Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Mastalerek: Komorowski przegrał, bo zajmował się tylko Dudą

Kiedy niewygodne pytanie dostaje Bronisław Komorowski, to jest lament sztabu, że to PiS-owcy. Andrzej Duda na swoich wiecach wita się ze zwolennikami innych kontrkandydatów i dziękuje im, że przyszli - mówi w Kontrwywiadzie radia RMF FM rzecznik PiS Marcin Mastalerek. PiS przysyła swoich ludzi na spacery prezydenta? - Bzdura - odpowiada gość RMF FM. Absolutny przypadek, że działacz PiS-u się pojawia? - Oczywiście, że tak - dodaje rzecznik PiS.

Konrad Piasecki: Jak pani Bogusława trafiła z konwencji PiS na spacer prezydenta, panie pośle?

Marcin Mastalerek: Nie była na konwencji PiS.

Są zdjęcia Joachima Brudzińskiego na jego stronie internetowej - pani Bogusia, Jarosław Kaczyński, konwencja PiS-u.

- Ta konwencja była w 2007 roku.

Ale była. To dlaczego pan mówi, że nie było jej na konwencji PiS-u?

- Wcześniej PO przeprowadziła panią Bogusię na listy wspólne Prawa i Sprawiedliwości w 2002.

To nie jest takie pewne, kto ją tam wprowadził, bo obie partie mówią: to ta druga.

Reklama

- Tak wiele zmieniło się w ostatnich latach w polityce, że nie ma co o tym rozmawiać.

Trochę jest, dlatego że to jest kluczowy wasz argument, że Bronisław Komorowski nie radzi sobie podczas tych swoich spacerów, że jak spotyka kogoś, to nie za bardzo wie, co z tym zrobić, ale jeśli są to osoby podstawiane przez PiS, to trochę zmienia to sytuację - nie uważa pan?

- Po pierwsze to nie są osoby podstawiane przez PiS, my mamy 20 tys. członków, kilkadziesiąt tysięcy bardzo zaangażowanych sympatyków i naprawdę nie trzeba kogoś podstawiać, żeby ktoś zadał pytanie.

W sprawie młodych ludzi, którzy biegają za Bronisławem Komorowskim to uwierzę, ale że pani na wózku inwalidzkim ze Szczecina przyjechała specjalnie na to, żeby spotkać się na spacerze z Bronisławem Komorowskim? Wiedziała, gdzie on będzie szedł? Nie trzyma się to kupy.

- Mnie bardzo boli jedno, że prezydent po swojej kompromitacji, bo to była kompromitująca wypowiedź, że otoczenie prezydenta dziś po prostu w taki sposób traktuje osoby niepełnosprawną. To naprawdę nie ma żadnego znaczenia panie redaktorze, kto zadaje pytanie. Czy to ma znaczenie, czy pan by zadał pytanie mnie, czy może słuchacze? Gdyby pan odczytał - bo pan przecież w internetowej wersji rozmowy odczytuje pytania słuchaczy - jeżeli ja źle odpowiem, skompromituję się tutaj u pana w programie, na pytanie które zadał słuchacz, a potem będę mówił: nie, to na pewno był zwolennik Platformy...

To dwa wyjaśnienia - pan mówi, że Bronisław Komorowski się skompromitował - czym? Odpowiedzią na pytania pani Bogusi?

- Widział pan te odpowiedzi.

Widziałem, że ją zaprosił do Pałacu Prezydenckiego.

- A widział pan tę suflerkę, która mówiła co zrobić?

Każdy ma swoich suflerów. Bronisław Komorowski ma swoich, Andrzej Duda ma swoich. Cóż w tym takiego strasznego?

- Ja, jeżeli odpowiem na jakieś niewygodne pytanie, albo powiem: nie, ja nie odpowiem, bo ten, który zadał to pytanie, to pewnie był jakiś zwolennik Platformy, to ja nie będę odpowiadał. Czy odpowiada się dziennikarzowi, czy odpowiada się politykowi, czy odpowiada się obywatelowi - to nie ma naprawdę żadnego znaczenia. Ważne jest to, co się odpowiada, a nie kto pyta.

Uporządkujmy fakty - przysyłacie swoich ludzi na spacery prezydenta, wy ich tam podsyłacie? Taki jest zarzut sztabu Bronisława Komorowskiego.

- To jest kompletna bzdura.

Mam uwierzyć, że to jest absolutny przypadek, że wasz działacz, człowiek, który kandydował z PiS-u, pojawia się na spacerze prezydenta?

- Oczywiście, że tak. Wczoraj to powiedział w programie.

Pani, która była na konwencji PiS-u pojawia się na spacerze prezydenta - też przypadek.

- Ale to jest pani, którą Platforma Obywatelska przyprowadziła na listy PO-PiS.

Platforma twierdzi, że nie pamięta, czy to ona przyprowadziła, czy po prostu się zjawiła na listach PO-PiS.

- Ale my pamiętamy.

Bo dla was to dzisiaj wygodne.

- Ale nie ma znaczenia, kto pyta, ważne, jaka jest odpowiedź.

I tu bym się z panem zgodził, gdyby nie to, że Prawo i Sprawiedliwość przez pięć godzin walczyło o to, jacy dziennikarze mają prowadzić debatę prezydentów, czyli jednak to, kto zadaje pytania ma jakieś znaczenie.

- Przypomnę tylko jedno - na wiece Andrzeja Dudy przychodzili zwolennicy kontrkandydatów. Wie pan, co wtedy Andrzej Duda robił? Na przykład w Tomaszowie Mazowieckim.

Ale też posłowie Platformy Obywatelskiej wygwizdywali go - tak jak wasi działacze?

- Podszedł do tych zwolenników innego kontrkandydata, przywitał się, zamienił kilka słów, a potem ze sceny podziękował im, że przyszli. I to jest różnica - kiedy niewygodne pytanie dostaje Bronisław Komorowski, to zaraz jest lament jego sztabu, że to PiS-owcy. A Andrzej Duda wita się ze zwolennikami innych kontrkandydatów i mówi: cieszę się, że przyszliście. To jest duża różnica.

44 do 40 dla Andrzeja Dudy w sondażu dla "Faktów" wprawia pana w euforię?

- Sondaże tak się skompromitowały, że na miejscu pracowni sondażowych wstydziłbym się jakiekolwiek publikować.

Po co pan tak mówi - wy też robiliście sondaże na własny użytek i wam też nie wychodziło, że Andrzej Duda wygra I turę.

- Ale ktoś przecież robi te sondaże. To nie my robiliśmy, tylko pracownie.

Ale też jakieś sondaże były.

- Ja w grudniu tutaj w programie u pana powiedziałem, że Andrzej Duda wygra wybory i pan się wtedy ze mnie śmiał i patrzył jak na wariata. I wygrał.

Andrzej Duda mówił nawet, że w I turze dostanie 51 proc.

- No nie udało się.

Rozumiem, że to jest programowy optymizm.

- Nie udało się, walczyliśmy, chcieliśmy rozstrzygnąć te wybory w pierwszej turze. Gdyby była debata, gdyby pan prezydent raczył przyjść na debatę, to może by się udało.

Nie boi się pan, że te dobre sondaże Dudy mogą trochę obudzić uśpionych wyborców Komorowskiego?

- My robimy swoje od początku. Od grudnia. Wielokrotnie o tym mówiliśmy. Patrzymy przed siebie, nie rozglądamy się na boki. Wie pan, dlaczego przegrał Bronisław Komorowski? Bo Bronisław Komorowski przez tę całą kampanię zajmował się tylko Andrzejem Dudą, mówił tylko o Andrzeju Dudzie. A Andrzej Duda mówił o Polsce.

Przesadza pan.

- I wie pan, co jeszcze zaszkodziło Bronisławowi Komorowskiemu? Te podłe spoty wypuszczone w końcówce kampanii. Te ataki. Przejechali się na tym. Zaatakowali brutalnie i zostali za to ukarani. I ja się cieszę, że znowu atakują. Bo to jest dla nich zły prognostyk.

Panie pośle, pańska partia i jej kandydat jesteście za obligatoryjnym referendum przy milionie podpisów.

- Jeżeli ktoś zbierze milion podpisów - tak.

I oceniacie, że trzy miliony głosów na Pawła Kukiza to były w dużej mierze głosy za jednomandatowymi okręgami wyborczymi?

- Tak.

I jak senatorowie PiS-u w tej sytuacji głosują za referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych w komisjach senackich?

- Będzie to głosowanie i wtedy poinformujemy, jak głosujemy.

To głosowanie już było. Wczoraj. Jak senatorowie PiS-u zagłosowali?

- My jesteśmy za tym...

Ale jak posłowie PiS-u zagłosowali podczas posiedzenia komisji?

- My jesteśmy za tym, żeby takie referenda - jeżeli zbierze się milion podpisów - odbywały się.

Kukiz dostał trzy miliony głosów. On jest ucieleśnieniem mitu i marzenia o jednomandatowych okręgach wyborczych. I jak PiS się zachowuje w Senacie w tej sytuacji?

- Pan, panie redaktorze, pamięta, co mówił pan prezydent Komorowski 3 maja? Że ci, którzy chcą zmieniać konstytucję to polityczni frustraci. Teraz, dzień po przegranych wyborach, co powiedział? Że chce zmienić konstytucję, że chce referendum. A co powiedzieli konstytucjonaliści? Czy to jest przewidywalny prezydent?

Pan nie odpowiada opowiadając o tym, co robi Bronisław Komorowski. A ja pytam, co robią senatorowie PiS-u w Senacie?

- My jesteśmy za tym, żeby jeżeli jest milion podpisów, to odbywało się referendum i to jest oczywiste.

No właśnie. To jak senatorowie PiS-u mogą głosować przeciwko temu referendum?

- Panie redaktorze, trzeba działać przewidywalnie. Prezydent jest całkowicie nieprzewidywalny.

Ale co byście zrobili, gdyby był ten milion podpisów za jednomandatowymi okręgami wyborczymi, za referendum w tej sprawie? On by przyszedł do Sejmu, trzeba by było zrobić referendum, nie byłoby wyjścia, a dzisiaj głosujecie przeciw referendum.

- To jest zupełnie inna sytuacja.

Nie, nie jest zupełnie inna.

- No jest inna, bo jeżeli prezydent bez...

Jeśli 3 miliony głosuje na Kukiza, domagając się jednomandatowych okręgów, to nie jest inna sytuacja.

- Jeżeli pan prezydent dzień po przegranych wyborach, bez konsultacji, bez żadnych ekspertyz przedkłada, to jest sytuacja...

No jaka?

- No jak, no - to jest normalna sytuacja?

To źle, że chce zrobić referendum?

- To jest całkowicie niewiarygodne.

Wy jesteście entuzjastami referendów, a jak ktoś chce zrobić referendum to niedobrze.

- Panie redaktorze, to jest kpina, przecież pan to dobrze wie.

Ja też nie jestem zwolennikiem tego referendum, ale ja też jestem przeciwnikiem obligatoryjnego referendum, bo widzę, że są takie sytuacje, kiedy nie da się zrobić referendum, bo ono jest zbyt skomplikowane konstytucyjnie, prawnie i nie wiadomo, co zrobić z jego wynikami, a wy jesteście za. Po czym senatorowie PiS-u głosują przeciw.

- My jesteśmy za, ale wtedy, kiedy po pierwsze będzie milion podpisów, a po drugie nie będzie to na użytek kampanii wyborczej. Bronisław Komorowski jest całkowicie niewiarygodny. Ja powiem inaczej, panie redaktorze...

Na użytek kampanii wyborczej Andrzej Duda mówi, że chce obligatoryjnego referendum.

- Nie, to było dużo przed kampanią. Jest to w programie Prawa i Sprawiedliwości.

Tak, ale Andrzej Duda zgłosił ten pomysł przed I turą. Przypomniał ten pomysł.

- Pan Bronisław, pan prezydent Komorowski, jest w stanie po przegranych wyborach powiedzieć wszystko i obiecać wszystko wszystkim. Ja bym traktował te obietnice po przegranych wyborach jako obietnice, które po prostu nie istnieją. To wszystko, co dzisiaj mówi Bronisław Komorowski tak naprawdę nie istnieje - on powie wszystko.

To na koniec pytanie od jednego z pamiętliwych słuchaczy. Gdzie jest pozew, który zapowiadał pan przeciwko Ewie Kopacz?

- Muszę zapytać prawników.

Ale to pan zapowiadał w styczniu, 22 stycznia - będzie pozew przeciwko Ewie Kopacz za jej wypowiedzi na temat Dudy i wysłania wojsk na Ukrainę.

- Tak, to było skandaliczne.

Jest maj, połowa maja. Cztery miesiące minęły - gdzie jest ten pozew?

- To były skandaliczne wypowiedzi. Muszę się zapytać prawników, którzy to przygotowują.

Czyli zapowiedzieć pozew pan potrafi, a wiedzieć, czy ten pozew został złożony, już pan nie wie?


- Byliśmy tak zajęci kampanią wyborczą. Mówiłem - patrzyliśmy na...

To jest element kampanii wyborczej.

- Właśnie nie. Dla nas to nie był element kampanii wyborczej. Dla nas kampania wyborcza, to przekonywanie Polaków i nie patrzyliśmy...

Ale został złożony ten pozew czy nie?

- Muszę to sprawdzić.


Konrad Piasecki




RMF FM

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy