Reklama

Reklama

Beata Szydło: O wiarygodności polityków świadczą nie słowa, a czyny

O wiarygodności polityków świadczą nie słowa, a czyny. Władysław Kosiniak-Kamysz był ojcem chrzestnym reformy, która była antyspołeczna, antypracownicza. Mamy prawo zapytać dlaczego firmował takie działania - mówiła w czwartek Beata Szydło, szefowa sztabu programowego prezydenta Andrzeja Dudy.

Adam Bielan, rzecznik sztabu wyborczego starającego się o reelekcję Andrzeja Dudy, zwracał uwagę, że lider PSL przeprowadził za rządów PO-PSL reformę OFE oraz podwyższającą wiek emerytalny. "Pan Władysław Kosiniak-Kamysz ma kłopoty z pamięcią, chce zrobić wszystko, żeby Polacy zapomnieli o roli jaką odgrywał w rządzie Donalda Tuska. Był człowiekiem od czarnej roboty, przeprowadzał najgorsze najbardziej kontrowersyjne reformy, a dzisiaj ubiega się o najważniejszy urząd w państwie" - zauważył Bielan.

Szydło dodała, że przed wyborami politycy bardzo wiele obiecują. "Warto przypomnieć, co robili wtedy, kiedy mieli realny wpływ na władzę w Polsce. Co mogli zrobić, a czego nie zrobili" - zaznaczyła.

Reklama

"O wiarygodności polityków świadczą nie słowa, a czyny. Dlatego warto sięgnąć do przeszłości i przypominać o tym, co politycy robili wtedy, kiedy nie myśleli jeszcze o kandydowaniu" - podkreśliła Szydło.

W jej ocenie Władysław Kosiniak-Kamysz "był twarzą, ojcem chrzestnym reformy, która była antyspołeczna, antypracownicza". "Dlatego dzisiaj mamy prawo do tego, aby zapytać dlaczego on to zrobił, dlaczego firmował właśnie takie działania rządu, którego był członkiem, koalicjantem" - powiedziała Szydło.

"Rządu, który wtedy, kiedy był kryzys gospodarczy zamiast pomagać Polakom mówił: 'pieniędzy nie ma i nie będzie'. Rządu, który głosami polityków koalicyjnych radził głodnym dzieciom, ażeby jadły szczaw i mirabelki. Rządu, w którym ministrem zdrowia był Bartosz Arłukowicz, którego sposobem i radą na naprawę sytuacji w służbie zdrowia było: 'sprzedaj cztery szpitale'" - podkreśliła b. premier. Jak zaznaczyła, wówczas Kosiniak-Kamysz nie reagował na takie słowa i czyny swoich koalicjantów.

Zdaniem Szydło, kandydat ludowców na prezydenta próbuje dzisiaj budować wizerunek nowego w polityce. "Tworzy taką kreację, a przecież jest politykiem, który jest w polskiej polityce i miał realny wpływ na rządzenie od bardzo dawna" - dodała. "Kosiniak-Kamysz jest tak nowym politykiem w polskiej polityce, jak obywatelski i ludowy był rząd PO-PSL" - ironizowała Szydło.

Wtórowała jej b. minister pracy, a obecnie europosłanka PiS Elżbieta Rafalska, podkreślając, że rząd, którego członkiem był Kosiniak-Kamysz podniósł wiek emerytalny wbrew opinii publicznej. "Takich rzeczy się po prostu nie zapomina" - mówiła Rafalska. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy