Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Duda: Jestem zwolennikiem silnego państwa, które ma swoje zasoby

Kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda na sobotnim spotkaniu z leśnikami w Spale (Łódzkie) podkreślił, że jest zwolennikiem silnego państwa, do którego należą zasoby naturalne. Zapewnił, że jeśli wygra wybory, to nie dopuści do prywatyzacji Lasów Państwowych. Zadeklarował też, że jako prezydent przywróci poprzedni wiek emerytalny.

- Ja nazywam polskie lasy jedną z ostatnich już pereł w polskiej koronie, ale wciąż jasno świecącą. Dlatego chcę jasno i wyraźnie zadeklarować, że będę zawsze stał na straży polskich lasów w znaczeniu polskiej własności. To jest wielki majątek. My, niestety nie jesteśmy narodem bogatym. Jesteśmy społeczeństwem, które w zasadzie jedyne co ma, to nieruchomości. Lasy są jedną z takich nieruchomości - powiedział Duda.

Reklama

Przypomniał, że 30 proc. powierzchni Polski zajmują lasy, które w zdecydowanej większości są w zarządzie Lasów Państwowych. Zdaniem Dudy taki system zarządzania sprawdził się i nie powinien być zmieniany.

- To jedno z lepszych polskich przedsiębiorstw o charakterze państwowym i jakiekolwiek zmiany tutaj są niepotrzebne. Jeżeli coś dobrze działa, to lepiej to zostawić, niż dotykać, kombinować i psuć -  powiedział Duda.

Jego zdaniem Polska jest dzisiaj państwem słabym, które nie zdaje egzaminu. Duda wyraził przekonanie, że obecnie potrzebna jest zmiana władzy w kraju, a później jego naprawa. Podkreślił, że trzeba dokonać reindustrializacji, czyli odbudowy przemysłu. Zapowiedział też, że jeśli wygra wybory, to jedną z jego pierwszych decyzji będzie powołanie narodowej rady rozwoju z ekspertami mającymi przygotować strategie rozwoju państwa oraz przeanalizować funkcjonowanie poszczególnych dziedzin życia społecznego, politycznego i gospodarczego w celu ich naprawy.

 

"Zaopatrzenie w wodę i energię to kwestie strategiczne"

- Nie powinniśmy pozwalać sobie na to, żeby z naszego kraju i z tego zasobu polskiej własności znikały kolejne elementy. To jest kwestia dobrej gospodarki, gospodarki propaństwowej. Jestem zwolennikiem silnego państwa. A państwo silne to państwo, które ma swoje zasoby. Swoje, a nie obce na swoim terenie. To jest dla mnie kwestia podstawowa. Podobnie jak wzmacnianie wszelkich polskich służb, dobrze służących Rzeczypospolitej, takich jak leśnicy - powiedział Duda.

Dodał, że jako prezydent nie będzie wyrażał zgody na działania prowadzące do destrukcji ważnych gałęzi polskiej gospodarki.

- Kiedy słyszę o tym, że sieci wodociągowe, ujęcia wody są przekazywane w prywatne ręce, to się zastanawiam, komu to służy? Dla mnie są to kwestie strategiczne. Zaopatrzenie w wodę jest kwestią strategiczną w państwie. Podobnie jak zaopatrzenie w energię" - powiedział Duda.

Podczas sobotniego spotkania zadeklarował też przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego oraz rozpoczęcie prac nad reformą systemu rent i emerytur.

Przed przyjazdem do Spały na spotkanie ze związkowcami NSZZ Solidarność z Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa oraz Pracowników Gospodarki Wodnej Duda odwiedził Działoszyn (woj. łódzkie). Na sobotę ma jeszcze zaplanowane spotkanie w Miechowie (woj. małopolskie).

Problem polskiej emigracji

Kandydat na prezydenta przekonywał mieszkańców Działoszyna, że ich bliscy, którzy pracują za granicą, mogą wrócić do kraju. 

Zapowiedział, że jeśli wygra wybory przygotuje program rozwoju gospodarczego dla Polski. Europosła PiS przywitało na placu Kościuszki kilkaset osób. Polityk deklarował, że zajmie się problemem polskiej emigracji. Według niego, rząd nie robi nic, by Polacy, którzy wyjechali za granicę za pracą wrócili do kraju.

Na spotkaniu w Działoszynie Andrzej Duda także zapewniał, że uniemożliwi wyprzedaż polskiej ziemi oraz prywatyzację lasów państwowych. Sprzeciwił się również ograniczeniom w wykorzystaniu polskiego węgla, który uznał za fundament bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy