Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

PO: Niech PKW sprawdzi finansowanie kampanii Andrzeja Dudy

Politycy PO uważają, że PKW powinna zbadać kwestie finansowania kampanii Andrzeja Dudy i jeszcze we wtorek mają zwrócić się w tej sprawie do Komisji. PO ocenia, że doszło do złamania prawa wyborczego przez sztab Dudy i SKOK Stefczyka.

PiS odpowiada, że PO "jest w popłochu i ciągle atakuje Andrzeja Dudę".

Zwrócenie się przez polityków PO do PKW, to pokłosie publikacji "Gazety Wyborczej", która zwróciła uwagę, że w 5. rocznicę katastrofy smoleńskiej "Super Express" ukazał się z czterostronicowym dodatkiem, którego "partnerem", czyli sponsorem, była Kasa Stefczyka; w dodatku tym był też m.in. fragment jednego z wystąpień Dudy.

Reklama

W poniedziałek politycy PO pytali na konferencji prasowej, czy SKOK Stefczyka finansuje kampanię Dudy, PiS zapewniał, że tak nie jest. Z kolei we wtorek na konferencji prasowej politycy PO stwierdzili, że jeśli koszty dodatku do "SE" nie zostały wliczone do finansowania kampanii Dudy, to sprawę powinna zbadać Państwowa Komisja Wyborcza.

Senator PO Łukasz Abgarowicz poinformował, że Platforma jeszcze we wtorek zwróci się do PKW z zawiadomieniem w kwestii sprawdzenia finansowania kampanii kandydata PiS. Jego zdaniem, sztab Dudy i SKOK Stefczyka "z całą pewnością złamali prawo wyborcze". Jak zaznaczył za załamanie przepisów dot. finansowania kampanii wyborczej grozi wysoka grzywna.

Inny polityk PO Mariusz Witczak ocenił, że istnieje podejrzenie "podwójnego finansowania" kampanii Dudy, bo - według niego - w całej sprawie "zachodzi kolizja" z artykułami Kodeksu wyborczego. Podkreślił, że w kodeksie tym są twarde zasady dotyczące finansowania kampanii wyborczych, których - jego zdaniem - sztab Dudy nie przestrzega.

Zastępca rzecznika PiS Krzysztof Łapiński pytany o zarzuty polityków PO powiedział we wtorek PAP, że widać, iż "Platforma jest w popłochu i ciągle atakuje Andrzeja Dudę, co pokazuje, że jest on najpoważniejszym kandydatem, który może pokonać Komorowskiego".

Łapiński zaznaczył, że "Super Express" jest niezależną redakcją. - Nie mamy wpływu na to, jakie publikacje się w tej gazecie ukazują, ani jakich partnerów sobie dobiera. To śmieszne, że politycy Platformy zajmują się takimi sprawami - dodał. - Trudno poważnie traktować zarzuty polityków PO, którzy sami wydrukowali setki billboardów z Bronisławem Komorowskim i zapomnieli podpisać, kto je finansuje. Tym powinna zająć się PKW - stwierdził Łapiński.

W dodatku do "SE" obok tekstu o testamencie polityczno-historycznym Lecha Kaczyńskiego i wspomnienia o Przemysławie Gosiewskim zamieszczono komentarz Andrzeja Sosnowskiego, prezesa SKOK-u Stefczyka stwierdzający, że "dziś, pięć lat po tamtych wydarzeniach, Polacy wciąż czekają na ludzi, którzy poprowadzą nas w kierunku odbudowy silniejszej Polski". W tym samym dodatku opublikowano też obszerny fragment wystąpienia Andrzeja Dudy, wygłoszonego podczas konwencji w lutym br. Tekst opatrzono zdjęciem Dudy z Lechem Kaczyńskim.

W poniedziałkowym komunikacie Kasa Stefczyka podkreśliła, że ze zdumieniem przyjmuje zarzuty PO. Kasa wyjaśniła, że jako partner dodatku do "Super Expressu" nie miała żadnego wpływu na treści w nim zawarte. Według Kasy dodatek został przygotowany przez dziennikarzy pisma i stanowił integralną część wydania gazety. Jak czytamy w komunikacie, wszelkie pytania o treści zawarte w dodatku należy kierować do redakcji.

Krzysztof Lorentz z Państwowej Komisji Wyborczej powiedział we wtorek, że w trakcie kampanii wyborczej, PKW nie jest uprawniona do tego żeby ingerować w kwestie finansowania kampanii poszczególnych komitetów, a jedynie może zapoznać się z treścią zawiadomienia. Jak dodał, wszelkie uprawnienia związane z badaniem finansowania kampanii wyborczych, dotyczą badania sprawozdań finansowych, złożonych przez komitety wyborcze po zakończeniu kampanii.

Kwestie finansowania kampanii wyborczej są określone w Kodeksie wyborczym. Zgodnie z nim kampania przed wyborami prezydenckimi może być finansowana z funduszu wyborczego partii, kredytu bankowego i wpłat obywateli. W Kodeksie zapisano ponadto, że komitetom wyborczym nie wolno przyjmować korzyści majątkowych o charakterze niepieniężnym, z wyjątkiem nieodpłatnego rozpowszechniania plakatów i ulotek wyborczych przez osoby fizyczne oraz pomocy w pracach biurowych udzielanej przez osoby fizyczne. Zabronione jest przeprowadzanie przez komitet wyborczy zbiórek publicznych.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym, karze grzywy od tysiąca do 100 tys. złotych podlega ten, kto pozyskuje korzyści majątkowe na rzecz komitetu wyborczego lub wydatkuje środki finansowe komitetu na cele inne niż związane z wyborami; pozyskuje korzyści majątkowe na rzecz komitetu lub wydatkuje środki finansowe komitetu przed dniem, od którego zezwala na to ustawa oraz pozyskuje korzyści majątkowe na rzecz komitetu wyborczego po dniu wyborów.

Kodeksu wyborczy stanowi też, że kto, w związku z wyborami, udziela komitetowi wyborczemu lub przyjmuje w jego imieniu korzyść majątkową o charakterze niepieniężnym, inną niż nieodpłatne usługi polegające na rozpowszechnianiu plakatów i ulotek wyborczych przez osoby fizyczne oraz pomocy w pracach biurowych udzielanej przez osoby fizyczne, podlega grzywnie od tysiąca do 100 tys. złotych

Zgodnie z przepisami w ciągu trzech miesięcy od dnia wyborów pełnomocnicy finansowi komitetów są zobowiązani do złożenia sprawozdań finansowych PKW, która ma sześć miesięcy na ich zbadanie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje