Reklama

Reklama

​Senat dla opozycji, czyli czworo (nie)zależnych

W wyborach do Senatu Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 48 mandatów, a tyle samo łącznie nowi senatorowie Koalicji Obywatelskiej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Języczkiem u wagi jest więc czworo posłów niezależnych.

Dlaczego mówi się, że opozycja przejęła Senat, skoro ma dokładnie tyle samo mandatów, co Prawo i Sprawiedliwość? Kluczem są senatorowie niezależni.

Od dziś w Senacie będzie dziewięć głośnych nazwisk. Należy się bowiem spodziewać, że pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a Koalicją Obywatelską nie będzie żadnych przepływów. Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, to czy senatorowie opozycji wybrani w ramach tzw. paktu senackiego utrzymają zobowiązania i będą należeć do szerokiej opozycji. Wydaje się, że tak, ale warto przypomnieć ich nazwiska.

Reklama

PSL w ramach tych wyborów zdobył trzy mandaty senatorskie. To Jan Filip Libicki, Ryszard Bober i Michał Kamiński. Mandaty dla Lewicy zdobyli z kolei Wojciech Konieczny i Gabriela Morawska-Stanecka.

Najważniejsze są jednak mandaty, które otrzymali senatorowie niezależni. W okręgu nr 100 był to Stanisław Gawłowski, w okręgu nr 22 Wadim Tyszkiewicz, w okręgu nr 24 Krzysztof Kwiatkowski, a w okręgu nr 86 Lidia Staroń.

Kim są więc tzw. senatorowie niezależni i czy faktycznie są niezależni?

Stanisław Gawłowski to wieloletni sekretarz Platformy Obywatelskiej, były wiceminister środowiska. Nie ma wątpliwości, że w przyszłej kadencji bliżej będzie mu do opozycji.

Wadim Tyszkiewicz to z kolei prezydent Nowej Soli od 2002 roku. Niemal zawsze startował z poparciem Platformy Obywatelskiej. W 2015 roku zaangażował się w działalność Nowoczesnej. Zdecydowanie więc bliżej mu do opozycji.

Krzysztof Kwiatkowski to z kolei wieloletni poseł Platformy Obywatelskiej, nawet minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, a ostatnio szef Najwyższej Izby Kontroli. W tych wyborach startował z własnego komitetu, ale opozycja nie wystawiła mu kontrkandydata. Bliżej mu do opozycji.

Lidia Staroń kiedyś należała do PO, ale w kończącej się kadencji Senatu zdecydowanie bliżej było jej do Prawa i Sprawiedliwości. Należy się więc spodziewać, że będzie głosować tak, jak senatorowie PiS.

Krótko mówiąc, "niezależność" senatorów jest jedynie niezależnością na papierze. Przy tak obsadzonym Senacie, na tę chwilę, opozycja dysponuje 51 mandatami, a PiS 49.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy