Reklama

Reklama

Budka: Pokazaliśmy, że zwycięstwo z PiS jest możliwe

"Dzisiaj nie dopuściliśmy do tego, aby igrać życiem i zdrowiem Polaków, pokazaliśmy, że zwycięstwo z PiS jest możliwe" - mówił szef PO Borys Budka, komentując niewprowadzenie do porządku obrad Sejmu projektu PiS w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich.

"To bardzo ważne, żeby mówić jednym głosem, żebyśmy byli w stanie zatrzymać to szaleństwo. Dzisiaj początek nastąpił, opozycja głosowała, jak zawsze w sprawach fundamentalnych, razem. Od samego początku mówiliśmy, że wybory 10 maja to szaleństwo" - oświadczył na późniejszej konferencji prasowej lider PO.

"Dzisiaj nie dopuściliśmy do tego, aby igrać życiem i zdrowiem Polaków, dzisiaj pokazaliśmy, że zwycięstwo z PiS jest możliwe" - powiedział Budka, dodając, że organizowanie wyborów w okresie epidemii, jak mówił "obojętnie w jaki sposób", byłoby igraniem ze zdrowiem i życiem każdego wyborcy.

Reklama

"Raz jeszcze dziękujemy za to, przede wszystkim tym, którzy wyłamali się z tego partyjnego bezwzględnego posłuszeństwa" - mówił Budka. "Na pewno to zostanie dobrze zapamiętane" - zapewnił Budka.

Porażka PiS. Kto się wyłamał?

Trzech posłów klubu PiS było przeciw wprowadzeniu projektu do porządku obrad, a troje posłów tego klubu wstrzymało się od głosu. Jeden poseł PiS nie wziął udziału w głosowaniu. 

Zgodnie z wynikami głosowania udostępnionymi na stronie internetowej Sejmu, wprowadzenia tego projektu do porządku obrad nie poparło pięcioro posłów Porozumienia i jeden poseł PiS, również jeden poseł PiS nie wziął udziału w głosowaniu.

"Wierzę, że to początek końca tego obłędu"

Lider PO był też pytany przez dziennikarzy o "wyłamanie się" niektórych posłów Porozumienia ze Zjednoczonej Prawicy, ponieważ zagłosowali oni przeciwko wprowadzeniu do porządku obrad projektu PiS w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich.

"To bardzo dobra decyzja, odpowiedzialna. Dzisiaj taka decyzja nie powinna być podejmowana, patrząc na barwy partyjne czy polityczne" - stwierdził Budka.

"Dzisiaj tu chodzi o zdrowie i życie Polaków, dzisiaj chodzi o funkcjonowanie państwa. Mam wielki szacunek dla każdego, kto potrafi przeciwstawić się szaleństwu. Dzisiaj na mównicy widzieliśmy to szaleństwo w oczach niektórych przedstawicieli tej władzy. Widzieliśmy absolutny obłęd w dążeniu do wyborów za wszelką cenę. Wierzę, że to początek końca tego obłędu" - mówił Budka, dodając też, że "każdy, kto dziś stanie po jasnej stronie mocy, pokazuje, że wygrywa test - test na przyzwoitość, test na uczciwość, ale przede wszystkim test na zdrowy rozsądek".

O słowach Ryszarda Terleckiego

Dopytywany, czy przepisy dotyczące głosowania korespondencyjnego mają szansę na wejście życie przed terminem wyborów 10 maja, Budka zacytował - jak mówił - wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego (PiS). "Żegnał nas wychodzących z sali słowami 'ten się śmieje, kto się śmieje ostatni'. Mam nadzieję, że pan marszałek Terlecki wreszcie zrozumie, że tutaj nie chodzi o śmiech, ale o sprawy bardzo poważne: zdrowie i życie" - powiedział szef PO.

"Chcę w to wierzyć, że ten rząd wreszcie zrozumie, że jedyną legalną drogą do przesunięcia wyborów, przesunięcia tego szaleństwa, to jest droga stanu klęski żywiołowej, który nie niesie niebezpieczeństw jak stan wyjątkowy, ale daje możliwość, by cała klasa polityczna dzisiaj zabrała się za to, czego oczekują od nas nasi wyborcy, czyli pracy nad bezpieczeństwem zdrowotnym i ekonomicznym" - dodał Budka.

Za włączeniem projektu do porządku obrad opowiedziało się 228 posłów, przeciw było także 228, wstrzymało się trzech. Wniosek o włączenie projektu do porządku obrad nie uzyskał więc większości.

Pomysł głosowania korespondencyjnego

Posłowie PiS w ubiegły wtorek złożyli projekt ustawy w sprawie szczególnych zasad przeprowadzania głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich zarządzonych w 2020 r. Zgodnie z projektem, w wyborach tych możliwość głosowania korespondencyjnego będzie przysługiwać wszystkim wyborcom.

Następnie, posłowie PiS złożyli do projektu autopoprawkę, która zakłada, że w wyborach prezydenckich w 2020 r. głosowanie korespondencyjne będzie jedynym sposobem oddania głosu. To samo rozwiązanie będzie miało zastosowanie w drugiej turze wyborów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy