Reklama

Reklama

Stanisław Gawłowski w RMF FM: Pamiętniki więzienne? Nie wyjdą przed wyborami

"Pamiętniki więzienne? Nie wyjdą przed wyborami. Ale to prawda, to byłaby poczytna książka. Zarobiłbym sporo pieniędzy" - mówił Poranny gość RMF FM Stanisław Gawłowski. Poseł i wieloletni działacz Platformy Obywatelskiej startuje do Senatu jako kandydat niezależny.

Robert Mazurek, RMF FM: Czy jeszcze przed wyborami wyjdą pamiętniki więzienne, o których pan mówił?

Stanisław Gawłowski: - Nie wyjdą.

A szkoda, bo adwokat mówił, że to będzie bardzo poczytna książka i byłoby bardzo ciekawie.

- To prawda, to byłaby bardzo poczytna książka, zarobiłbym pewnie sporo pieniędzy, ale jest tam bardzo dużo własnych emocji, które zostawię sobie kiedyś na emeryturę, by podzielić się nimi z Polakami.

Zarobiłby pan na adwokatów. A tak a propos, ilu ma pan adwokatów?

Reklama

- Trzech.

Jak na niewinnego człowieka to sporo.

- Jak mam do czynienia z państwem PiS i aparatem całego państwa to nadzwyczaj mało.

Dobrze, to zakończmy może ten wątek pańskich przebojów z wymiarem sprawiedliwości...

- Z państwem PiS.

Prokuratura przedstawiła panu siedem zarzutów, w tym cztery korupcyjne. Prawda?

- Tak.

Zarzucają panu przyjęcie łapówek o wartości ponad 700 tysięcy oraz inne przestępstwa - m.in. plagiat doktoratu.

- Jeżeli to jest quiz, to odpowiadam "tak", na podstawie pomówień trzech działaczy...

Grozi panu nawet 15 lat więzienia.

- Nie wiem, ile mi grozi.

W zeszłym roku przebywał pan trzy miesiące w areszcie, a decydowały o tym cztery różne składy sędziowskie, uznając, że jest duże prawdopodobieństwo popełnienia mataczenia.

- Nieprawda.

Prawda.

- Nieprawda. Dwa.

Dwa składy sędziowskie? Nie. Przecież była jeszcze apelacja.

- Pierwszy raz... Z nominacji ziobrowych sędziowie dwa razy zdecydowali o tym. Tak, prawda...

Nie, sam pan wspominał o tym, że był pan zdumiony jak to sędziowie - jak to był pan łaskaw powiedzieć - "z nominacji ziobrowych" pana właśnie z tego aresztu po trzech miesiącach wyciągnęli.

- Akurat nie ci, nie z nominacji ziobrowych. Z nominacji ziobrowych mnie wsadzili.

Różne składy sędziowskie zdecydowały o tym i naprawdę nie jest to prawda, co pan opowiada o nominacjach ziobrowych...

- Dwa. Po antenie ustalimy.

Dobrze, ale chciałem, żeby nasi słuchacze się dowiedzieli. To ustalmy jeszcze jedno: co panu się zarzuca? Nowy zarzut, jaki doszedł, oprócz tzw. afery melioracyjnej, to w sprawie statku, koszarki o pięknej nazwie "Ewa". Otóż teściowie pańskiego pasierba - bo to jest bardzo ważna figura - rzekomo mieli kupić ten statek za 15 tysięcy złotych od spółki Skarbu Państwa wtedy, kiedy pan był wiceministrem. Gdyby ta spółka, gdyby Skarb Państwa sprzedał to na wolnym rynku, to mógł zarobić 80 tysięcy zł, a gdyby to sprzedał na złom, to zarobiłby 50 tysięcy złotych.

- Skarb Państwa próbował to sprzedać przez dwa lata. I nikt nie chciał tego kupić.

Panie pośle, proszę mi powiedzieć, jakim cudem bezrobotny Piotr K. i pani Halina, jego żona, pielęgniarka - czyli teściowie pańskiego pasierba - kupili sobie statek-hotel? Na co im to było?

- Zejdźmy na ziemię. Po pierwsze, nie bezrobotny.

Był wtedy bezrobotny.

- To jest nieprawda.

To jest prawda. Apeluję, żeby pan się nie mijał z prawdą.

- A ja apeluję, żeby pan nie powtarzał bredni pisowskich.

To nie są brednie pisowskie. To są fakty.

- Nie, to są brednie pisowskie. Człowiek całe życie uczciwie i ciężko pracuje, oprócz tego ma emeryturę.

I z tego wszystkiego kupił sobie statek oraz kupił sobie apartament w Chorwacji? Ten, który prokuratura twierdzi, że dostał to pan.

- To, co twierdzi pisowska prokuratura, nijak się ma z rzeczywistością.

Sądy na tej podstawie wsadziły pana do aresztu.

- Sędziowie nominowani przez Ziobrę.

Nieprawda.

- Prawda, panie redaktorze. Ustalamy fakty, a dopiero potem, jak pan chce o tym rozmawiać, to naprawdę chętnie, ale najpierw fakty.

Dobrze, ustalmy...

- W Polsce tak się porobiło przez ostatnie lata, że prokuratura chętnie czepia się polityków opozycji, ja jestem jaskrawym przykładem, a jednocześnie bardzo mocno broni polityków PiS - z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Jest mi nie tyle przykro, tylko to są fakty. Jednocześnie obrzuca się błotem ludzi niewinnych, którzy uczciwie i ciężko całe życie pracowali. Ja akurat tych ludzi będę bronił - siebie nie muszę, ale tych ludzi będę bronił.

Panie pośle, proszę się nie denerwować. Ja mam jedno pytanie: pan twierdzi, że to ciężko, uczciwie pracujący ludzie kupili pańskiemu pasierbowi mieszkanie - apartament w Chorwacji.

- Ja nic nie twierdzę.

Tylko tak się dziwnie złożyło, że akt własności tego apartamentu nie był w posiadaniu ani tychże państwa, czyli teściów, ani pasierba, tylko leży u pana w domu. Mało tego, ani oni, ani ich rodzina, ani pasierb nigdy nie byli w Chorwacji.

- To też jest nieprawda.

Wie pan co, pan zaprzecza sam sobie.

- Nie.

To pan powiedział w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej", który miałem niewątpliwy zaszczyt z panem przeprowadzać, że to prawda. Niech się pan zdecyduje, który Gawłowski mówi prawdę.

- Teściowie nie byli. Pasierb był wielokrotnie w Chorwacji. W pokoju pasierba, w moim domu, w którym mieszkał przez całe życie, znajdują się dokumenty do dzisiaj - jego firmy, jego działalności gospodarczej i znajdują się inne dokumenty, które są z nim związane. Wszystkie dokumenty tam trzyma. Tylko dlatego, że ma trójkę dzieci, małe mieszkanie, a dokumenty, które są dla niego ważne trzyma w swoim pokoju. Czy to jest grzech?

Nie. Naturalnie, każdy może sobie trzymać dokumenty gdzie chce, mogą mu bezrobotni kupować mieszkania w Chorwacji.

- Pan powtarza rzeczy nieprawdziwe. Nie wolno obrażać ludzi, którzy ciężko całe życie pracują.

Kto kogo obraża?

- Pan, mówiąc o kimś...

Czy ja obrażam kogoś, mówiąc, że ktoś nie miał pracy?

- Słowo bezrobotny rzeczywiście nie jest obraźliwe, ale ten człowiek całe życie ciężko pracuje. Ja mogę nawet panu powiedzieć gdzie.

To się pan powinien zastanowić takim razie, czy było fair, panie pośle, wciągać  go w pańskie historie.

- To nie ja go wciągnąłem, to prokuratura go wciągnęła.

Sądy uwierzyły w wersję taką, że to jest pana ustawa.

- Na podstawie pomówień działaczy PiS.

Proszę mi powiedzieć jeszcze jedno. W aferze melioracyjnej, to była  pierwsza, od której zaczęły się pańskie kłopoty z śladem. I to nie z "pisowskimi" prokuratorami, bo zaczęto się nią interesować w roku 2013, wtedy kiedy pan był ministrem, a kiedy Ziobrę  ścigano, a nie on ścigał. Otóż w roku jeszcze 2013 rozpoczęto śledztwo w sprawie afery melioracyjnej. W tej chwili prawie 100 osób jest w niej  podejrzewanych, 23 osoby już się przyznały  albo całkowicie, albo częściowo do zarzutów, i obciążają pana.

- Znowu się pan mija z faktami.

Nie proszę pana.

- Nie może pan tak radykalnie mylić się z faktami.

Pan wybaczy, panie pośle. Ja rozumiem, że ma pan prawo mówić nieprawdę we własnej obronie, ale ja to sprawdziłem.

- To będzie pan musiał sprawdzić jeszcze raz, jak jest pan rzetelnym dziennikarzem, i będzie pan musiał powiedzieć "myliłem się w tej sprawie".

Ma pan 30 sekund na przekonanie naszych słuchaczy do tego, że myliłem się nie tylko ja. Myliły się sądy wielokrotnie, myli się prokuratura i mylą się wszyscy ci, którzy zeznają, że pan dokonał plagiatu doktoratu, że ma pan cztery zarzuty korupcyjne i trzy inne. Tu jest kamera, 30 sekund, czas start. Proszę ludzi przekonać, że jest pan niewinny.

- Na podstawie pomówień trzech osób związanych z PiS, które stoją pod ciężkimi oskarżeniami w 2016 roku. Już po objęciu władzy przez PiS wszczęto postępowanie, które zakończyło się na tym etapie, że prokuratura i prokuratorzy awansowani przez Ziobrę, postanowili postawić mi oskarżenie o różnego rodzaju czyny, których nie popełniłem.

Dobrze. Panie pośle, wstydzi się pana PO? No nie jest pan oficjalnie kandydatem do Senatu PO.

- Nie wstydzi się mnie PO, to jest moja samodzielna decyzja, chciałem startować sam, z własnego komitetu, bo chcę...

Ale pan ciągle jest członkiem PO, prawda? 

- Tak, jestem.

I nawet we władzach.

- Chcę poddać się weryfikacji wyborców, a nie prokurator Ziobro będzie decydował o tym, kto w Polsce ma prawo kandydować do parlamentu. 

Panie pośle, pan był najdłużej pełniącym władzę we wszystkich rządach PO w latach 2007-2015. Przez cały czas był pan wiceministrem. A teraz na stronie PO jest co prawda pańskie nazwisko, ale zdjęcie zdjęli. No jak to tak?

- Nie wiem, może szukają nowego.

Szukają nowego zdjęcia. 

- Nie mam pojęcia, wie pan, niech pan mnie o to nie pyta.

Na RMF24.pl i na Interii.pl porozmawiamy jeszcze o tym, jak panu będzie się prowadziło kampanię z zarzutami prokuratorskimi, jak ma pan zamiar być może pełnić mandat zza krat. O tym wszystkim...

- To już jest świństwo, panie redaktorze.

Jakie świństwo?

- To "zza krat".

Przecież pan już tam był.

- Uczciwy sąd na podstawie pomówień nie skazuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama