Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Palikot: Duda powinien zrezygnować

Zdaniem Janusza Palikota kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda powinien zrezygnować ze startu w wyborach. Palikot mówił o tym w poniedziałek na konferencji prasowej w Białymstoku odnosząc się m.in. do wyroku na byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego oraz sprawy SKOK-ów.

Sąd skazał byłego szefa CBA, wiceszefa PiS Mariusza Kamińskiego na trzy lata więzienia i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk za przekroczenie uprawnień szefa CBA przy "aferze gruntowej" w 2007 r.

Reklama

Palikot, który jest kandydatem Twojego Ruchu na prezydenta, ocenił, że to "pierwszy wyrok osądzający IV RP, po ośmiu latach".

"Jeśli ten wyrok połączy się z innymi wydarzeniami, to moim zdaniem nastąpiło takie zjawisko masy krytycznej negatywnych informacji wokół kandydata PiS" - podkreślił Palikot. Zaapelował też do Dudy, "żeby zrezygnował z dalszego prowadzenia kampanii, z kandydowania w wyborach prezydenckich".

"Dlatego, że jeśli kocha Polskę, szanuje polskie instytucje, z szacunkiem odnosi się do urzędu prezydenta - chociażby w jego przypadku przez pamięć o Lechu Kaczyńskim - powinien mieć odwagę, dla takiej przyzwoitości politycznej powiedzieć, że niezależnie od tego, czy się czuje winny, czy nie, że tyle negatywnych zjawisk się nagromadziło wokół jego osoby, że on nie może już prowadzić w sposób wiarygodny tej kampanii. Powinien zaprzestać i wycofać się z tych wyborów prezydenckich" - podkreślił kandydat Twojego Ruchu na prezydenta.

Palikot wskazywał, że te negatywne wydarzenia to m.in. sprawa SKOK-ów, czy ułaskawienia jednego z przedsiębiorców, "osób powiązanych z rodziną Lecha Kaczyńskiego". Według lidera TR, decyzja w tej sprawie zapadła "w sposób wielce niejasny i nieprzejrzysty".

"To są przypadki nadużywania władzy"

Pod koniec lutego "Newsweek" napisał, że Duda uczestniczył w ułaskawieniu wspólnika zięcia L.Kaczyńskiego, biznesmena skazanego za wyłudzenie. Zdaniem tygodnika z Kancelarii Prezydenta później zaginął końcowy wniosek o zastosowanie prawa łaski, który według urzędników miał zostać podpisany przez Dudę - ówczesnego ministra prezydenckiego; Duda potem miał zeznać w prokuraturze, że prezydent Kaczyński w kwestii ułaskawień nie kierował się rekomendacjami urzędników.

"Przypadek Andrzeja Dudy ws. SKOK-ów, zachowanie Andrzeja Dudy ws. ułaskawienia, to są wszystko przypadki nadużywania władzy. W każdej z tych spraw dzięki stanowisku, które Andrzej Duda zajmował i pozycji Lecha Kaczyńskiego, próbowano wykorzystać władzę do zatuszowania jakiś spraw, albo do wymuszenia wyroków korzystnych dla tego środowiska politycznego" - podkreślił Palikot.

Piątkowa "Gazeta Wyborcza" opisała, jak powstawał wniosek do TK w sprawie ustawy o SKOK-ach, który w 2009 roku złożył prezydent Lech Kaczyński, a nadzorował jego ówczesny prawnik, a obecny kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda. Według "GW", chodziło o to, by Kasy nie podlegały realnej kontroli Komisji Nadzoru Finansowego, jak przewidywała uchwalona ustawa.

Palikota dodał, że do tego "dochodzi trzeci czynnik" - wyrok ws. Mariusza Kamińskiego.

"Rodzi się dosyć uzasadniona obawa, że środowisko PiS, które wystawiło Andrzeja Dudę, jako kandydata na prezydenta, i on sam, ma skłonność do nadużywania władzy. W związku z tym, tego typu osoba nie może kandydować na urząd prezydenta" - argumentował Palikot.

Zarzucił ponadto Dudzie, że podaje nieprawdziwe informacje dotyczące skutków ewentualnego wprowadzenia euro w Polsce. Podał przykłady cen różnych podstawowych produktów spożywczych w Warszawie i Berlinie przy dzisiejszym kursie euro (4,09).

Wynika z nich, że niektóre produkty są droższe, inne tańsze w Polsce i w Niemczech. Palikot przekonywał, że o cenach nie decyduje kurs euro, a gospodarka. Według niego informacje przedstawiane przez Dudę ws. euro są "bałamutnymi opiniami", które straszą Polaków.

Pierwsza taka konferencja w historii

Palikot uważa, że wprowadzenie euro w Polsce oznaczałoby wzrost bezpieczeństwa kraju - większy niż wydatki na zbrojenie - gdyż potencjalny atak Rosji na Polskę byłby atakiem na całą strefę euro.

Zwrócił też uwagę, że "po raz pierwszy w historii polskiej polityki", jego konferencja prasowa z Białegostoku była transmitowana na żywo na Twitterze.

Wykorzystano do tego aplikację na smartfona. "Pozwala ona na Twitterze, na żywo pokazywać całą konferencję. Tak, że w ten sposób debiutujemy technologicznie w Polsce" - podkreślił Palikot. Jak dodał, najprawdopodobniej ten sposób "będzie przebojem w kampanii prezydenckiej w USA".

Według polityka, pozwala to na oglądanie spotkań z każdego miejsca, gdzie nie ma dziennikarzy tradycyjnych mediów. Na pytanie, czy chodzi o "wykończenie dziennikarzy" Palikot odparł: "Nie, chcemy mieć większe możliwości, nie tylko z Państwa współpracą, ale także właśnie transmitowania też czasem tam, gdzie dziennikarzy nie ma".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje