Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Debata prezydencka. Spór o wrak tupolewa

Kandydat PiS Andrzej Duda zarzucił podczas czwartkowej debaty w TVN, TVN24 i TVN BiŚ, że rządzący nie zdołali sprowadzić do Polski wraku Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Bronisław Komorowski powiedział, że w sprawie katastrofy smoleńskiej PiS, także Duda, "sieją zamęt".

Duda podkreślił, że zwrot wraku to "kwestia zabiegu polskiej dyplomacji o to, byśmy tę naszą własność, a także podstawowe dowody w tej sprawie, otrzymali z powrotem". "Polska dyplomacja musi się zmienić, tak jak i Polska powinna się zmienić, bo dzisiaj bardzo potrzebuje zmiany. My powinniśmy prowadzić aktywną politykę, także w przestrzeni międzynarodowej, i również o tę sprawę zabiegać" - zaznaczył Duda.

Mówiąc o przyczynach katastrofy smoleńskiej, kandydat PiS powiedział, że na tę sprawę patrzy jako prawnik. "Dla mnie podstawową sprawą jest zbadanie dowodów: tych głównych dowodów w Polsce nie ma. Jeżeli mamy, to jakieś kopie - badania nie zostały dokładnie wykonane, bo przecież dowód spoczywa cały czas na lotnisku smoleńskim" - powiedział. Podkreślił też, że zna opinie ekspertów, które mówią, że potrzebne są fachowe, eksperckie badania laboratoryjne. "I to trzeba zrobić; dopóki tego nie będzie, trudno mówić o jakiejkolwiek przyczynie i trudno mówić o wyjaśnieniu sprawy" - podkreślił Duda.

Reklama

Przekonywał, że Polska powinna zabiegać w tej kwestii o wsparcie na arenie międzynarodowej. "To wstyd, że polskie państwo, w takiej sytuacji działa w taki sposób. I za to odpowiedzialna jest władza, która jest cały czas od 2010 roku. Ja przypomnę, że od 2010 roku prezydentem jest Bronisław Komorowski, a cały czas w Polsce rządzi jego partia" - dodał kandydat PiS.

Komorowski mówił, że w sprawie katastrofy smoleńskiej "można albo siać zamieszanie i wątpliwości, albo starać się te wątpliwości wyjaśnić". Według niego, od tego jest niezależna od rządu i od wszelkiej władzy prokuratura, aby to ona rozstrzygała kwestie, jakie dowody są niezbędne i jakie wyciąga z nich wnioski". "Jeżeli można zawsze kwestionować prokuraturę, sędziego - pan jest prawnikiem, więc pan powinien wiedzieć, że to właśnie prokuratura powinna to zadanie wykonać, a nie pan, sugerując że był zamach" - powiedział prezydent.

"Na jakiej podstawie, jeśli pan mówi: "nie ma dowodów", pana formacja polityczna okrzyknęła to, że był zamach, wybuch, że była mgła, że zamordowano i że jeszcze za to odpowiada państwo polskie?" - pytał. Jego zdaniem, te oskarżenia pod adresem państwa polskiego to "sposób na sianie zamętu". "I co zrobić? Według mnie poczekać na ostateczny werdykt, także w zakresie odpowiedzialności za katastrofę smoleńską. Wszelkie pochopnie wyciągane wnioski są według mnie podyktowane chęcią rozgrywki politycznej. Tak to było od 2010 roku" - zaznaczył Komorowski.

"Źródłem tego nieszczęścia, polityzacji żałoby jest PiS, także i pan poseł Andrzej Duda, bo przecież pan publicznie nam mówił o zdradzie prezydenta, o zamachu, o wybuchu i o innych rzeczach, na co pan dowodu nie ma żadnego. To jest to sianie zamętu w Polsce" - ocenił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje