Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Andrzej Duda: Mniej mówić, więcej robić

Prezydent elekt Andrzej Duda udzielił wywiadu stacji Polsat News. Zwycięzca wyborów prezydenckich mówił m.in. o zmianach, jakie zamierza przeprowadzić, polityce zagranicznej, katastrofie smoleńskiej i o tym, czy czuje się liderem Prawa i Sprawiedliwości.

Zapytany o pilne projekty, którymi zamierza zająć się po przejęciu władzy od Bronisława Komorowskiego, co nastąpi 6 sierpnia, Andrzej Duda odparł:

"To konkretne zmiany, o których mówiłem w trakcie kampanii: podwyższenie kwoty wolnej od podatku co najmniej do ośmiu tysięcy złotych i obniżenie wieku emerytalnego. Chodzi o propozycję łączenia wieku z długością okresu składkowego. Takie rozwiązanie przyjęto w Niemczech, jak widać model taki działa. (...) Nie wykluczam, że do pracy weźmiemy się przed sierpniem, żeby w sierpniu pozostały już tylko ostatnie prace nad projektem. Ludzie na to czekają" - oświadczył.

Reklama

Andrzej Duda podkreślił, że zamierza prowadzić prezydenturę otwartą. Wykorzystać polskie zasoby i włączyć do życia publicznego liczne środowiska. Dodał, że zamierza lepiej wykorzystać potencjał polskiej nauki.

Duda apeluje o spokojną dyskusję ws. Smoleńska

Sporo miejsca w trakcie rozmowy poświęcono katastrofie smoleńskiej, która mocno podzieliła polskie społeczeństwo na dwa obozy. Czy prezydent elekt ma pomysł na to, żeby katastrofa nie dzieliła więcej, tylko połączyła Polaków?

"Bardzo bym chciał żebyśmy wreszcie przeszli z poziomu dyskusji nt. śledztwa na rzeczywiste działania. Mniej mówić, więcej robić. Wrażenie, nie tylko moje, jest takie, że temat Smoleńska stanowi iskierkę, wzniecaną żeby doszło do zamieszania, eksplozji nastrojów społecznych. To mi się nie podoba. Jako prawnik chciałbym też, żeby wszystkie możliwe dowody znalazły się w Polsce, chciałbym ekspertyz. Niech to odbywa się w atmosferze spokoju, dyskusji, a nie wzajemnego oskarżania" - zaapelował prezydent elekt.

Andrzej Duda dodał, że dowodów wyjaśniających przyczyny katastrofy należy szukać wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe.

Prezydent elekt był również pytany o politykę zagraniczną i stosunki z Niemcami. "Chciałbym żebyśmy mieli stosunki partnerskie - z poszanowaniem wzajemnych interesów. Niemcy są naszym ogromnym partnerem: gospodarczym i politycznym.  Mamy prawo pilnować naszych interesów i ich bronić. Realizacja interesów na drodze dyplomacji, bez huku fajerwerków - tak chciałbym, żeby ta polityka wyglądała" - zaznaczył.

"Nie uważam się za lidera"

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że ewentualnego kandydata na premiera, jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra jesienne wybory parlamentarne, wskaże Andrzej Duda, czyli najważniejszy człowiek w państwie.

"Przyjąłem te słowa z uśmiechem. Nie uważam się za lidera. Mam pełnić urząd prezydenta RP godnie i najlepiej jak potrafię, tak jak obiecałem rodakom. Zrobię wszystko, żeby reprezentować ich interesy, natomiast zobaczymy, co się będzie działo jesienią na rynku politycznym" - powiedział Andrzej Duda.

Na zakończenie prezydent elekt zdradził nazwisko swojego kolejnego współpracownika. Zostanie nim Adam Kwiatkowski. "To mój przyjaciel jeszcze z czasów pracy w Kancelarii Prezydenta. Młody człowiek. Chciałbym, żeby w mojej Kancelarii pracowało jak najwięcej młodych polityków. Uważam, że taka jest wola wyborców, którzy zagłosowali na młodego prezydenta" - wyjaśnił Andrzej Duda.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje