Reklama

Reklama

PSL na Śląsku. Porozumienia z ugrupowaniami regionalnymi

Porozumienie o współpracy w tegorocznych wyborach do Sejmu i Senatu zawarło w poniedziałek w Katowicach Polskie Stronnictwo Ludowe z partią Ślonzoki Razem oraz Jurajsko-Śląskim Stowarzyszeniem Dom Europejski. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przyznał, że dzięki porozumieniu liczy też na lepszy wynik swojej formacji w tych okręgach woj. śląskiego, gdzie PSL zwykle nie notował dobrych wyników - katowickim, gliwickim czy rybnickim.

"Będziemy startować razem, Koalicja Polska poszerza się i każdego dnia teraz będą nowe porozumienia w różnych regionach, również na szczeblu ogólnokrajowym. Chcemy zawalczyć o jak najlepszy wynik dla tych, którzy ciężko pracują - to jest szczególne przesłanie w tej kampanii i kolejnej kadencji, które powinny być skierowane, naszym zdaniem, do osób, które płacą podatki i ciężko pracują" - powiedział podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wśród wspólnych punktów programowych w porozumieniu wymieniono m.in. projekt PSL "Emerytura bez podatku", darmowe szczepienia dla dzieci, mniejsze składki ZUS dla przedsiębiorców, bezpieczną zieloną energię. PSL zadeklarowało też wsparcie starań Ślązaków o wpisanie języka śląskiego do ustawy jako języka regionalnego, a także o wprowadzenie do szkół nauczania o regionie.

Reklama

Postulat wpisania języka śląskiego do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym śląskie organizacje promują bezskutecznie od kilkunastu lat, czyniono to również za rządów koalicji PO-PSL. "Nie mieliśmy silnej reprezentacji ze Śląska, nie mieliśmy posłów z woj. śląskiego. Teraz - jeszcze jak pokażemy miejsca, które dostaną przedstawiciele naszych partnerów - to porozumienie w najbardziej dobitny sposób pokaże, po jakiej stronie stoimy. Odrobiliśmy też tę lekcję" - powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

"Liczę na lepszy wynik"

Przyznał, że dzięki porozumieniu liczy też na lepszy wynik swojej formacji w tych okręgach woj. śląskiego, gdzie PSL zwykle nie notował dobrych wyników - katowickim, gliwickim czy rybnickim. "Tam Ślązacy są bardzo silnie reprezentowani, wydaje mi się więc, że będzie zupełnie inaczej. To otwarcie się na coś szerszego, niż sam PSL - to jest właśnie Koalicja Polska" - dodał Kosiniak-Kamysz.

Prezes uchylił się od odpowiedzi na pytanie o miejsca, jakie przypadną na listach nowym partnerom; zapewnił jedynie, że będą "bardzo godne". Szczegóły mają być znane po zapowiedzianej na 17 sierpnia konwencji krajowej stronnictwa. Odnosząc się do szczególnie ważnych w woj. śląskim kwestii energetycznych prezes PSL opowiedział się za tym, by Polska wytwarzała 50 proc. energii ze źródeł odnawialnych do 2030 r., uznając to za realny projekt.

"Na pewno jest potrzebne przesunięcie środka ciężkości na odnawialną energetykę. Fotowoltaika, solary, energia wiatrowa, energia wodna - za tym wszystkim będziemy optować, przejdziemy na zieloną stronę mocy, Polacy zaś na zieloną przyszłość. Ta zielona przyszłość to żywność ekologiczna, to odnawialna energia, ale też chodzimy po ziemi i wiemy, że jeszcze przez kilkanaście-kilkadziesiąt lat energia wytwarzana z węgla będzie częścią wytwarzania energii w Polsce i ci, którzy mówią inaczej, opowiadają bajki" - zaznaczył lider PSL.

"Wszystkie elektrociepłownie, duże inwestycje w energetykę są oparte o węgiel i też jeżeli teraz wydajemy miliardy złotych na nowe bloki energetyczne, to nie będziemy ich jutro likwidować, bo to by było bez sensu, ale trzeba dać szansę, żeby ta praca była inna za kilka-kilkanaście lat, żeby fedrować ze słońca, a nie kilometr pod ziemią" - dodał Kosiniak-Kamysz.

"Nie będziemy szkodzić innym partiom"

Odnosząc się do wyborów do Senatu prezes PSL powtórzył, że ugrupowanie wystawi kandydatów z własnej listy, zadeklarował jednak, że "nie będzie wchodzić w szkodę" innym partiom opozycyjnym.

"Spotkaliśmy się z brakiem szacunku ze strony PO i całej koalicji, w której wiodła prym PO w momencie tak wyborów do Sejmu, jak i później w eurowyborach, w związku tym trzeba było poszukać konkretnego partnera, z którym jest szansa wejścia do parlamentu polskiego" - oświadczył prezes partii Ślonzoki Razem Leon Swaczyna.

"Naszym celem jest wejść do parlamentu polskiego po to, żeby namówić innych parlamentarzystów do tworzenia partii siostrzanych, czyli Mazowszanie Razem, Wielkopolanie Razem, Pomorzanie Razem etc. i żeby wreszcie w Polsce zrozumiano, że polski ustrój jest niekompatybilny z szybkim rozwojem. Gospodarka najszybciej się rozwija, gdy ludzie czują, że ich praca, ich rozwój przynoszą korzyści przede wszystkim ich ziemi, a tylko część oddają do dyspozycji centrali. Pieniądze są potrzebne na to, żeby móc wykształcić i wychować następne pokolenia. Nie chcemy, żeby następne pokolenia były kosmopolityczne, żeby zapomniały o dziedzictwie, z którego się wywodzą" - dodał Leon Swaczyna.

W ostatnich wyborach samorządowych komitet Ślonzoki Razem zebrał 56,4 tys. - 3,2 proc. głosów, a komitet Śląska Partia Regionalna - 54,1 tys. głosów - 3,1 proc. poparcia. W efekcie startu w wyborach regionalnych tych dwóch konkurencyjnych ugrupowań, żadne z nich nie weszło do Sejmiku Województwa Śląskiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy