Reklama

Reklama

Schetyna o reformie emerytalnej PO: To był błąd

- Jeśli pada pytanie o wiek emerytalny, o słynne 67 lat, to przyznajemy: to był błąd, można to było przeprowadzić na zasadzie dobrowolności i zachęt, a nie przymusu - powiedział lider PO Grzegorz Schetyna podczas trwającego w Warszawie Forum Programowego Koalicji Obywatelskiej.

Od piątku w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie odbywa się dwudniowe Forum Programowe Koalicji Obywatelskiej (PO, Nowoczesnej, Inicjatywy Polska), na którym odbędą się 53 panele dyskusyjne.

Reklama

Schetyna powiedział uczestnikom Forum, że chce rozmawiać ze wszystkimi - zarówno z ekspertami, jak i z pracownikami fizycznymi. Jak podkreślał, już kiedyś z rozmów inteligentów z robotnikami "wynikło coś wielkiego" - ruch Solidarności, a później - wolna Polska. 

"To jest nasze najlepsze dziedzictwo, chcemy z niego czerpać" - podkreślił.

"Nie wolno nam skupiać się na tym, co nas dzieli, jesteśmy różni, to żadne odkrycie, ale są sprawy, które nas łączą i muszą łączyć, które są ważne i o które warto wzajemnie walczyć" - powiedział. Jak dodał, "Polska to przede wszystkim wolność".

Mówił, że do tego, by w polityce pojawiły się przyzwoitość i bezinteresowność, potrzebna jest rozmowa. "Rozmowa to dobry początek wszystkiego" - powiedział Schetyna. 

"Czas partyjnych gier się skończył"

"Nigdy nie zgodzę się na wprowadzenie do naszej koalicji polityki transakcyjnej. Jeśli dla kogoś różnica między Koalicją Obywatelską, a partią rządzącą dzisiaj polega tylko na tym, ile od kogo można dostać więcej stołków, to nie mamy o czym rozmawiać. Jeżeli ktoś rozumuje jedynie na zasadzie, kto da więcej, to do nas nie pasuje" - podkreślił Schetyna podczas Forum Programowego Koalicji Obywatelskiej.

"Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć tu i teraz - lekcję, która wynika z historii radnego Wojciecha Kałuży mamy już naprawdę odrobioną. Mówię to do wszystkich, którzy po stronie opozycji chcą iść śladami Jacka Saryusza-Wolskiego czy Jarosława Gowina. Droga wolna. Mówię bardzo szczerze i wprost i tego samego oczekuję od was" - dodał szef PO.

"Czas partyjnych gier się skończył, przed nami wielki bój o wolną Polskę. Każdy z nas musi zastanowić się, co może z siebie dać, a nie co wziąć. Dziękuję tym wszystkim, którzy to rozumieją" - mówił Schetyna.

Schetyna przyznaje się do błędu

"Jest w nas już wielka siła, a będzie nas tylko więcej. Proponujemy zupełnie inną politykę. Musi być ona oparta na stałym dialogu i szczerości. To nas musi odróżniać od obecnej, dzisiejszych władzy. Nawet jeśli ma to oznaczać przyznanie się do błędu" - podkreślił lider PO.

"Dlatego, jeśli pada pytanie o wiek emerytalny, o słynne 67 lat, to przyznajemy - to był błąd. Można to było przeprowadzić na zasadzie dobrowolności i zachęt, a nie przymusu" - oświadczył Schetyna.

"Do wyborów idziemy jako Kolacja Obywatelska"

"Bierzemy sobie do serca każdy pomysł, każdą potrzebę. Chcemy pochylać się nad każdą ludzką krzywdą. Tak samo szczerze i bez ogródek odpowiadamy na pytania, a pytań jest wiele. Jednym z zadawanych najczęściej, także dzisiaj, jest pytanie dotyczące przyszłości koalicji i formuły, w jakiej zamierzamy wystartować w wyborach" - oświadczył lider PO.

"Jesteśmy już po rozmowach z partiami, ruchami społecznymi, niezależnymi autorytetami. Słyszymy, jak ludzie podczas naszego objazdu Polski mówią jednym głosem, że chcą zjednoczonej opozycji i mają absolutną rację" - kontynuował Schetyna.

Jak podkreślił, nie można dzisiaj powiedzieć ponad 5 mln ludzi, którzy oddali głos na Koalicję Europejską: rozejdźcie się, trzeba się podzielić. "To jest absurd". "Oczywiste jest przecież, że lepiej budować od 38,5 procent niż od zera. To truizm. Dlatego do wyborów idziemy jako Kolacja Obywatelska, prawdziwie obywatelska" - mówił.

Jak zaznaczył, to nie będzie koalicja tylko partii, "ani zlepek politycznych interesów". "Czas partyjnych gier już minął, przyszedł zupełnie inny czas. A na szali jest wszystko. Prawo musi pokonać bezprawie, prawda - kłamstwo, miłość - nienawiść i agresję, a rozsądek - szaleństwo" - mówił lider PO.

Podkreślił, że by wykonać to zadanie, "potrzebna jest każda para rąk". "W Koalicji Obywatelskiej znajdzie się miejsce dla konserwatystów i lewicy, dla wierzących i niewierzących, dla ludzi z miast i wsi, bo przepustką do Koalicji Obywatelskiej jest tylko przyzwoitość i zdrowy rozsądek" - podkreślił Schetyna.

"Absolutnie chore ceny w sklepach"

Schetyna stwierdził, że jednym z pytań, które słyszy od wyborców, jest "skąd obecna władza wzięła pieniądze?". "Ludzie się dziwią, mówią: 'tak widzimy, że oni przede wszystkim biorą do własnej kieszeni pełnymi garściami, ale się dzielą, dają też ludziom. Ale przecież szastają na lewo i prawo, wydaje się, że to worek bez dna'. To ważne pytanie i wymaga odpowiedzi" - mówił lider PO.     

Polityk przekonywał, że "te pieniądze (które ma PiS - PAP) to podwyżki dla nauczycieli, które nie nastąpiły; to podwyżki, których nie dostały pielęgniarki, policja, cała sfera budżetowa". "To są wasze pieniądze, których nie dostaliście, a powinniście byli dostać" - podkreślił Schetyna.    

Mówił także, że "to są podatki, które nie pozwalają rosnąć płacom, mimo że jest świetna koniunktura". "Zarobki powinny szybować wysoko w górę. Jeśli zastanawiasz się Polko, Polaku, skąd PiS bierze pieniądze, to spójrz na swój pasek z wypłatą. Te pieniądze powinny tam być, a ich tam nie ma" - powiedział.    

Polityk ocenił, że na tę sytuację wpływają także "absolutnie chore ceny w sklepach", co prowadzi do tego, że - jak mówił - z programu "500 plus blisko połowę zjada drożyzna". "To już zrobiło się 300 plus, a ile zostanie do końca roku?" - pytał.     

Schetyna mówił też, że "te pieniądze to niewybudowane żłobki i przedszkola, stojące budowy dróg i zatrzymane inwestycje". "Musimy znowu przyzwyczajać się do widoku chaszczy porastających rozgrzebane inwestycje. To są pieniądze, które nie trafiły do służby zdrowia, a więc pacjenci umierający na SOR-ach i w kolejkach do specjalistów. To brak pielęgniarek, salowych, to wyjeżdżający za granicę lekarze" - powiedział.  

Lider PO podkreślił, że chce "wyraźnie powiedzieć, że programy socjalne, w tym 500 plus, są potrzebne". "Powtórzę po raz kolejny - nic co dane, nie będzie odebrane" - oświadczył. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje