Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

"Politycy PiS i PO stwarzają atmosferę zagrożenia wojną"

Politycy Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej stwarzają atmosferę zagrożenia wojną i tym samym wciągają kraj w konflikt - powiedział kandydat na prezydenta Janusz Palikot. Jego zdaniem patriotyzm nie oznacza tylko umierania za Polskę, ale życie dla Polski.

"Trzeba wyraźnie powiedzieć: nie ma absolutnie zgody na to, żeby zarówno PiS, jak i PO pchały Polskę do wojny, do jakiegoś konfliktu" - powiedział Palikot na konferencji prasowej w sobotę w Lublinie.

Reklama

Jego zdaniem liderzy tych partii, w tym przedstawiciele polskich władz, stwarzają atmosferę zagrożenia Polski wojną. Przypomniał w tym kontekście, że m.in. marszałek Sejmu Radosław Sikorski zapowiedział szkolenia dla posłów i senatorów na poligonie wojskowym - o czym informowały także zagraniczne media - i że szkoleń takich na wypadek wojny chciała też posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

"Polsce dzisiaj to nie grozi, ale jeśli będziemy w sposób tak niemądry, tak głupi wciągali Polskę w tego typu konflikt, nie mając żadnych, najmniejszych, racjonalnych szans na bezpośrednią konfrontację wojskową, to to nieszczęście możemy oczywiście sprowokować" - powiedział Palikot.

"Tworzeniu atmosfery bliskiej wojny chcę powiedzieć nie. Nigdy więcej wojny" - dodał.

Jego zdaniem politycy nie mogą zapominać, czym naprawdę jest wojna. Przypomniał, że "w tej absurdalnej rzezi jaką była II wojna światowa" zginęły miliony ludzi, a Polska straciła 50 proc. majątku narodowego. Palikot podkreślił, że Warszawa po wojnie została ostatecznie odgruzowana dopiero w 1972 r., a Polska "wciąż się odbudowuje i w sensie ludzkim, i materialnym po tych katastrofalnych stratach".

Palikot zapowiedział, że nie weźmie udziału w "szkoleniach bojowych" dla posłów.

"Jak sobie wyobrażam, że mieliby mnie bronić pani Pawłowicz z panem Niesiołowskim i jeszcze z Ryszardem Kaliszem, no to naprawdę wolę się od razu poddać i niech mnie aresztują i wsadzą do więzienia. To już byłaby groteska" - dodał Palikot.

Zdaniem Palikota polski patriotyzm nie polega tylko na czynie zbrojnym, a "Polski się nie broni tylko ofiarą z krwi, ale broni się właśnie nie dając się zabić i nie dając zniszczyć polskich miast, nie dając obrócić tego wszystkiego w ruinę".

"Będę namawiał każdego, żeby nie ginął za Polskę, tylko żeby żył dla Polski. Żyć dla Polski, budować dla Polski, tworzyć dla Polski, a nie umierać dla Polski. Nie pomniki a fabryki ocalą naszą przyszłość narodową" - mówił.

W ocenie Palikota wielu Polaków zgadza się z tym. "Inaczej niż niektórzy liderzy PO i PiS ludzie nie chcą w Polsce wojny, nie chcą pakowania się w tego typu awanturę i uważają, że patriotyzm nie sprowadza się tylko do tego, żeby zginąć za ojczyznę" - podkreślił.

Palikot powiedział, że poddanie się to nie jest kolaboracja, tylko "sprytne wyczekanie na moment, w którym można będzie odzyskać niepodległość i uchronić, utrzymać zasoby".

"Mówię to nie dlatego, że dzisiaj jest jakieś zagrożenie, ale żeby w debacie na ten temat widać było różne perspektywy, a nie tylko jedną - zbrojną, już nie mówiąc o tym, że zupełnie nieuzasadnioną ze względu na tragiczny stan naszej armii" - zaznaczył.

Na pytanie jak ocenia hasło kampanii Bronisława Komorowskiego "Wybierz zgodę i bezpieczeństwo", Palikot powiedział, że tak jak w kampanii do Parlamentu Europejskiego PO chce "strachem przed wojną zdobyć popularność".

"To przykład cynizmu. Bronisław Komorowski przez te pięć lat niewiele zrobił, żeby Polska była naprawdę bezpieczna, bo nie podjął odpowiednich działań w sprawie wejścia do strefy euro, w sprawie zmiany polityki gospodarczej, głębszej integracji europejskiej, zwiększenia wymiany handlowej z Niemcami. To są prawdziwe składniki bezpieczeństwa" - powiedział Palikot.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje