta sytuacja jest anormalna, tu nie ma normalnej kampanii, nie ma normalnej debaty, nie będzie normalnej frekwencji. Jakkolwiek byśmy nie mówili, to frekwencja jest zapowiadana na ok. 20 parę - 30 parę procent" - zauważył Schetyna. Jego zdaniem, to niemożliwe, abyśmy wybierali prezydenta przy takiej frekwencji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje