Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Wybory 2015: Dlaczego inicjatywa prezydenta ws. referendum budzi tyle wątpliwości?

Według dr. Macieja Drzonka inicjatywa prezydenta w sprawie referendum to "kiełbasa wyborcza dla zwolenników JOW-ów". W opinii dr. Łukasza Jakubiaka, wrześniowe głosowanie mogłoby doprowadzić do przyjęcia rozwiązania sprzecznego z konstytucją. Dlaczego wniosek prezydenta budzi tyle wątpliwości?

Dziś Senat poparł wniosek prezydenta o przeprowadzenie referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania partii z budżetu państwa i wykładni przepisów podatkowych. Ta inicjatywa Bronisława Komorowskiego budzi jednak wiele wątpliwości.

Nie krył ich senator Platformy Obywatelskiej Jan Rulewski, który w poniedziałek wystosował do prezydenta apel. 

Wnosił w nim o wycofanie z Senatu wniosku o zgodę na przeprowadzenie wspomnianego głosowania. W swoim liście polityk napisał: "Nakładanie się czasu referendum i czasu wyborczego może szkodzić samej idei "JOW-ów" i to nie tylko wśród przeciwników, ale także sojuszników. Może też destabilizować procesy wyborcze, poczynając od skarg konstytucyjnych, aż po demonstracje." 

Reklama

Skąd takie wątpliwości? O komentarz poprosiliśmy politologa dr. hab. Macieja Drzonka z  Instytutu Politologii i Europeistyki Uniwersytetu Szczecińskiego oraz politologa dr. Łukasza Jakubiaka z Katedry Konstytucjonalizmu i Ustrojów Państwowych Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego.  

"Kiełbasa wyborcza dla zwolenników JOW-ów"

W opinii dr. Drzonka, prezydent zdeprecjonował ideę zmiany systemu wyborczego, zgłaszając projekt w trakcie kampanii wyborczej, między pierwszą a drugą turą wyborów. - Gdyby pan prezydent poczekał do czasu po kampanii, jego inicjatywa byłaby bardziej wiarygodna - podkreślił w rozmowie z Interią politolog. 

Choć - jak zaznaczył ekspert -  "nie wiemy, czy Bronisław Komorowski wygra, czy przegra, prezydentem będzie jeszcze do czasu zakończenia kadencji". W związku z tym mógłby takie działania podjąć po wyborach. - Teraz ta inicjatywa może być interpretowana jako zaoferowanie kiełbasy wyborczej zwolennikom JOW-ów - podkreślił dr Drzonek.

Obiekcje budzi też przewidywany termin referendum: 6 września br. Zdaniem dr. Drzonka to nie jest dobry czas z kilku względów. - Po pierwsze, jest tuż po wakacjach. Latem ludzie nie będą interesować się polityką, a obywatelom - jak zaznaczył politolog - "trzeba wytłumaczyć, o co dokładnie chodzi w jednomandatowych okręgach wyborczych i jaki to będzie miało wpływ na wybory".

Po drugie, jesienią odbędą się wybory parlamentarne. W opinii eksperta referendum z pewnością będzie postrzegane w kontekście tych właśnie wyborów.

Należy także pamiętać, że nawet jeśli we wrześniowym referendum uda się osiągnąć odpowiednią frekwencję, a większość obywateli opowie się za jednomandatowymi okręgami wyborczymi, to nie zostaną one wprowadzone w czasie najbliższych wyborów parlamentarnych. - Nie można zmieniać ordynacji wyborczej w roku wyborczym - podkreśla politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Referendum niezgodne z konstytucją?

Kolejną kwestią są kwestie konstytucyjne. Choć w tej sprawie eksperci nie mówią jednym głosem, zdaniem niektórych, referendum, w którym pada pytanie o JOW-y, może zostać uznane za niekonstytucyjne.

Tak uważa dr Łukasz Jakubiak z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. - Odnoszę się zdecydowanie krytycznie do tego kroku prezydenta Komorowskiego - podkreślił w rozmowie z Interią. 

Jak wyjaśnił, Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej przewiduje, że wybory do Sejmu są wyborami proporcjonalnymi. - Natomiast jednomandatowe okręgi wyborcze oznaczają wprowadzenie systemu większościowego. Głosowanie w referendum mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której przyjmuje się rozwiązanie sprzeczne z konstytucją w jej obecnym kształcie - zaznaczył.

W przekonaniu naukowca z UJ, w pierwszej kolejności należałoby zmienić konstytucję i usunąć przepis o proporcjonalności wyborów. Dopiero po tym można przeprowadzić referendum. 

Chodzi dokładnie o art. 96 Konstytucji RP, ust. 2, który mówi: "Wybory do Sejmu są powszechne, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym." 

- Słowo: "proporcjonalne" wyklucza wprowadzenie systemu jednomandatowych okręgów wyborczych, który jest systemem większościowym - wyjaśnił dr Jakubiak. 

Potrzebujemy więcej czasu

- Platforma Obywatelska, tak jak i PiS, do tej pory tak naprawdę nie była zwolenniczką JOW-ów - zaznaczył dr Drzonek. - Gdyby nie było tego gorącego okresu wyborczego, moim zdaniem, opowiedziałaby się raczej za rozwiązaniem bardziej kompromisowym, np. systemem mieszanym - dodał.

- W kwestii referendum powinniśmy mieć więcej czasu niż te kilka miesięcy dzielących nas od września - podsumował politolog.

Przypomnijmy, że w czwartek odbędzie się ostatnia debata przed drugą turą wyborów prezydenckich. Transmisję z tego decydującego starcia kandydatów do najwyższego urzędu w państwie możecie śledzić także na portalu Interia. Start o godz. 19:35.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne