Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Kandydaci na prezydenta zabierają głos ws. in vitro

Bronisław Komorowski i Andrzej Duda w poniedziałek w czasie trwającej kampanii przed wyborami prezydenckimi wypowiadali się na temat in vitro. Komorowski ocenił, że potrzebne jest ustawowe uporządkowanie tej kwestii. Andrzej Duda nie jest zwolennikiem takich metod, ale rozumie małżonków, którzy nie mogą mieć dzieci.

Kandydaci odnosili się do kwestii in vitro na dzień przed tym, gdy przepisami mającymi uregulować tę procedurę zająć ma się rząd.

Ubiegający się o reelekcję prezydent Komorowski, tuż przed wyjazdem na spotkania z wyborcami na Mazowszu podkreślił, że opowiada się za życiem, a metoda in vitro uporządkowana w sensie prawnym to jest opowiedzenie się za życiem, za szansą na posiadanie dzieci. W jego ocenie uporządkowanie prawne metody in vitro jest "czymś absolutnie koniecznym".

Prezydent mówił, że dzisiaj nie ma całościowych regulacji i ma to charakter "wolnej amerykanki". - Dobrze, że zapadły decyzje o finansowaniu pomocy (...) w stosowaniu metody in vitro dla małżeństw, które marzą o dziecku, a z różnych powodów nie mogą mieć dziecka, tak aby bariera finansowa nie stanowiła tutaj istotnej przeszkody - powiedział Komorowski.

Reklama

Dodał, że w tej kwestii zajmuje jednoznaczne i konsekwentne stanowisko od czasu wygranych przez niego prawyborów w Platformie Obywatelskiej. Komorowski został kandydatem PO na prezydenta w wyniku przeprowadzonych wewnątrz partii prawyborów w 2010 r.

Duda "generalnie" nie jest zwolennikiem in vitro

O in vitro pytano też kandydata PiS. Duda zaznaczył, że "generalnie" nie jest "zwolennikiem tego typu metod". - One są metodami sztucznymi, a wszelka sztuczność nie ma nic wspólnego z naturą - ocenił.

- Niemniej rozumiem tych rodziców, małżonków, którzy z różnych przyczyn dzieci mieć nie mogą, powtarzam - nie mogą, na skutek różnych zakłóceń, natomiast bardzo tego pragną i szukają wszelkich możliwych rozwiązań po to, żeby jakoś poradzić sobie z tym niezwykle trudnym dla nich problemem - mówił Duda.

Dopytywany, jaką formę ustawy regulującej in vitro by podpisał jako prezydent, Duda stwierdził, że temat in vitro "jest specyficzny". - Tak jak wiele podobnych tematów dotyczących kwestii budzących emocje w społeczeństwie także ten temat jest jak zwykle - bo to nie pierwszy raz - wyciągany w trudnym czasie dla PO, po to, by skierować emocje publiczne na boczne tory - powiedział kandydat PiS.

Ponadto zaapelował do Komorowskiego o stawienie się do debaty przed pierwszą turą wyborów. Dodał, że powinna być ona pokazana przez wszystkie ogólnopolskie telewizje. - Polacy chcą debaty. Merytoryczna rozmowa na temat tego, czego dzisiaj potrzebują nasi rodacy, jak powinna rozwijać się Polska, jaki jest dzisiaj jej stan, jest czymś całkowicie naturalnym w demokracji - przekonywał Duda.

Korwin rzucił wyzwanie Dudzie

Z kolei kandydat na prezydenta Janusz Korwin-Mikke rzucił w poniedziałek "wyzwanie" do debaty telewizyjnej Andrzejowi Dudzie. Zrobił to, by - jak mówił na konferencji prasowej -  "pokazać, kto jest prawicą, a kto jest lewicą, która udaje prawicę".

Sztab Korwin-Mikkego poinformował, że jako pierwszy złożył w PKW podpisy z poparciem pod jego kandydaturą. Według sztabu pod nazwiskiem lidera partii KORWiN podpisało się ponad 200 tys. osób.

Dowiedz się więcej na temat: Kandydaci na prezydenta o in vitro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje