Reklama

Reklama

Sławomir Nitras w RMF: Nie ogłaszałem, że prezes NIK złożył rezygnację

"Zadałem pytanie. Nie ogłaszałem, że Marian Banaś (prezes NIK – przyp.red) złożył rezygnację" - twierdzi gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM Sławomir Nitras. "Uważam, że źródło z którego miałem informacje, jest wiarygodne" - przekonuje.

Marcin Zaborski: Dzień dobry, jesteśmy rzeczywiście: Sławomir Nitras i Marcin Zaborski na miejscu, dzień dobry.

- Sławomir Nitras: Dzień dobry.

Czy największy klub w Senacie powinien mieć prawo obsadzenia fotela marszałka Senatu?

- Większość senacka powinna mieć takie prawo. Polskie prawo to wprost reguluje. Jest większość.

Bo największym klubem będzie, na to wychodzi, klub Prawa i Sprawiedliwości.

- Ale liczy się większość, to jakby zadał pan pytanie: "czy największy klub w parlamencie ma prawo mieć premiera?". Jak ma większość, to ma premiera, ale jak dwa mniejsze kluby są razem większe niż jeden największy, to one mają większość.

Reklama

A opozycja będzie miała wspólny klub w Senacie, czy będą osobne kluby i koła senackie?

- Ale, jak rozumiem pana pytanie, to opozycja ma być w Senacie nie opozycją tylko większością.

Ta opozycja ogólnie rozumiana, bo wiadomo, że rządzić będzie Prawo i Sprawiedliwość.

- Musimy się pewnych rzeczy nauczyć. W polskim systemie to się zdarzyło pierwszy raz, ale w wielu systemach na świecie takie sytuacje mają miejsce, że w dwóch izbach są inne większości.

Koalicja Obywatelska ma 43 senatorów, PSL trzech, Lewica dwóch i są jeszcze 4 niezależni. Będziecie razem w klubie senackim?

- Nie wiem, szczerze mówiąc. To musi być decyzja, przede wszystkim, senatorów i partii. Mogę sobie wyobrazić sytuację, że to będzie jeden klub, ale mogę sobie też wyobrazić sytuację... Myślę, że raczej nie. Jeśli są nasi koledzy, członkowie na przykład Platformy, to oni będą chcieli być, bo proszę pamiętać, że mamy wspólny klub parlamentarny: senacko-sejmowy, myślę, że oni będą chcieli być w naszym klubie i myślę, że ludzie na przykład z Lewicy będą woleli być w klubie swoim, Lewicy. Ale będziemy współpracować. 

Marszałek Senatu musi być z Koalicji Obywatelskiej?

- Zadaje mi pan pytanie, na które odpowiedzieć mogę tylko: w tym układzie - wydaje mi się, że tak. Dlatego, że stanowimy większość w tej izbie, a z kolei Koalicja Obywatelska jest największa.

Nie jesteście większością w tej izbie, panie pośle. Macie 43 osoby, to nie jest większość.

- Pan mówi o Koalicji Obywatelskiej. A ja mówię, że szliśmy do wyborów wspólnie, jako komitet szerszy niż Koalicja Obywatelska, bo zgłaszaliśmy wspólnie kandydatów i w tym sensie mamy większość 51, ale Koalicja Obywatelska jest największym komitetem w ramach większości.

Tylko że politycy PSL-u na przykład, w ramach większości mówią, że nie zamierzają się poddawać dyktatowi Grzegorza Schetyny.

- Ja to rozumiem. Natomiast myślę, że na końcu jest tak, że my wszyscy mamy świadomość jednej rzeczy, to jest w tym wszystkim najważniejsze: że Polacy, głosując na wspólnych kandydatów, nie tylko kandydatów PSL, bo proszę pamiętać, że ci kandydaci PSL-u byli poparci też przez wyborców Koalicji Obywatelskiej, oni oczekują od nas jednej rzeczy, że na końcu to wszystko będzie odpowiedzialne. Bo oni głosowali na nas po to, żebyśmy mieli większość przeciwko PIS-owi i musimy się porozumieć.

Myśląc o odpowiedzialności, dopuszcza pan taką myśl, że Koalicja Obywatelska ustępuje na przykład PSL-owi w wyborze marszałka Senatu?

- Wydaje mi się, że to teoretycznie mogłoby się zdarzyć, ale, przyzna pan, że jeżeli ktoś ma czterdziestu kilku a ktoś ma trzech, to raczej powinien być to ten większy podmiot. Ale powiem tak: musimy być tak odpowiedzialni, żeby tej sprawy nie popsuć. Myślę, że wybraliśmy 51 mądrych ludzi, którzy mają większość i na nich spoczywa ogromna odpowiedzialność, żeby osobiste ambicje nie były ważniejsze niż całość tego projektu, bo on jest bardzo ważny dla Polski.

A propos liczb. Rzeczywiście, macie 51 miejsc w Senacie, jeśli chodzi o całą opozycję, a pamięta pan może...

- Nie opozycję, większość senacką.

A pamięta pan, jaki plan dla was - dla opozycji dotychczasowej - nakreślił Grzegorz Schetyna w marcu kiedy mówił o tym pomyśle: "jeden kandydat opozycji w jednym okręgu senatorskim", o jakiej liczbie senatorów mówił?

- Nie, nie pamiętam.

To panu przypomnę i państwu także. W "Kulturze liberalnej"  w wywiadzie mówił tak: "dziś, według naszych wyliczeń, można w takiej formule można zdobyć między" - uwaga - "76 a 82 mandaty". Nie macie takiego wyniku.

- Nie pamiętam tego, myślę że to była bardzo optymistyczna prognoza.

Ale taka była Grzegorza Schetyny prognoza.

- No dobrze, ale to, że ktoś chce osiągnąć 80, a mu się nie uda, bo osiąga tylko 50, to trzeba mieć ambitne cele, stawiać sobie. On stawiał ambitne cele.

I myśli pan, że to jest sukces?

- Ja nie wiem, czy pan dobrze zrozumiał Grzegorza Schetynę. Czy jemu przypadkiem nie chodziło o to, że w 80 kilku przypadkach jesteśmy w stanie uzyskać porozumienie w senackich okręgach.

"Dziś według naszych wyliczeń można w takiej formule ZDOBYĆ"...

- No tak.

"Między 76 a 82 mandaty" - nie ustalić kandydatów, ale zdobyć mandaty. Panie pośle, dobrze chyba rozumiem co mówił Grzegorz Schetyna.

- Ma pan do Schetyny pretensje, że chciał zdobyć 80, a zdobył tylko 51? Daj nam Panie Boże takie problemy. Chciałbym żebyśmy w Sejmie mieli 231.

No to idźmy dalej. Jest połowa lipca, Grzegorz Schetyna mówi o celu Koalicji Obywatelskiej na wybory sejmowe, w TVN24 i mówi tak: "Ja, jako szef PO i osoba, która współtworzyła i współtworzy Koalicję Obywatelską - moim celem jest 40-45 proc. w tych wyborach i jestem przekonany, że mamy ogromną szansę żeby to zrobić".

- Z kiedy jest ten cytat?

Lipiec.

- Wie pan, a ja panu powiem - ma pan prawo mieć do Schetyny pretensje.

45, ani 40 to nie jest 27.

- Ale ma pan prawo mieć do Schetyny pretensje.

Ja nie mam, to nie jest moja sprawa.

- A ja panu powiem, do kogo ja mam największy żal dzisiaj. Ja mam największy żal do tych, bo Schetyna był obrońcą Koalicji Europejskiej, był obrońcą tego, że powinniśmy iść razem. Ja chciałbym dzisiaj zapytać wszystkich tych mądralińskich w maju - na przykład pana Sawickiego, którzy mówili, że najlepszą formułą pójścia do wyborów, jest pójść 3 osobnymi blokami.

Panie pośle, ale 45 proc. to nie jest czas Koalicji Europejskiej.

- Zgoda.

To jest moment, kiedy Koalicja Obywatelska idzie bez PSL-u i bez Lewicy, i on mówi "40-45 proc. możemy zdobyć".

- Pan ma pretensje do Schetyny, że chciał zdobyć 45 proc. Ja nie mam pretensji, że chciał. Mogę mieć pretensje, że nie zdobył, a nie, że miał takie plany. Natomiast chcę powtórzyć panu i wszystkim, którzy nas słuchają - gdybyśmy poszli koalicją szerszą zdobyliśmy 8 mln głosów, milion prawie więcej niż PiS. Gdybyśmy poszli szerszą koalicją, PiS na pewno nie miałby większości, a może my byśmy mieli samodzielną większość.

A złapał się pan za głowę widząc wynik wyborczy Grzegorza Schetyny?

- Pięć mandatów większości uzyskał PiS, naprawdę było blisko, żeby oni nie mieli większości i tego mi najbardziej szkoda.

Złapał się pan za głowę widząc ile głosów zebrał Grzegorz Schetyna?

- Nie, bo widziałem we Wrocławiu wynik Koalicji Obywatelskiej i to był wynik dobry.


To nie jest żaden sygnał? 67 tys. głosów zdobywa przewodniczący Platformy Obywatelskiej, a Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS-u ponad 91 tys. 25 tys. głosów różnicy. Różnica jest też taka, że z jednej strony mamy lidera największej partii opozycyjnej, a z drugiej strony panią poseł, która nie była ani wicepremierem, ani ministrem, ani przewodniczącą partii.

- Z drugiej strony, proszę pana, ja mam Małgorzatę Kidawę-Błońską, która zdobywa 400 tys. głosów i pana Kaczyńskiego, który ma 200 tys. głosów. I co?

I to jest usprawiedliwienie Grzegorza Schetyny?

- Nie, oczywiście nie jest.

No to proszę wybaczyć.

- Ja nie słyszę tej debaty, nie słyszę tej dyskusji. Chce panu powiedzieć tak, my jesteśmy pierwsze dni po wyborach, ja jestem zbyt długo już parlamentarzystą i politykiem, by próbować w takich sprawach poddawać się jakimś emocjom, to są za poważne sprawy, potrzeba spokoju.

Bogdan Zdrojewski, który mówi, że "to był nokaut", we Wrocławiu, poddaje się emocjom? Wasz człowiek w Senacie?

- Nie znam tej wypowiedzi.

No tak powiedział: "to jest nokaut".

- Wie pan, tak się nie robi, jeżeli ktoś chce być poważnie traktowany w polityce, to takie sprawy załatwia się wewnątrz, a nie robi się przykrość. Wie pan, generalnie, pracuje pan w rozgłośni radiowej, o koledze z rozgłośni na pewno nie powiedziałby pan publicznie nic złego, prawda?

To a propos odpowiedzialności..

- Ale zgadza się pan?

Króciutko, bo się nam czas w tej części kończy.

- Ja uważam, że tak się nie życzy nikomu

Ogłaszał pan dzisiaj w Sejmie, że prezes Najwyżej Izby Kontroli złożył rezygnację na ręce marszałek Sejmu.

- Nie ogłaszałem tylko zadawałem pytania.

No jednak mówił pan, że ma pan informacje, z wiarygodnego źródła.

- Tak jest.

Miał pan z wiarygodnego źródła?

- Tak, tak jest.

Wciąż pan uważa, że to było wiarygodne źródło?

- Uważam, że było wiarygodne. To jest to samo źródło, z którego miałem informacje dotyczące lotów pana Kuchcińskiego, dlatego wierzę w to źródło.

I wierzy pan, że taka rezygnacja wpłynęła do pani marszałek?

- Mam w tej chwili poważne wątpliwości, tylko zaznaczam...

Bo pani marszałek to zdementowała.

- Tak, wiem. Zadałem pytanie pani marszałek, a nie stwierdzałem fakty, zadałem pytanie publicznie, zadałem na Twitterze, zadałem pytanie z mównicy sejmowej, uzyskałem odpowiedz i mam w tej chwili wątpliwości, bo źródło uważam za bardzo poważne, a sprawę uważam za jeszcze poważniejszą, bo uważam ze pan Banaś powinien złożyć rezygnację, ale...

Poważne pytania i ,mam nadzieję, poważne odpowiedzi, już za chwilę.

- Moją rolą jest szukać moją rolą jest sprawdzać, a nie wierzyć pani marszałek we wszystko co mówi, po co zostało zwołane to posiedzenie Sejmu?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje