Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Paweł Kukiz - orędownik jednomandatowych okręgów wyborczych kandydatem na prezydenta

Jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu, reforma wymiaru sprawiedliwości, odpodatkowanie pracy - m.in. z takimi hasłami do wyborów prezydenckich idzie muzyk i wokalista Paweł Kukiz. Podpisy poparcia na jego listach złożyło prawie 200 tys. osób.

Jednomandatowe okręgi wyborcze (tzw. JOW-y) to coś, o co Kukiz walczy od lat. Jak tłumaczy - JOW-y "przywracają odpowiedzialność osobistą posła przed wyborcami w jego okręgu"; zapobiegają "forowaniu przez partyjnych wodzów działaczy biernych, miernych ale wiernych" i "otwierają system polityczny, umożliwiając wymianę elit". A zmiana w polskiej polityce, zdaniem Kukiza, jest potrzebna, by - co podkreśla w prowadzonej kampanii - obywatele "odzyskali realny wpływ na nasze państwo".

Reklama

Podstawowym warunkiem zmian - przekonuje muzyk - jest właśnie wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, na wzór brytyjskich. "Jeden poseł w jednym okręgu to początek odpowiedzialności w polityce" - podkreśla w swojej deklaracji programowej.

Jak powiedział w rozmowie z PAP, ideą JOW-ów zainteresował się jeszcze na studiach prawniczych, gdy "zafascynował go brytyjski system sprawiedliwości oparty na tzw. common law, czyli prawie precedensowym". Wtedy głębiej przyjrzał się temu, w jakim systemie ustrojowym funkcjonuje ów system prawny. Potem w przekonaniu do JOW-ów utwierdził go także nieżyjący już prof. Jerzy Przystawa, fizyk i gorący zwolennik oraz prekursor ruchu JOW-owskiego w Polsce.

W 2007 roku, w związku ze składanymi przez PO obietnicami działań na rzecz wprowadzenia JOW-ów, Kukiz poparł partię prowadzoną przez Donalda Tuska. W rozmowie z PAP wokalista tłumaczył, że "siłą rzeczy mocno stanął wtedy za ugrupowaniem, które jako jedyne miało w programie postulat ustrojowy o kapitalnym jego zdaniem znaczeniu". "A że PiS nie zgadzał się wówczas na zmianę ordynacji, to bardzo mocno atakowałem tę partię i samych braci Kaczyńskich, często wykraczając poza dobry obyczaj" - przyznał Kukiz, zaznaczając jednocześnie, że po katastrofie smoleńskiej przepraszał za to publicznie, "żeby choć trochę uspokoić sumienie".

O pozostałych kandydatach na prezydenta przeczytasz TUTAJ

- Kiedy prezydentem został Bronisław Komorowski, PO miała wszystko, by zmianę ordynacji wprowadzić: większość w koalicji, prezydenta i większość w Senacie. Prezydent, za zgodą Senatu, mógł rozpisać wtedy referendum ws. zmiany ordynacji wyborczej - tłumaczył Kukiz. I dodał: - Nie zrobili tego, usłyszałem, że się rozmyślili, więc poszedłem na wojnę - z nimi i całym systemem.

W 2012 roku zainicjował akcję społeczną Zmieleni.pl, której nazwa nawiązuje do zniszczonych 750 tys. podpisów obywateli, którzy podpisali się pod petycją ws. zmiany ordynacji wyborczej na jednomandatową. O wprowadzeniu JOW-ów rozmawiał jeszcze później m.in. z Solidarną Polską czy ze związkiem zawodowym Solidarność i stojącym na jego czele Piotrem Dudą.

- Czemu się upieram przy tych JOW-ach? Oczywiście, że to nie jest lek na całe zło. Ale trzeba wykonać pewien ruch, by otworzyć drzwi. Można je wyważać, ale dla mnie JOW-y są kluczem do ich otwarcia. Nasze państwo generalnie wymaga dziesiątek gruntownych reform, choćby reformy wymiaru sprawiedliwości. Ale aby je przeprowadzić potrzebne są JOW-y - tłumaczył, wyjaśniając, że w kwestii reform chodzi np. o "przywrócenie społecznej kontroli nad sądami i prokuraturą", a także "działania ratujące polską gospodarkę czy miejsca pracy".

9 lutego Kukiz zapowiedział swój start w wyborach prezydenckich. - Moja kandydatura nie jest zabawą, to nie jest pomysł rockandrollowca. Ta decyzja jest zwieńczeniem mojej ponad 10-letniej walki o przywrócenie państwa obywatelom, o zmianę ustroju Polski, o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, o wprowadzenie systemu, którego boją się partyjne klany, żyjące z łupienia obywateli i tworzące układ zamknięty - mówił ogłaszając swój start we Wrocławiu.

Wielokrotnie zapewniał, że nie zamierza zakładać partii politycznej. Chce natomiast budować bezpartyjny ruch obywatelski. Jego zdaniem ruch ten już udało się obudzić, czego dowodem jest zebranie blisko 200 tys. podpisów pod jego kandydaturą. - W sytuacji, gdy jest się bez pieniędzy i bez struktur, to jest potężne osiągnięcie - zaznaczył.

Ubieganie się o prezydenturę to druga próba zjednania sobie sympatii wyborców, którą podejmuje w ostatnim czasie b. lider zespołu Piersi. W listopadowych wyborach samorządowych Kukiz zdobył mandat radnego sejmiku woj. dolnośląskiego. Startował z ostatniego miejsca na liście KWW Bezpartyjni Samorządowcy i uzyskał 14 403 głosy. "Ale to nie jest mój debiut w polityce. Tak naprawdę w ten świat wkroczyłem w 1981 roku, gdy tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego wziąłem udział w strajku studenckim. Tyle, że nigdy nie zarabiałem pieniędzy na polityce. I nie zamierzam" - zaznaczał.

Sondaże przeprowadzane w ostatnich tygodniach dają Kukizowi od 1 do 5 proc. poparcia.

Paweł Kukiz urodził się 24 czerwca 1963 roku w Paczkowie (Opolskie). Jest synem Tadeusza Kukiza, Kresowianina i działacza organizacji kresowych, popularyzatora wiedzy o Kresach. Wraz z żoną i trzema córkami mieszka w jednej z miejscowości pod Brzegiem (Opolskie).

Od 1984 do 2013 roku był liderem, wokalistą, autorem tekstów i piosenek w zespole Piersi, z którym nagrał m.in. takie przeboje, jak "Maryna", "O, Hela" czy "Całuj mnie". Znakiem rozpoznawczym artysty były też publicystyczne piosenki, komentujące polityczną i społeczną polską rzeczywistość, często budzące kontrowersje - "ZCHN zbliża się", "Virus SLD", "Heil Sztajnbach", "17 września".

Kukiz występował także w zespołach Hak, CDN, Aya RL czy Emigranci. W 2003 r. nagrał płytę w duecie z Janem Borysewiczem. W tym roku miał się ukazać kolejny krążek obu artystów. Jednak tuż po ogłoszonym oficjalnie przez Kukiza starcie w wyborach prezydenckich firma Sony Music Entertainment wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że nie wyda płyty, bo "jest międzynarodowym wydawcą muzycznym, któremu globalne zasady zabraniają angażowania się w jakąkolwiek działalność polityczną".

Kukiz zapowiedział, że "sprawy nie odpuści" i oddaje ją w ręce prawników. - Tym bardziej, że Sony Music wydawało np. płyty Budki Suflera z senatorem Krzysztofem Cugowskim czy moją stricte polityczną płytę "Zakazane piosenki" w listopadzie ub. roku, gdy trwała kampania samorządowa, a ja startowałem w wyborach do sejmiku dolnośląskiego. Wtedy nie zerwała ze mną kontraktu - mówił muzyk. Tłumaczył również, że płyta przygotowywana z Borysewiczem od dwóch lat miała się ukazać w listopadzie, już po wyborach prezydenckich.

W ub. roku w marcu Kukiz nagrał też i wydał płytę-cegiełkę z pieśnią w języku ukraińskim pt. "Doky zhyvut' ludy" (Póki żyją ludzie). Dochód z jej sprzedaży przeznaczony był na działalność Samoobrony Majdanu, na który Kukiz kilkakrotnie jeździł. W polskich mediach przyznał potem, że woził Ukraińcom kamizelki kuloodporne. Wątek ten wrócił także w jego kampanii wyborczej, w trakcie której powtarzał hasło "Kamizelka kuloodporna tak, kałasznikowy nie". Zdaniem Kukiza wysłanie broni na Ukrainę dałoby pretekst Putinowi, by "przypiąć wszystkim zielonym ludzikom flagi federacji i wprowadzić regularną armię".

Kilka lat temu Kukiz przyznał, że miał problem z alkoholem; przeszedł kurację odwykową.

Kukiz studiował administrację na Uniwersytecie Wrocławskim, a potem prawo i nauki polityczne na Uniwersytecie Warszawskim. Żadnego z tych kierunków nie ukończył. W rozmowie z Polską Agencją Prasową żartował, że nie ma dyplomu, jak b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, ale w sumie ma więcej lat studiów niż on, więc "predyspozycje do pełnienia funkcji ma".

Muzyk działał też w Kręgu Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego na rodzinnej Opolszczyźnie (rok 1980). W 2006 roku został kawalerem Orderu Uśmiechu. W 2008 otrzymał Medal św. Brata Alberta przyznany za pomoc niepełnosprawnym. Wystąpił w kilku filmach, w tym w "Girl guide" czy "Billboard". W latach 2010 i 2011 był członkiem komitetu poparcia Marszu Niepodległości organizowanego 11 listopada przez środowiska prawicowe. Wystąpił z niego w 2012 roku w związku z tym, iż znalazł się w nim znany z antysemickich wypowiedzi Jan Kobylański. Z zamiłowania wędkarz, myśliwy, wiceprezes Opolskiego Klubu Strzeleckiego. 

Zobacz też RAPORT SPECJALNY: WYBORY PREZYDENCKIE 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje