Reklama

Reklama

Adrian Zandberg: Moją ambicją nie jest Pałac Prezydencki

"Moją ambicją nie jest Pałac Prezydencki, przede mną są inne zadania - najpierw w Sejmie, potem mam nadzieję w lewicowym rządzie" - mówi w rozmowie z PAP lider Lewicy Razem Adrian Zandberg. "Robert Biedroń to jest facet, który potrafi walczyć, ciężko pracować, gryźć trawę. Myślę, że pokaże to w tej kampanii prezydenckiej" - przekonuje.

Zarząd SLD zdecydował we wtorek o rekomendacji lidera Wiosny na kandydata w wyborach prezydenckich. W poniedziałek Rada Krajowa Lewicy Razem także udzieliła poparcia Biedroniowi jako wspólnemu kandydatowi koalicji lewicowej w wyborach prezydenckich. Rada Krajowa Wiosny zbierze się w tej sprawie 11 stycznia.

Reklama

PAP: Giełda nazwisk kandydata na prezydenta w ostatnich tygodniach była długa. Oprócz Biedronia był na niej również pan. Czemu to nie pan ostatecznie został kandydatem Lewicy?

Adrian Zandberg: - Nie robię z tego tajemnicy - moje cele są inne niż Pałac Prezydencki. Tak podzieliliśmy się zadaniami, kiedy latem 2019 roku powołaliśmy do życia lewicową koalicję. Wtedy uzgodniliśmy, że w wyborach prezydenckich kandydatem będzie Robert Biedroń. Wtedy, pytany przez dziennikarzy, dlaczego Biedroń nie wystartuje w wyborach do Sejmu - niektórzy dziennikarzy byli tym bardzo zdziwieni - mówiłem, że mamy dla niego przewidziane inne zadania. Dziś mogę odpowiedzieć w podobny sposób: nie wystartuję w wyborach prezydenckich, bo przede mną są inne zadania. Najpierw tu, w Sejmie na drodze do tego, żeby doprowadzić do stworzenia lewicowego rządu, a potem, mam nadzieję, w tym rządzie, który zbuduje w Polsce nowoczesne, europejskie państwo dobrobytu.

Kandydatura Biedronia na urząd prezydenta jest dobrą kandydaturą dla Lewicy?

- To kandydatura naturalna. Robert Biedroń to jedyny postępowy kandydat w tych wyborach prezydenckich. Naprzeciwko Roberta Biedronia - który będzie mówić do wyborców centrum i do wyborców lewicy - staną same konserwatystki i konserwatyści. Przeciwko Biedroniowi będą tylko różne rodzaje prawicy - mniej lub bardziej klerykalnej, mniej lub bardziej konserwatywnej, mniej lub bardziej neoliberalnej, więc to oczywiście ustawia go w dobrej pozycji. Robert Biedroń to nie tylko jego poglądy. To biografia chłopaka z małej miejscowości, który na własnej skórze poczuł, co to jest wykluczenie transportowe, co to jest brak perspektyw w swoim miejscu zamieszkania i konieczność wyjechania z tego miejsca, żeby walczyć o lepszy los. To jest facet, który potrafi walczyć, ciężko pracować, gryźć trawę. Myślę, że pokaże to w tej kampanii prezydenckiej. Start 19 stycznia, w dniu wspólnej konwencji koalicji lewicowej. Pokazaliśmy w kampanii parlamentarnej, że Lewica walczy, że Lewicy się chce, że Lewica naprawdę rozmawia z ludźmi, a nie tylko mówi o rozmawianiu z ludźmi i tak też będzie w tej kampanii. Robert ma fenomenalną zdolność do tego, żeby łapać bezpośredni kontakt. To wie każdy, kto widział go w boju, w trakcie kampanii wyborczej. Myślę, że pokaże się od dobrej strony w kampanii. A od kampanii będzie wiele zależało.

Na jaki wynik może liczyć Biedroń?

- Biedroń deklaruje jasno - walczy o II turę, a w II turze o pokonanie obecnego prezydenta i o zmianę w Pałacu Prezydenckim.

Lewica Razem poparła Biedronia w tej kampanii. Nie obawiacie się, że wasze postulaty nie pojawią się w kampanii lidera Wiosny?

- W kampanii Robert Biedroń będzie reprezentantem programu lewicowej koalicji. Będzie mówić o rozwiązaniach prospołecznych, w interesie mieszkańców mniejszych miejscowości. Będzie też mówić o polskiej demokracji. Żeby polska demokracja była stabilna i trwała, musi być też solidarna i sprawiedliwa społecznie.

Zaangażuje się pan w kampanię prezydencką Biedronia?

- Zarówno ja, jak i Włodzimierz Czarzasty będziemy wspierali go w tej kampanii.

Rozmawiał: Grzegorz Bruszewski (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje