Reklama

Reklama

Włodzimierz Czarzasty: Platforma nie chce walczyć z PiS

- Jeśli PiS na cztery następne lata przejmie władzę, skala arogancji będzie niesłychana - uważa szef SLD Włodzimierz Czarzasty. W jego opinii, PO "nie chce już walczyć z PiS". - Nie można czekać na władzę, trzeba tę władzę zdobywać, by zatrzymać rozkład demokracji w Polsce - zaznacza.

W minionym tygodniu liderzy SLD, Wiosny i Lewicy Razem Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń i Adrian Zandberg potwierdzili zamiar budowy bloku pod szyldem "Lewica" przed jesiennymi wyborami do Sejmu i Senatu. W sobotę, decyzją Rady Naczelnej, do koalicji przystąpiła Polska Partia Socjalistyczna. Czarzasty, pytany w radiu TOK FM o postępy w budowaniu szerokiej koalicji lewicowej poinformował, że w środę miał "bardzo dobre rozmowy" z Unią Pracy, Strajkiem Kobiet, Inicjatywą Feministyczną, Kongresem Świeckości i z "osobami indywidualnymi", w tym z liderem stowarzyszenia Wolne Miasto Warszaw Janem Śpiewakiem. "Chcemy iść bardzo szeroko" - podkreślił lider SLD.

Reklama

Pytany o obecne relacje z Platformą Obywatelską, czy SLD jest z PO "w konflikcie" polityk podkreślił, że do końca wierzył w projekt Koalicji Europejskiej, był wobec niego lojalny i uznał Grzegorza Schetynę za jej lidera.

"Obawiam się, że spotka nas to w więzieniu"

Czarzasty ocenił, że Platforma Obywatelska przyjęła taką "filozofię myślenia", która zakłada, że "za 2 lata, albo za dwa i pół roku okaże się, że nie ma środków finansowych na zobowiązania socjalne wobec obywatelek i obywateli w Polsce, wzrosną ceny, budżet się załamie i PiS upadnie pod własnym ciężarem". Zdaniem lidera SLD, Platforma liczy na to, że wtedy "przejmie władzę z rąk ludu i będzie rządziła". Podkreślił, że nie zgadza się z taką filozofią.

"Nawet jak się doczekamy (upadku PiS), to obawiam się że - Grzegorza Schetynę i mnie - spotka nas to w więzieniu. Bo uważam, że w momencie, kiedy PiS na cztery następne lata przejmie władzę, skala arogancji będzie niesłychana. I nie można czekać na władzę, tylko po to, żeby sobie porządzić. Trzeba tę władzę zdobywać po to, żeby zatrzymać rozkład demokracji w Polsce - mówię o konstytucji i praworządności" - podkreślił.

Czarzasty odniósł się do wypowiedzi Schetyny, który zapowiedział, że będzie walczył, aby mieć "więcej chociaż o pół procent od 38 proc." "Jakbym był szefem największej partii opozycyjnej w Polsce, to bym powiedział: 'walczę o zwycięstwo'", a nie o 38,5 proc. Bo PiS, jak będzie miał 45 proc., będzie miał większość konstytucyjną" - zaznaczył. Według szefa Sojuszu Platformie "nie chce się walczyć z PiS".

W czwartek pierwsza rozmowa o listach

Pytany o kształtowanie się list wyborczych Lewicy oraz o tzw. jedynki, Czarzasty poinformował, że w czwartek odbędzie się na ten temat "pierwsza rozmowa". "Ale to nie będzie zamykająca rozmowa, dlatego że do końca przyszłego tygodnia zapraszamy partnerów" - zauważył.

Pytany, "kto będzie w Warszawie konkurował z Kaczyńskim i Schetyną", odparł, że jest kilka pytań, na które Lewica powinna odpowiedzieć do końca przyszłego tygodnia. "Musimy ustalić formę startu. W tej sprawie spotykamy się w piątek z kilkoma profesorami. Nie będę mówił z jakimi, chociaż znanymi i lewicującymi" - powiedział polityk.

Dodał, że Lewica musi też "podjąć decyzję w sprawie startu lidera Wiosny europosła Roberta Biedronia". Pytany, czy by chciał, aby startował on w jesiennych wyborach odparł: "Ja? To jest jego decyzja, i my musimy, to znaczy on musi podjąć decyzję".

Zapowiedział, że rozmowy o tym zaplanowano "na cały dzień" w piątek i zapewnił, że "będzie decyzja". Czarzasty podkreślił, że Wiosna jest teraz w koalicji. "Jeżeli mamy koalicję, to to, co będzie robił Robert Biedroń, Włodzimierz Czarzasty, czy Adrian Zandberg, czy Marcelina Zawisza, to już zależy od wszystkich nas, bo to jest nasze dobro wspólne" - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje