Reklama

Reklama

Donald Tusk pomaga czy szkodzi?

Donald Tusk będzie wspierał kampanię Małgorzaty Kidawy-Błońskiej przed I turą, ale przed II turą schowa się w cień – taki scenariusz rysuje prof. Rafał Chwedoruk. Obecność byłego premiera w kampanii Kidawy-Błońskiej według jednych może jej pomóc, według innych zaszkodzić.

Rola Donalda Tuska w kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jest, jak na razie, ograniczona. Trudno powiedzieć, czy jest to zaplanowana strategia, czy wynika to z chłodnej kalkulacji.

Nikogo przekonywać nie trzeba, że Donald Tusk to postać kontrowersyjna, która nad Wisłą prawdopodobnie ma podobne grono zwolenników, co przeciwników. Jego nazwisko na pewno wzbudza skrajne emocje. Wobec tego posługiwanie się byłym premierem jako kampanijną kartą przetargową jest dla Koalicji Obywatelskiej ryzykowne.

Prawdopodobnie dlatego jest on jak na razie umiarkowanie zagospodarowany w kampanii Kidawy-Błońskiej. Nie pojawił się na ostatniej konwencji, ale w mediach społecznościowych jest aktywny - pochwalił się wspólnym zdjęciem z kandydatką KO na prezydenta i zadeklarował pełną gotowość do współpracy.

Reklama

"To raczej chłodna kalkulacja polityczna"

Wpisy Tuska, głównie na Twitterze, są zazwyczaj celne i sprytnie wbijają szpilę rządzącym. Cieszą się z nich zwolennicy samego Tuska jak i Kidawy-Błońskiej, ale na ich przeciwnikach nie robią one już wrażenia. Kampania prezydencka polega jednak na tym, by przyciągnąć tych, którzy są niezdecydowani lub elektorat z innego obozu. Czy Tusk jest w stanie zachęcić do głosowania na Kidawę-Błońską właśnie te grupy?

- Niewielka obecność Tuska w kampanii to raczej chłodna kalkulacja polityczna - mówi nam dr Sergiusz Trzeciak, specjalista kreowania wizerunku politycznego. - W KO po prostu wiedzą, że twarzą Donalda Tuska tej kampanii nie wygrają. W związku z tym nie grają Donaldem Tuskiem. Gdyby Tusk wygrywał wybory, to sam by startował - dodaje Trzeciak, autor kilku publikacji o kampaniach wyborczych.

Tak naprawdę obecność Tuska do tej pory została ograniczona do przemówienia w Białymstoku i kilku kąśliwych wpisów na Twitterze.

"Może być użyteczny w walce z Robertem Biedroniem"

- O dziwo Donald Tusk nie jest ukrywany, ale też nie jest przesadnie eksponowany. Zaznacza delikatnie swoją obecność na jakimś wiecu czy w mediach społecznościowych. Mówię "o dziwo", bo jest osobą, która budzi kontrowersje. Ma po drugiej stronie bardzo silny elektorat negatywny. Przeszłość tego polityka wciąż na nim ciąży - uważa z kolei dr hab. Radosław Marzęcki, prof. Uniwersytetu Pedagogicznego.

Ciekawą tezę formułuje z kolei prof. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego. W jego opinii Tusk mocniej zaangażuje się w pierwszej fazie kampanii, kiedy to będzie mobilizował wyborców PO. Jeśli Małgorzata Kidawa-Błońska wejdzie do drugiej tury, to zdaniem prof. Chwedoruka, obecność Tuska zostanie ograniczona. Wszystko bowiem przez wyraźny elektorat negatywny byłego premiera.

- W sposób ewidentny Donald Tusk może być użyteczny w walce z Robertem Biedroniem, Szymonem Hołownią i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Natomiast w kontekście drugiej tury i walki o niezdecydowanych wyborców byłby wielką przeszkodą. I to jest największy problem Platformy - co zrobić, by mieć ciastko i zjeść ciastko - zastanawia się prof. Chwedoruk.

Do końca będzie postępował zachowawczo?

Tym samym zastanawiające jest, czy w ogóle Tusk mocniej zaangażuje swoją obecność w tej kampanii, czy do jej końca będzie postępował zachowawczo.

- Jeżeli z badań będzie wynikać, że jego obecność się przyda, to myślę, że włączy się mocniej w kampanię. Oczywiście jeśli będzie chciał, bo współgrać muszą te dwie okoliczności - wyniki badań i chęci samego Tuska - podkreśla Trzeciak.

Chwedoruk: - Mam wrażenie, że takie zaprezentowanie się Donalda Tuska jak ostatnio w Białymstoku nie powtórzy się już w tych wyborach. Chyba że Małgorzata Kidawa-Błońska zaczęłaby gwałtownie tracić przed pierwszą turą. Wówczas mógłby się przydać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne