Reklama

Reklama

Cykor, epidemia i łaska, czyli alfabet kampanii prezydenckiej

Kto jest większym cykorem, a kto ma lepszą ochronę. W nietypowy sposób przypominamy ostatnie dwa tygodnie kampanii prezydenckiej. Oto nasz kampanijny alfabet.

A - Autografy - raz na jakiś czas i politycy mogą poczuć się jak gwiazdy show-biznesu. W ostatnich dwóch tygodniach, gdzie by nie pojawili się Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski, rozdali setki autografów i pozowali do zdjęć. Wiadomo, każde "selfie" może wylądować w mediach społecznościowych, a to darmowa promocja. Jest natomiast jedna różnica między polityką a show-biznesem. W polityce od miłości do nienawiści jest znacznie mniejszy dystans.

B - Bosak Krzysztof - Niby na marginesie, niby ciągle z boku, mniej poważany, jeszcze do niedawna nawet pomijany w sondażach. Po wykręceniu świetnego wyniku w pierwszej turze (7,5 proc., ponad 1,5 mln głosów) Bosak, a raczej jego wyborcy, okazali się łakomym kąskiem przed dogrywką. Nagle okazało się, że prezydent Duda jest umiarkowanym antyszczepionkowcem, a Rafał Trzaskowski pójdzie w Marszu Niepodległości, mimo że chciał go zakazywać. Ot, polityczne kalkulacje.

Reklama

C - Cykor - Tego słowa jako pierwszy użył Andrzej Duda, który nazwał tak Donalda Tuska. Temat podchwycił Rafał Trzaskowski. Duda nie chciał wziąć udziału w debacie organizowanej przez telewizję TVN, co polityczny rywal wykorzystał natychmiast, nazywając prezydenta cykorem.

D - Duda Andrzej - Obecnie urzędujący prezydent nie miał łatwej kampanii. W jej pierwszej części był murowanym faworytem do zwycięstwa, ale po pojawieniu się w grze Rafała Trzaskowskiego okazało się, że potrzebna jest dogrywka. W niej miał wzloty i upadki, żarliwe przemówienia i wpadki, jak choćby poniedziałkowa, w której przyznał, że nie jest zwolennikiem "jakichkolwiek szczepień obowiązkowych". Tę wypowiedź prostował później w mediach społecznościowych.

E - Epidemia - W pierwszej fazie kampanii, zanim do wyścigu dołączył Trzaskowski, słowo "epidemia" padało co chwilę. Miała być tak groźna, że wybory 10 maja nie mogą się odbyć. Wybory zostały przełożone i przygotowane w pełnym reżimie sanitarnym. Koronawirus wciąż jest jednak obecny, a na wiecach z udziałem obydwu kandydatów pojawiały się setki ich zwolenników, zapominając o wciąż obowiązujących zaleceniach ministra zdrowia. Kampania stała się ważniejsza od ludzkiego zdrowia.

F - Francuski - Trzaskowski deklaruje znajomość pięciu języków obcych. I chętnie się z tym obnosi. Jego przeciwnicy podnosili wielokrotnie, że w Polsce prezydent powinien mówić po polsku. Trzaskowski starał się natomiast przedstawiać swoje atuty i chętnie na konferencjach prasowych odpowiadał na pytania m.in. w języku francuskim. Nawet jeśli zadawał je dziennikarz, który równie dobrze zna język polski.

G - Geje i lesbijki - W trakcie kampanii Andrzej Duda podpisał Kartę Rodziny, zaproponował też zmiany w konstytucji, które miałyby uniemożliwić adopcję parom homoseksualnym. Znów temat LGBT na wiele dni stał się ważną częścią kolejnej kampanii. I znów nic to nie zmieniło, bo w polskim prawodawstwie pozostał status quo.

H - Hołownia Szymon - Czarny koń tych wyborów. W pierwszej turze zmobilizował nowy elektorat, zmęczony rywalizacją PO-PiS. Uzyskał ponad 13 proc. głosów i 2,6 mln wyborców. To wielki elektorat, o który w kampanii przed drugą turą rywalizowali Trzaskowski i Duda. Sam Hołownia przyznał, że 12 lipca zagłosuje na Trzaskowskiego. Czy tak samo postąpią jego zwolennicy?

I - Ikra - Co by nie powiedzieć o merytorycznej stronie kampanii, to obaj kandydaci okazali się ludźmi z ikrą. Byli bardzo aktywni, odwiedzili wiele miejscowości, porywali tłumy, żarliwie przemawiali. Prezentowali się głównie w białych koszulach, bez krawata, z podwiniętymi rękawami. Mieli sprawiać wrażenie polityków aktywnych, którzy nie boją się ciężkiej pracy. I chyba im się to udało.

J - "Jeszcze będzie przepięknie" - Ta piosenka zespołu Tilt stała się niejako hymnem kampanii Trzaskowskiego. Każde jego wystąpienie kończył ten właśnie utwór. Problem w tym, że "jeszcze będzie przepięknie" dla obu kandydatów oznaczało co innego. W kampanii starły się dwie wizje Polski - konserwatywnej i liberalnej. A jak wiemy, piękno jest sprawą subiektywną.

K - Końskie - "Wyborów nie wygrywa się na Wilanowie, ale w Końskich". Powiedział kiedyś Grzegorz Schetyna, a sztabowcy Dudy sprytnie zagospodarowali ten teren. Właśnie tam odbyła się jedyna tzw. debata przed drugą turą. Pojawił się na niej wyłącznie urzędujący prezydent, choć w studio znalazł się też pulpit dla Trzaskowskiego. Pozostał pusty. W Końskich, jak podchwycili internauci, pytania prezydentowi zadawali m.in. lokalni działacze PiS, choć z założenia mieli to być "zwykli mieszkańcy Końskich".

L - Leszno - Tego samego dnia odbyła się tzw. arena prezydencka w Lesznie, gdzie Trzaskowski odpowiadał na pytania 20 redakcji. Tutaj z kolei nie pojawił się Duda, tak jak i wcześniej odmówił wzięcia udział w debacie organizowanej przez TVN. W Lesznie na pytania odpowiadał wyłącznie Trzaskowski, a pulpit Dudy pozostał pusty. Nie wszystkie pytania przypadły mu do gustu i na niektóre postanowił nie udzielić odpowiedzi, jak np. to dotyczące konwencji stambulskiej. Nie ulega wątpliwości, o Lesznie i Końskich po raz pierwszy od dawna było bardzo głośno. Odchodząc już nieco od Końskich i Leszna - spór o debatę trwał prawie 10 dni. Efekt był opłakany. Po raz pierwszy od 1989 roku nie odbyła się debata z udziałem dwóch kandydatów walczących w drugiej turze o prezydenturę, co komentatorzy ocenili jednoznacznie - to upadek polskiej kultury politycznej.

Ł - Łaska - Akt łaski to jedno z najważniejszych uprawnień prezydenta. W tej kampanii, za sprawą ułaskawienia przez Andrzeja Dudę człowieka skazanego za pedofilię, nabrało nowego wymiaru. Efektem może być nowelizacja tego prawa, by niektóre przestępstwa nie były objęte aktem łaski.

M - Morawiecki Mateusz - Premier pojechał w teren, by zdemaskować "fałsz i obłudę" Rafała Trzaskowskiego. Szef rządu nazywał kandydata KO leniem. Morawiecki był w tej kampanii bardzo aktywny, używał bardzo ostrego języka i antagonizował społeczeństwo. Dziennie odwiedzał po kilkanaście miejscowości, gdzie rozdawał samorządowcom czeki na inwestycje lokalne, mimo że ustawa dająca im pokrycie nie weszła jeszcze w życie. Jednocześnie, jak powiedział Interii rzecznik rządu Piotr Mueller, premier w tym czasie nie przebywał na urlopie.

N - Niemcy - "Nie będą Niemcy nam wybierać prezydenta" - grzmiał Andrzej Duda po ukazaniu się artykułu w gazecie "Fakt", która opisywała sprawę ułaskawienia przez prezydenta pedofila. Na ostatniej prostej kampanii do polskiego MSZ został wezwany niemiecki chargé d’affaires. W niemieckim "Die Welt" został z kolei opublikowany artykuł krytykujący działania polskiego prezydenta. Kontekstów na linii Berlin-Warszawa było w ostatnich dwóch tygodniach dużo. Pytanie, jaki będą one miały wpływ na dalsze losy wzajemnych relacji.

O - Ochrona - Obaj kandydaci mieli swoistych ochroniarzy w tej kampanii. Najbardziej rzucającym się w oczy był Sławomir Nitras, przyboczny Trzaskowskiego. A to przepychał się z wiceministrem Sebastianem Kaletą, a to wyrwał z rąk trąbkę uczestnikowi wiecu, a to kogoś innego nazwał "głupkiem". Sam Nitras, po kilku incydentach w tej kampanii, mówi o sobie, że "nie jest agresywny, ale jest skuteczny".

P - PSL - Po wyraźnej porażce w pierwszej turze Władysław Kosiniak-Kamysz na 1,5 tygodnia zapadł się pod ziemię. Mimo że sam nie zmobilizował swojego elektoratu, to starali się o to i Duda, i Trzaskowski. Prezydent puszczał oko do wyborców PSL, promując tzw. koalicję polskich spraw. Większość ważnych polityków PSL deklaruje jednak umiarkowane poparcie dla Trzaskowskiego.

R - Religia - A to sami kandydaci mówili o lekcjach religii w szkole lub w salkach katechetycznych, a to ksiądz podczas niedzielnej mszy świętej wzywał do wsparcia konkretnego kandydata. To hasło jednak najlepiej oddaje to, co stało się ze społeczeństwem. Zarówno Duda, jak i Trzaskowski, mają swoich ślepo zapatrzonych w nich wyznawców. Z wiarą i ufnością liczą oni na wielką zmianę lub kontynuację bieżących działań. Argumenty drugiej strony, jakkolwiek racjonalne, do nich nie trafiają. Doprowadza to do takich sytuacji, jak opisana poniżej. 

S - "Spali się to!" - Kampania wyborcza wywołała złe emocje. W sieci pojawił się filmik, na którym widać, jak agresywny człowiek, wyborca Dudy, wychodzi z samochodu i grozi kobietom podpaleniem ich domu, jeśli te nie zdejmą z ogrodzenia plakatu Trzaskowskiego. "Spali się to!" - wykrzykuje. To tylko jeden element nadzwyczajnego napięcia, do jakiego doprowadziły frakcje PiS i PO.

T - Trzaskowski Rafał - Nadał tej kampanii dynamiki i powiewu świeżości. Koalicja Obywatelska natychmiast skorzystała z prezentu i wymieniła Małgorzatę Kidawę-Błońską (po 10 maja, kiedy wybory się nie odbyły, możliwa była rejestracja nowego kandydata, z czego skorzystała KO). Dla samej PO ten ruch był bardzo dobry, bo już wiemy, że wyborczy wynik kandydata tej partii nie zakończy się kompromitacją. Sam Trzaskowski doprowadził do sytuacji, że sondaże przed drugą turą wyborów dają mu szanse na pokonanie Dudy. Gdyby to się udało, byłaby to sytuacja bez precedensu, bo po 1989 roku tylko Lech Kaczyński pokonał zwycięzcę z pierwszej tury, czyli Donalda Tuska. Wówczas różnica między nimi była jednak minimalna, teraz po pierwszej turze wynosiła aż 13 punktów proc.

U - USA - Obok Niemiec jedno z dwóch państw, które pojawiało się w kampanii. Już na początku wyborczej dogrywki na spotkanie z prezydentem Donaldem Trumpem udał się Andrzej Duda. W odpowiedzi Rafał Trzaskowski rozmawiał z byłym prezydentem USA Barackiem Obamą. Obaj kandydaci podkreślali, że sojusz z USA jest polską racją stanu. W trakcie kampanii swoje dorzuciła Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce, która broniąc stacji TVN ostro zareagowała na wpis posłanki PiS Beaty Mazurek.

W - Warszawa - W tej kampanii, mimo że toczyła się ona głównie w terenie, nie udało się uciec od stolicy z prostego powodu - prezydentem miasta jest Rafał Trzaskowski. I co ciekawe, w tym czasie w stolicy miały miejsce dwa wypadki autobusów, które prowadzili kierowcy pod wpływem środków odurzających. W Warszawie spadł też obfity deszcz, który zamienił na chwilę to miasto w Wenecję. Te wydarzenia dawały pożywkę sztabowcom Dudy do ataków na prezydenta miasta.

Z - Zagranica - W kampanii mało było o polityce zagranicznej. Obaj kandydaci sporadycznie mówili o relacjach z USA i Unią Europejską, zdecydowanie częściej skupiając się na sprawach krajowych. A szkoda, bo to prezydent w dużej mierze kreuje politykę zagraniczną. Zagranica jest istotna też w innym kontekście. Polacy mieszkający za granicą tłumnie uczestniczyli w wyborach w pierwszej turze. Wszystko wskazuje na to, że tak będzie i 12 lipca. Jeśli różnica głosów między kandydatami będzie nieznaczna, a o wygranej zdecyduje kilkadziesiąt tysięcy głosów, może się okazać, że to głos Polaków za granicą będzie kluczowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje