Reklama

Reklama

Wybory prezydenckie 2015

Adam Jarubas nie chce wojny polsko-polskiej

Ubiegający się o urząd prezydenta Adam Jarubas powiedział w czwartek w Toruniu, że jest zwolennikiem Polski normalnej, bez podziałów na Polskę "realną i nierealną". "Proponuję wyzwolenie się z okowów wojny polsko-polskiej i dyskusję o normalności" - podkreślił.

"Widać, że różnymi elementami programu wyborczego sztabowcy próbują grać, rysując jakieś umowne podziały na Polskę realną i nierealną. Ja proponuję Polskę normalną, Polskę bez podziałów. Dzisiaj jako kandydat ruchu ludowego mówię stanowcze +nie+ dla tego jałowego, bezproduktywnego konfliktu pomiędzy PO i PiS. Proponuję wyzwolenie się z tych okowów wojny polsko-polskiej i dyskusję o normalności" - podkreślił Jarubas na konferencji prasowej.

Reklama

Zapowiedział, że w sobotę na konwencji programowej w Opocznie przedstawi propozycje dotyczące wspierania rodziny oraz wspierania dzietności polskich rodzin. "Zaproponuję cały blok dotyczący polskiej demografii. Jednym z elementów jest wsparcie polskiej rodziny. Dużo w tym obszarze już zostało uczynione, chociażby została podniesiona kwota odliczenia na trzecie dziecko. Generalnie chcę w tym obszarze zaproponować rozwiązania, które doprowadzą do tego, że rodziny z trójką i więcej dzieci w ogóle nie powinny płacić podatku dochodowego" - podkreślił.

Jarubas odniósł się też do kwestii wprowadzenia w Polsce euro. Jego zdaniem obecnie nie ma warunków zastąpienia złotego euro. "Po prostu nie jesteśmy do tego przygotowani. Złoty jest najlepszą odpowiedzią na wspieranie konkurencyjności polskiej gospodarki. Samo dochodzenie do kryteriów wstąpienia (do strefy euro) jest już dobre, ale dzisiaj nie mogę wskazać żadnej perspektywy. Nie jest to moment na wstępowanie w takich warunkach do strefy euro, bo tak naprawdę nie wiemy do jakiej strefy mamy wstępować - bez Grecji czy z Grecją. Sama strefa musi się uzdrowić na dzisiaj. Mówię stanowcze nie, bo w takich warunkach nie ma przestrzeni i możliwości" - podkreślił.

Kandydat PSL przekonywał, że największe ugrupowania, PO i PiS próbują straszyć euro, jedni jego wprowadzeniem, a drudzy - niewprowadzeniem.

Jarubas, który złożył w PKW listy z ok. 500 tys. podpisów poparcia pod jego kandydaturą podkreślił, że taka liczba podpisów służy budowaniu morale kampanijnego.

"Dla mnie te 500 tys. to już jest 5 proc., które jest dobrym fundamentem, na którego podstawie chcę budować dobre kilkunastoprocentowe, dwucyfrowe poparcie. Wierzę, że jest to możliwie. Ale oczywiście tak, jak nie liczba podpisów, tak i sondaże nie zdecydują kogo wybiorą Polacy. Najważniejsze są głosy 10 i 24 maja. Przede wszystkim róbmy wszystko, żeby nie zniechęcić Polaków do uczestnictwa w wyborach. Mam wrażenie, że ta polaryzacja i ta nieustanna wojna nie służy takiemu budowaniu zaufania do polityki w ogóle" - podkreślił.

W czasie czwartkowej wizyty w regionie kujawsko-pomorskim Jarubas spotkał się z wyborcami w Kowalu i Przysieku k. Torunia, rozmawiał z kierownictwem samorządu wojewódzkiego i prezydentem Torunia. Złożył też kwiaty pod pomnikiem Jana Pawła II w Toruniu i pod krzyżem upamiętniającym śmierć ks. Jerzego Popiełuszki we Włocławku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama