Reklama

Reklama

Debata prezydencka: Swobodne wypowiedzi kandydatów na prezydenta

Obietnice związane z obroną konstytucji, obniżaniem podatków, wychodzeniem z kryzysu po koronawirusie, seniorami, młodym pokoleniem oraz budowaniem zgody narodowej i bezpieczeństwa państwa padały w swobodnych wypowiedziach kandydatów na prezydenta, którzy uczestniczyli w środę w debacie w TVP.

Mirosław Piotrowski (Ruch Prawdziwa Europa) oświadczył, że prezydent RP musi być samodzielny i "nie może dopuścić do zachwiania podstawami demokratycznego państwa prawa, jak to ma miejsce teraz".

Przyznał, że 5 lat temu głosował wraz ze swoją rodziną na Andrzeja Dudę, który jednak - jak mówił - "nas zawiódł i czujemy się oszukani". Przekonywał, że startuje w wyborach prezydenckich, bo ma najlepszy program i zagwarantował, że jako prezydent doprowadzi do znacznego obniżenia podatków. "Powiem stop podatkom, nie podpiszę żadnej ustawy, która podwyższa podatki" - obiecał.

Reklama

Małgorzata Kidawa-Błońska przekonywała, że Polska potrzebuje prezydenta, który będzie strażnikiem konstytucji.

"Będę prezydentem, dla którego każdy Polak będzie ważny, niezależnie, jakie ma poglądy, skąd przyszedł. Każdy powinien czuć się bezpiecznie. Będę prezydentem, który stworzy miejsce do dialogu i rozmowy z Polakami, bo wiele problemów musimy rozwiązać wspólnie" - zapewniała kandydatka Koalicji Obywatelskiej.

Robert Biedroń (Lewica) mówił, że przeszedł długą drogę, żeby stanąć wśród kandydatów na prezydenta i zostać politykiem. "Jestem w polityce dla zmiany. Nie dlatego, żeby trwać i konserwować to, co wszyscy pozostali kandydaci" - oświadczył. Jak dodał, "nie będę klękał przed biskupami, jak oni wszyscy, ale będę walczył sprawy ważne dla Polek i Polaków, tak jak byłem prezydentem Słupska".

"Będę walczył o likwidację śmieciówek, będę walczył nieustannie o prawa kobiet, o dobry klimat, o godne płace i godne emerytury. Nie będę wiernym sługą pana, który będzie podpisywał wszystko tym długopisem. Będę podpisywał tylko te ustawy, które służyć będą konstytucji, Polkom i Polakom" - powiedział Biedroń.

Stanisław Żółtek powiedział: "Zniszczona gospodarka. Ale nie biadolmy. Zróbmy nowe rozdanie. Zniszczmy to, co tę gospodarkę niszczy. Zlikwidujmy podatek najgorszy - dochodowy - PIT, CIT, zmniejszmy pozostałe".

Kandydat przekonywał do likwidacji części koncesji, nakazów i zakazów. "To jest tylko broń przeciwko nam. Pozbądźmy się tej biurokracji. (...) Unia nam nie pozwoli? No to wyjdźmy z tej Unii - polexit. Dołączmy do Norwegii, Szwajcarii i Anglii" - stwierdził Żółtek.

Szymon Hołownia zaproponował wyborcom, którym podoba się jego "program społeczeństwa i państwa obywatelskiego", ale myślą o tym, żeby te wybory zbojkotować, aby spojrzeli na wyniki badań opublikowanych w środę na jego stronie internetowej i na profilu na Facebooku, które pokazują, że jeśli zbojkotują te wybory, to Andrzej Duda wygra w pierwszej turze.

"Nie da się wygrać wyścigu, stojąc w miejscu"

"A na to po pięciu latach Polska nie może sobie pozwolić. Bojkot nie ma sensu. (...) Nie da się wygrać wyścigu, stojąc w miejscu" - przekonywał Hołownia.

Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że nie jest kandydatem establishmentu ani partyjnego, ani medialnego czy jakiegokolwiek.

"Stoją za mną jedynie zwykli polscy patrioci, ci, którzy połączyli siły, tworząc od podstaw stworzyli zamilczaną przez media Konfederację, która weszła do Sejmu i jest biegunem ideowej prawicy, merytoryczną opozycją" - podkreślił kandydat Konfederacji.

Bosak zaznaczył, że jego idee "to nowoczesny konserwatyzm i wolność gospodarcza, dumna obrona polskich interesów na forum międzynarodowym, w relacjach z Amerykanami, z Unią Europejską, z naszymi sąsiadami, jak Ukraina, Litwa czy Rosja".

Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że będzie prezydentem, którzy przywróci normalność po czasie koronawirusa, nieskutecznej tarczy antykryzysowej, który przywróci normalność "w podziale władzy, w przestrzeganiu prawa" i w relacjach międzyludzkich. Przekonywał, że taka normalność oraz zgoda narodowa są bardzo potrzebne, bo budują siłę państwa i są gwarantem bezpieczeństwa.

Kandydat Koalicji Polskiej-PSL-Kukiz'15 mówił, że Andrzej Duda obawia się go w II turze najbardziej.

Duda: Koronawirus "chce nas wepchnąć w kryzys"

Andrzej Duda przekonywał, że minione 5 lat to był dla Polski dobry czas - "dobrze prowadzonej gospodarki, programów społecznych, dzięki którym zyskała polska rodzina, które dały znacznie lepsze życie". Wspomniał o polskich seniorach, którzy "zyskali wreszcie godziwą waloryzacje rent i emerytur, zyskali 13. emeryturę. Wskazał na młodych ludzi, którzy - jak mówił - "mają lepszy start, dlatego że nie płacą podatku dochodowego".

Mówił też, że koronawirus "chce nas wepchnąć w kryzys" i zapewniał, że dzięki dobremu współdziałaniu rządu z prezydentem "obronimy się, wrócimy na ścieżkę dynamicznego wzrostu gospodarczego". "Jestem pełen optymizmu, bo wierzę w to, że poradzimy sobie z kryzysem" - powiedział ubiegający się o reelekcję prezydent.

Paweł Tanajno zaprosił wyborców na czwartkowy protestu "prawdziwej opozycji" w centrum Warszawy. "Postawimy się rządowi PiS i dyktatorowi na Nowogrodzkiej" - zapowiedział. Przekonywał, że politycy wygłaszają piękne słowa, ale chodzi im o interes ich partii, a nie interes obywateli.

"Chodzi o milionowe subwencje i polityczne koryto. Nie wierzcie w sondaże, które przygotował Szymon Hołownia, bo te sondaże były przed tą debatą. (...) Mogę wam obiecać, że jako prezydent nie dopuszczę, byście zostali skrzywdzeni przez polityków" - oświadczył.

Marek Jakubiak zaznaczył, że ciężko pracuje od 18. roku życia i udało mu się wybudować kilka przedsiębiorstw, a tak naprawdę - jak mówił - "uratować kilka fabryk przed AWS-em i innymi organizacjami politycznymi, które w latach 90. zamykały wszystko co polskie, przekazując to w ręce zachodnie".

"Dziś, jako człowiek spełniony, człowiek sukcesu, chcę państwu podarować Marka Jakubiaka, który nie zawaha się użyć całej wiedzy i umiejętności na rzecz Rzeczypospolitej. (...) Dość teorii. Przed nami kryzys, który jeszcze się nie rozwinął, przed nami wielka praca, której tylko przedsiębiorcy mogą podołać" - oświadczył Jakubiak.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy