Reklama

Reklama

Radosław Fogiel: Szanujemy opinię PKW, czekamy na rozstrzygnięcie SN

Szanujemy krytyczną opinię PKW nt. naszego protestu wyborczego, czekamy z dużym spokojem na orzeczenie Sądu Najwyższego, nie ma żadnych podstaw, abyśmy wycofywali złożone protesty - powiedział w czwartek zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel. Do sprawy odniósł się także rzecznik rządu Piotr Müller, który podkreślił, że PiS uszanuje każdą decyzję SN w tym zakresie.

Szef PKW Wiesław Kozielewicz poinformował w czwartek, że Państwowa Komisja Wyborcza negatywnie zaopiniowała w czwartek jeden z protestów wyborczych PiS i wnosi o pozostawienie go bez dalszego biegu. Opinia dotyczy protestu ws senackiego okręgu nr 75.

Reklama

"To jest opinia PKW, z którą zapoznaliśmy się z zainteresowaniem, szanujemy ją, czekamy na rozstrzygnięcie SN" - powiedział dziennikarzom w Sejmie zastępca rzecznika PiS.

Fogiel dopytywany, czy PiS po opinii PKW nie wycofa wniesionych protestów wyborczych, stwierdził, że zgodnie z procedurą PKW, tak jak prokurator generalny, jest uczestnikiem postępowania ws. protestów wyborczych i może składać opinie, ale zasadność protestów rozstrzyga SN.

"Nie ma żadnych podstaw do tego, żebyśmy wycofywali protesty, czekamy z dużym spokojem na orzeczenie SN i przyjmiemy je takie, jakie ono będzie" - powiedział Fogiel.

Przyznał, że w jednym z protestów PiS powołał się na niewłaściwy artykuł, czyli odnoszący się do wyborów do Sejmu, a nie do Senatu, ale - jak stwierdził - to jest "oczywista omyłka pisarska, która już została sprostowana".

Müller: Uszanujemy każdą decyzję Sądu Najwyższego

Rzecznik rządu, pytany o tę opinię przez dziennikarzy w Sejmie, podkreślił, że to do władzy sądowniczej należy rozstrzygnięcie, czy protest PiS był zasadny, czy nie.

"Każda partia polityczna, czy kandydat ma prawo do złożenia protestu wyborczego. Jeżeli sąd uzna, że będzie to zasadne, to będzie to zasadne, jeżeli nie, to po prostu skorzystaliśmy ze swojego prawa. Tak samo, jak z odwołaniem się od decyzji administracyjnej, od decyzji stypendialnej, przyjęciu na studia, już z mojej byłej branży, wiele różnych możliwości jest jeżeli chodzi o procesy odwoławcze. Natomiast każdą decyzję Sądu Najwyższego w tym zakresie uszanujemy" - oświadczył Müller, który w przeszłości był wiceministrem nauki i szkolnictwa wyższego.

Rzecznik rządu podkreślił, że PiS za przesłankę do złożenia protestu uznał dużą liczbę głosów nieważnych.

Müller zwracał uwagę, że "zdarzały się przypadki", m.in. w których komisja źle wpisała dane do protokołu wyborczego. "Takie rzeczy po prostu się zdarzają, z tego prawa korzystamy, jeżeli okaże się, że wszystko było w porządku, temat będzie po prostu zamknięty" - dodał.

Na uwagę, że w swoich wnioskach PiS nie przedstawił konkretnych zarzutów wskazujących, które przepisy Kodeksu wyborczego i w jaki sposób zostały naruszone albo jakie przestępstwo przeciwko wyborom zostało popełnione, Müller odpowiedział: "jeżeli sąd zdecyduje, że takich argumentów w samym pozwie nie wskazaliśmy i uzna, że (protest) był niezasadny, to po prostu to uszanujemy".

Opinia PKW

Szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak poinformowała dziennikarzy, że opiniowany w czwartek protest dotyczył okręgu nr 75 w wyborach do Senatu.

To jeden z okręgów w woj. śląskim - mandat senatorski zdobyła tu wiceprezeska partii Wiosna Gabriela Morawska-Stanecka (KW SLD). Zagłosowały na nią 64 172 osoby, a na kandydata PiS Czesława Ryszkę 61 823 wyborców.

Kozielewicz zaznaczył, że opinia PKW nie jest wiążąca dla Sądu Najwyższego. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy